REKLAMA

Zdrowie

Salowe bez dodatków

Opublikowano 03 grudnia 2021, autor: bj

Powstają kolejne oddziały dla pacjentów covidowych. Przy okazji to niezły zarobek dla szpitala. Ale nie wszyscy są extra wynagradzani za pracę z zakażonymi pacjentami. Na choćby złotówkę więcej nie mogą liczyć ani salowe, ani sprzączki.

W 105. Szpitalu Wojskowym w Żarach są już trzy oddziały covidowe, utworzono je na internie, ortopedii i psychiatrii. W Żaganiu covidowe są dwa piętra, po dawanej ginekologii i pulmonologii. W sumie w obu miastach jest 127 łóżek dla zakażonych pacjentów.

– Gdy otworzyli tę covidową psychiatrię, dziewczyny, salowe i sprzątaczki, się martwiły, a ja je przekonywałam, że więcej zarobią. Dla mnie to było oczywiste. Bo my, jako pielęgniarki, mamy dodatki, lekarze też mają – mówi nam jedna z pielęgniarek na oddziale. Dodaje, że salowe i sprzątaczki boją się upominać o swoje. – One pracują w firmie zewnętrznej. Żadnych związków zawodowych nie mają.

Wcześniej, podczas poprzedniej fali pandemii, niższy personel otrzymał jednorazowy dodatek.

– Wypłata dodatku dla niemedycznych pracowników pracujących przy covid-19 miała już miejsce. Warunkiem jego przyznania było przepracowanie co najmniej 21 dni w obszarze covidowym. Przygotowaliśmy wówczas listę 48 osób uprawnionych do tego świadczenia. Na jej podstawie szpital wystąpił do NFZ o wypłatę dodatków. Po otrzymaniu środków od szpitala, od czerwca do sierpnia tego roku przekazaliśmy jednorazowe świadczenie w wysokości po 5 tys. zł – informuje Katarzyna Marszałek, dyrektorka biura komunikacji Grupy Impel, z którą umowy mają podpisane salowe i sprzątaczki.

Kasa tylko dla medyków?

Teraz jednak obowiązują nowe przepisy. Od listopada pieniądze należą się tylko lekarzom i pielęgniarkom.

– Decyzja o przyznaniu dodatku covidowego nie jest dobrowolnością władz szpitala, jest regulowana wytycznymi Ministerstwa Zdrowia. Dodatkowe środki finansowe przysługują wyłącznie kadrze medycznej – zastrzega Justyna Wróbel-Gądek, rzeczniczka 105. Szpitala Wojskowego.

Dodatek covidowy przysługuje personelowi medycznemu za każdą godzinę pracy z pacjentami zakażonymi lub takimi, wobec których jest podejrzenie, że są zakażeni. I to w praktyce wychodzi druga pensja w przeliczeniu na godziny pracy. Bo jak można przeczytać w komunikacie NFZ, dodatek wynosi 100 proc. wynagrodzenia, które wynika z umowy o pracę lub z umowy cywilnoprawnej, należnego za każdą godzinę. Z zastrzeżeniem, że maksymalna kwota dodatku nie może być wyższa niż 15 tys. zł. Lekarz, jeśli pracuje w kilku miejscach, w każdym może otrzymać dodatek covidowy.

Nie ma żadnej informacji

O salowych nikt dotąd nie pomyślał.

– Na razie nie ma żadnej informacji. Jeżeli pojawią się pieniądze, na pewno zostaną przekazane szpitalom. Oczywiście po dokładnym przeliczeniu i ustaleniu, komu się należą. Szpital, z tej racji, że pracowników zatrudnia forma zewnętrzna, formalnie nie ma nazwisk ani numerów kont. Podczas poprzedniej wypłaty mieliśmy telefony od pracowników, którzy skarżyli się, że nie dostali dodatków. Ale my wypłacaliśmy wyliczone kwoty szpitalowi – zastrzega Joanna Branicka, rzeczniczka NFZ w Zielonej Górze.

– To się po prostu w głowie nie mieści! Salowe odwalają najcięższą robotę. Biorą udział w pielęgnacji, przywożą jedzenie, karmią. A przecież pacjent psychiatryczny to czasem zagrożenie dla osoby, która się nim zajmuje – słyszymy w szpitalu.

Salowe nie liczą na kasę za każdą godzinę ani nawet co miesiąc. Chciałyby dostać pieniądze choć jeden raz.

Napisz komentarz »