REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Ukradł im z konta ponad 50 tys. zł!

Opublikowano 19 listopada 2021, autor: Piotr Piotrowski

Złodziej podszył się pod pracownika banku. W kilka minut wyczyścił konto przedsiębiorcy.

Gdy zadzwonił telefon Pawła Ostaszewskiego, przedsiębiorcy ze Szprotawy, na ekranie wyświetliło się „PKO Bank Polski”. Pan Paweł miał ten kontakt zapisany w telefonie, to był jego bank. Odebrał. Mężczyzna z drugiej strony przedstawił się jako pracownik biura bezpieczeństwa banku. Ostrzegł pana Pawła, że ktoś próbuje wykonać przelew z jego konta. Polecił, żeby ściągnął z Google Play specjalną bankową aplikację, aby można się było podłączyć do jego konta i je zabezpieczyć.

– Zadzwonił z numeru telefonu, który jest podany na stronie banku. Poinformował, że na moim koncie mogły być wykonywane operacje przez osoby trzecie, które próbują mnie okraść – opowiada pan Paweł. – Wzbudził moje zaufanie, podkreślał, że rozmowa jest nagrywana. Wysłał mi SMS-a z numerem identyfikacyjnym i polecił ściągnąć aplikację, przez którą on dokona zabezpieczenia konta. Gdy zapytałem go, dlaczego nie mogę tego załatwić w szprotawskim oddziale PKO BP, odparł, że tylko w takiej formie jest to możliwe.

Wyczyścił konto do zera

Pan Paweł postępował zgodnie z poleceniami. Po zainstalowaniu aplikacji na telefonie, rozmowa trwała nadal. W tym czasie przedsiębiorca usłyszał dźwięk trzech SMS-ów, które przyszły na jego telefon. W pewnym momencie nabrał podejrzeń, że coś może być nie tak, wsiadł w auto i pojechał do banku, aby zablokować konto. W tym czasie dalej rozmawiał z oszustem. Niestety, na miejscu okazało się, że jest już za późno. Gdy on rozmawiał z „pracownikiem banku”, ten… wyczyścił mu konto do zera. Z konta zniknęły 52 tys. zł! Oszust wykonał trzy przelewy, każdy po ponad 17 tys. zł. Chwilę później ktoś wybrał wszystkie pieniądze z bankomatu w Warszawie. Z wyciągów z konta wynika, że przelewów dokonała osoba o nazwisku Shurgaja.

Odesłani z kwitkiem

W banku Ostaszewskiemu nie uznano reklamacji.

– Poinformowano nas, że transakcje były prawidłowo wykonano i to w mojej gestii było dopilnowanie, aby hasła i numery kodów nie trafiły do osób trzecich – relacjonuje szprotawianin. – Co ciekawe, złodziej musiał w trakcie zmienić dzienny limit wypłat, bo miałem ustawiony do 20 tys. zł!

Pan Paweł nie zgadza się z argumentacją banku. Sprawę zgłosił organom ścigania. Wynajął też prawnika, będzie walczyć o swoje pieniądze w sądzie.

– Oszust przelał moje oszczędności na inne konto w PKO BP, a następnie on sam albo jego wspólnik wybrał je w bankomacie w Warszawie. Ja tego nie mogłem zrobić, bo w tym czasie byłem w Szprotawie. Szprotawski bank powinien natychmiast zablokować konto, zawiadomić swoją centralę w Warszawie, a także stołeczną policję – uważa pan Paweł.

Radca prawny Kazimierz Pańtak zapewnia, że sprawa jest do wygrania z bankiem.

– Prowadzę sporo spraw, dotyczących hakowanych kont. Kluczowe będą zabezpieczenia, jakie bank gwarantuje użytkownikowi konta – mówi Pańtak.

Przekazanie złodziejowi portfela

O komentarz zwróciliśmy się do PKO Banku Polskiego.

– Trudno nam się odnieść do tej konkretnej sprawy, bez zwolnienia z tajemnicy bankowej. Możemy jednak potwierdzić, że sposoby działania oszustów są coraz bardziej wyrafinowane – mówi Roman Grzyb, ekspert z Zespołu Komunikacji PKO Banku Polskiego. – Przestępcy dzwonią do losowo wybranych osób lub takich, których dane „wyciekły” w mediach społecznościowych i przedstawiają się jako pracownicy banku lub innej instytucji zaufania publicznego. Ze względu na słabość infrastruktury GSM, mogą spowodować, że na telefonie odbiorcy wyświetla się dowolny numer telefonu, np. policji, prokuratury lub infolinii bankowej. Przestępcy proszą wtedy o podanie danych do logowania albo snują historię o tym, że „była próba przelewu z rachunku, że udało się temu zapobiec, że należy zainstalować specjalną aplikację”. Jeśli klient to zrobi, złodzieje mogą przejąć kontrolę nad jego komórką lub komputerem. Zgoda na instalację aplikacji jest jak … przekazanie złodziejowi portfela pełnego pieniędzy – przyznaje ekspert i dodaje, że w każdej tego typu sprawie, bank współpracuje z organami ścigania, aby odzyskać ukradzione pieniądze. – Podobnie będzie i w tej – obiecuje. I przypomina: – Pracownik banku nigdy nie poprosi klienta o dane do logowania i nigdy nie namawia telefonicznie do instalacji oprogramowania. Nigdy nie poprosimy też o przelanie pieniędzy na „bezpieczne konto” ani o podawanie kodów BLIK.

Do pana Pawła oszust zadzwonił z numer +48 81 535 60 60, podając się za konsultanta banku PKO BP. To prawdziwy numer infolinii banku. W sieci wrze na ten temat. Internautów, którzy mogli paść ofiarą takiego „oszustwa na konsultanta banku”, jest więcej. Opisują podobny mechanizm, podając ten sam numer, należący do banku.

– „Dzwoniący z numeru banku oszust informuje, że ktoś podszył się pode mnie i wykonał operacje z konta bankowego. Po zapytaniu o bank, z którego wyszedł przelew i stwierdzeniu, że nie mam konta w tym banku, pani z ukraińskim akcentem natychmiast się rozłączyła” – pisze internauta na forum www.odebractelefon.pl

 

 

komentarz »
  1. Informatyk 29 listopada 2021 11:08 - Odpowiedź

    Dyrektywa PSD2 łacząca telefon z kontem bankowym nie gwarantuje nam bezpieczeństwa, tylko banki mają wymówkę.
    Czas wrócić do czasów kiedy autoryzacja transakcji finansowych odbywała się bez telefonu. Było chyba bezpieczniej niż dzisiaj.

Napisz komentarz »