REKLAMA

Sport

Agros wynosi się z obory

Opublikowano 26 listopada 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Najbardziej utytułowany klub sportowy w Żarach ćwiczy w sali, na której jest grzyb, a podłoga rozłazi się na boki. To „nagroda” za medale i osiągnięcia, które zdobywa, rozsławiając miasto.

Sala, gdzie trenują zapaśnicy Agorsu, woła o pomstę do nieba. Grzyb, wilgoć, rozpadająca się podłoga. Jak na kuźnię talentów, która przywiozła do Żar 50 medali Mistrzostw Świata i Europy, nie wygląda to za dobrze. Zapaśnicy w końcu powiedzieli „dość”.

Miało być na chwilę

Sala, w której trenują na żarskiej Syrenie, ma już ponad 40 lat. Pawilon, z którego korzystają zapaśnicy, został wybudowany w 1978 roku i od tego czasu niewiele w nim zmieniono. Agros już od lat czeka na nową salę. Pierwszy projekt był robiony tak dawno, że stracił ważność.

– Taka sala, jaką mamy w projekcie, to marzenie – mówi Damian Fedorowicz, prezes żarskiego Agrosu. – Bo lokalizację tutaj na Syrenie to mamy idealną. Zaraz jest Zielony Las, a lekkoatleci mają świetne warunki do trenowania na bieżni. Dużo jeździłem po Polsce i nikt nie ma tak dobrej lokalizacji. Co z tego, jak sala to ruina. Jak na najbardziej utytułowany klub w mieście, to jest bardzo słabo. Staramy się nie płakać, bo jak to mówi stara gwardia trenerska – w ciężkich warunkach rodzą się mistrzowie. Ale to już nie są ciężkie warunki, tylko spartańskie.

Będą wynajmować

Agros uznał, że już dłużej w takich warunkach nie da się pracować z dziećmi i młodzieżą. Od lutego będą ćwiczyć na sali przy ul. Witosa.

– Jesteśmy już po pierwszych rozmowach i mamy nadzieje, że miasto nam pomoże finansowo, że rozumieją naszą sytuację. W końcu w nazwie mamy MLSK, czyli Miejski Ludowy Klub Sportowy, reprezentujemy nasze miasto – mówi D. Fedorwicz

W dwóch sekcjach Agrosu – lekkoatletycznej i zapaśniczej  jest w tym roku około 250 osób.

– Jeszcze nam woda na głowy nie leci. Ciepło też mamy, ale w tej sali cały rok jest ciepło, nieważne czy lato, czy zima – śmieje się z przekąsem D. Fedorwicz.

Choć ogrzewanie jest dobre, to latem budynek nagrzewa się jak piekarnik.

– Jeżeli będą lepsze warunki, to myślę, że i dzieciaków będzie więcej. – wylicza D. Fedorowicz i dodaje: – Klubowi było tutaj dużo taniej, bo choć budynek nie był nasz, to jednak miejski. Liczyliśmy, że tam z ogrzewaniem, czynszem i mediami wyjdzie nam około 4 tys. 500 zł. Czyli to będzie około 20% budżetu klubu – wylicza prezes zapaśników.

Agros liczy, że nową salę uda się podnajmować i nieco zarobić na opłaty.

– My zajęcia zaczynamy od 16.00, więc wcześniej będzie wolna. Po godzinie 20.00 też będzie wolna. Może znajdziemy kogoś chętnego, kto prowadzi np. sporty walki. Będziemy mieć maty i ciężary, więc ktoś będzie mógł wejść na gotowe – zapewnia D. Fedorowicz.

Zarząd klubu, zamierza też znaleźć więcej sponsorów, którzy pomogą klubowi finansowo.

– Liczymy na miasto, liczymy na sponsorów. Całym zarządem pójdziemy do żarskich mniejszych firm, żeby pozyskać te dodatkowe 2-3 tys. zł miesięcznie – zapowiada prezes.

Wszystko drożeje

Sprzęt, z którego korzystają zapaśnicy, również jest już wysłużony.

– Zamawialiśmy teraz pokrowiec i jego koszt to 9 tys. zł. Ale mata to nie tylko pokrowiec, to też materace. Taka kompletna mata, na 12 metrów długości, to koszt 50 tys. zł. Tam będziemy mieć dwie takie maty, czyli 100 tys. zł – opowiada D. Fedorowicz.

Budżet Agrosu z dotacją z miasta i datkami od sponsorów wystarcza jedynie na najpotrzebniejsze wydatki.

– Nie jest tak, że nie mamy w klubie pieniędzy. Mamy ok. 400 tys. a 450 tys. zł rocznie. Mamy w tej chwili 11 trenerów i na ich pensje idzie 2/3 budżetu. Staramy się co rok podwyższać po 100 – 200 zł ich wynagrodzenia, a to niewiele. Ale dotacja miejska od 10 lat stoi w miejscu. Paliwo było po 4 zł, teraz jest po 6 zł. Miejsca hotelowe za zawodnika na wyjeździe kosztowały 70 zł, teraz 120 zł. I tak można mnożyć. Gdyby nie sponsorzy i nasze pieniądze, czyli członków zarządu, to nie dalibyśmy rady – mówi D. Fedorwicz.

Miasto dla zapaśników dodatkowych pieniędzy szybko nie znajdzie.

– Dotacja na sport jest w przyszłorocznym budżecie mniejsza o 100 tys. zł – mówi Olaf Napiórkowski, wiceburmistrz Żar. – Trudno powiedzieć, czy znajdą się dodatkowe pieniądze. Zobaczymy, jakie będą możliwości w środku roku.

Agros na halę przy ul. Witosa przeprowadzi się i tak.

Napisz komentarz »