REKLAMA

Zdrowie

Żeby nie rozsiewać zarazy

Opublikowano 12 listopada 2021, autor: jb

Lekarze przekonują, że bardziej niż covid, najmłodszym zagraża dziś wirus RSV. Te dzieci, które mają problemy z odpornością, może zabić. – Ważne, by rodzice nie lekceważyli pierwszych objawów i nie zwlekali z wizytą u lekarza – apeluje Tomasz Jarmoliński, lubuski konsultant do spraw pediatrii.

Zakażenie wirusem RSV, atakującym górne drogi oddechowe, ciężej przechorowują dzieci. W tym sezonie, choruje dwa razy więcej dzieci niż zazwyczaj. Dlaczego RSV jest takie groźne?

– Ta infekcja potrafi być bardzo tragiczna w skutkach. Narażone są głównie dzieci do 2 roku życia. Infekcja wywołuje zapalenie oskrzelików, które takie maluchy może nawet doprowadzić do śmierci. Ta choroba dla dzieci jest groźniejsza niż zapalenie płuc – mówi T. Jarmoliński. I podkreśla: – Szczególnie narażone są noworodki, wcześniaki, dzieci z chorobami przewlekłymi płuc, z wadami serca. Nie dość, że tych infekcji jest teraz więcej, to zaczęły się szybciej, bo już w sierpniu.

Dlaczego tak się dzieje?

– Te zakażenia występują co roku mniej więcej od października do kwietnia. W zeszłym roku jesienią był lockdown, dzieci nie chodziły do szkół i przedszkoli, przez co tych infekcji było mniej. W tym roku chorują więc także te dzieci, które odporność powinny mieć od ubiegłego roku. Z reguły po przechorowaniu tego wirusa, nabywamy odporności, która wystarcza do drugiego roku życia, a to właśnie najmłodsze dzieci najciężej przechodzą to zakażenie – mówi T. Jarmoliński.

Maluszek zmarł

Wirus jest szczególnie niebezpieczny dla dzieci obciążonych innymi chorobami. Jak można je chronić?

– Jest profilaktyka leczenia tego wirusa, czyli forma szczepionki na zasadzie podawania przeciwciał. Zazwyczaj jest ona podawana jesienią. Niestety, miałem już jeden śmiertelny przypadek maluszka w tym roku, gdy był on zakwalifikowany do tej profilaktyki na październik, a wirusem zaraził się na początku września – przyznaje T. Jarmoliński.

Kiedy rodzice powinni zacząć się niepokoić i szukać pomocy?

– Zarażenie tym wirusem zaczyna się, niestety, objawami zwykłego przeziębienia. Zazwyczaj nie za bardzo wysoką gorączką, katarem, później kaszlem. Już w fazie przeziębienia rodzic powinien dbać, żeby w domu było świeże powietrze, żeby dziecko nie było przegrzane, jeśli ma dużo wydzieliny w nosku, zastosować inhalacje z soli fizjologicznej, dobrze oczyszczać nos. W wielu przypadkach to wystarczy, nawet jeżeli się okaże, że dziecko ma wirusa RSV. Organizm zdrowego niemowlaka, przy wsparciu rodzica, może sobie poradzić. Jednak jeśli dziecko zaczyna mieć zaburzenia oddychania, jak najszybciej trzeba udać się do lekarza. Trzeba też wiedzieć, że u małych dzieci zaburzenie oddychania objawiają się inaczej. Wtedy dziecko zazwyczaj zaczyna oddychać szybciej, u niemowlaka jest to ponad 40 oddechów na minutę, wachlować skrzydełkami nosa, wciągać międzyżebrza. Zazwyczaj wtedy potrzebna jest hospitalizacja, terapia oddechowa, czasem skomplikowane leczenie – wymienia lekarz.

Groźniejszy niż covid

Jak można się zakazić wirusem?

– Wirus RSV jest bardzo zakaźny i każde zakażone dziecko powinno być izolowane na oddziale, żeby nie rozsiewać tej zarazy. Nie bałbym się powiedzieć dziś, że dla dzieci jest to większy problem niż zakażenie koronawirusem. Pomimo pandemii, większość dzieci z objawami infekcji górnych dróg oddechowych ma dziś częściej tego wirusa niż covid – przekonuje lekarz.

Niewielu zaszczepionych

Czy na koronawirusa choruje więcej uczniów niż jesienią ubiegłego roku?

– Choruje ich więcej przez to, że w szkołach nie ma już nauczania zdalnego, a niewielu jest zaszczepionych. Na szczęście, nadal zdecydowana większość przechodzi zakażenie łagodnie. Co nie zmienia faktu, że łagodne przechodzenie choroby nie wyklucza jej zakaźności i dzieci dalej roznoszą wirusa. Te zakażenia dalej będą się roznosić do czasu, aż będziemy mieć odporność populacyjną, która jest pochodną szczepień albo przechorowania. Przy takim tempie szczepień, epidemiolodzy oceniają, że pandemia rozprzestrzeniać się będzie jeszcze przynajmniej przez rok – przestrzega T. Jarmoliński.

Ile jest dzieci na oddziałach covidowych w naszym województwie?

– Łóżka covidowe dla dzieci ma szpital w Zielonej Górze. Jest ich dziesięć i one zabezpieczają nasze potrzeby. Regularnie monitoruję sytuację i od początku pandemii, najwięcej leżało tam jednocześnie 8 dzieci. Na ten moment, więcej nie potrzeba, zobaczymy, co będzie dalej. Trzeba pamiętać jednak, że szczepienie dzieci przeciwko koronawirusowi, nie chroni tylko dzieci, ale też osoby dorosłe z jego otoczenia, które mogą się zarazić i przejść to zakażenie o wiele ciężej – ostrzega lekarz.

Napisz komentarz »