REKLAMA

Samorząd

Zadłuży Żagań po uszy

Opublikowano 19 listopada 2021, autor: Piotr Piotrowski

Kredyty na kolejne 14,5 mln zł planuje zaciągnąć burmistrz Żagania w przyszłym roku. W ten sposób podwoi zadłużenie miasta.

Na koniec tego roku dług Żagania ma wynieść 12 mln 238 tys. zł. W sierpniu radni zgodzili się na zaciągnięcie dwóch kredytów – w wysokości 2 mln 900 tys. zł na działalność spółki Arena oraz 203 tys. zł na remont fontann w parku pałacowym. Pieniądze trzeba będzie oddać do końca 2024 roku.

W przyszłym roku miasto musi wybudować nowe przedszkole przy ul. Żarskiej. Inaczej straci 4 mln zł, jakie otrzymało z rządowej tarczy antykryzysowej na ten cel. Ale to kropla w morzu potrzeb, bo wstępnie przedszkolna inwestycja pochłonie aż 11 mln 734 tys. zł. Dlatego burmistrz Andrzej Katarzyniec brakującą kwotę chce pokryć kolejnym kredytem, w wysokości 7 mln 800 tys. zł.

Łącznie, w 2022 roku chce pożyczyć od banków aż 14,5 mln zł. Taki plan zawiera projekt przyszłorocznego budżetu. W ten sposób podwoi dług miasta. Z tej kwoty pozostałe 3,7 mln zł pójdzie na spłatę kredytu zaciągniętego w 2013 roku, 2,3 mln zł – na inwestycje w pałacowym parku i pałacu, kolejne 700 tys. zł – na wymianę źródeł ciepła w budynkach komunalnych. Wspomniane 14,5 mln zł kredytu następcy Katarzyńca będą spłacali aż do 2038 roku.

Miasto źle zarządzane

Politykę finansową Katarzyńca krytycznie ocenia były burmistrz Żagania w latach 2002-13, Sławomir Kowal.

– W sytuacji, gdy brakuje pieniędzy na pilniejsze inwestycje, jak choćby budowa nowego cmentarza, uzbrojenie strefy przemysłowej w porządną drogę czy remont miejskiego kąpieliska, miasto powinno modernizować budynki przedszkolne i dotować prywatne przedszkola, a nie stawiać nowe przedszkole za tak horrendalne kwoty – kwituje Kowal. – Ta inwestycja nie przyniesie miastu dochodów. Gdy w szkołach, przedszkolach oszczędza się na wszystkim, zaciąganie kredytu na budowę kolejnego przedszkola jest koszmarnym błędem, za który następcy Katarzyńca będą płacić z miejskiego budżetu przez wiele lat. To kolejny przykład na to, że miasto jest źle zarządzane.

W słowach nie przebiera również radny Grzegorz Kuźniar.

– Burmistrz nie jest najmłodszy, więc nie martwi się, co będzie z miastem za 15 czy 20 lat – zaznacza. – Kredyt nie zemści się jutro, ale właśnie w dłuższej perspektywie. Z roku na rok planujemy coraz większe zadłużenie, zamiast dążyć do zbilansowania wydatków i dochodów. To ślepa droga.

Sam nie bierze kredytów

Katarzyniec jako burmistrz nie boi się sięgać po kredyty, aby łatać dziury w miejskim budżecie. Za to prywatnie niechętnie pożycza. Sam nie ma nawet złotówki zadłużenia. Dochody burmistrza w ubiegłym roku wyniosły ponad 185 tys. zł.

Dodajmy, że w przyszłym roku burmistrz, dzięki nowych przepisom, zarobi dużo więcej niż do tej pory. Obecnie Katarzyniec inkasuje 10 tys. 620 zł miesięcznie. Po zmianie będzie pobierał minimalnie około 16 tys. zł, maksymalnie – nawet 20 tys. zł! To, ile ostatecznie zarobi, zależeć będzie od hojności radnych.

Napisz komentarz »