REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Nie chcemy być ofiarami

Opublikowano 12 listopada 2021, autor: jb

Mieszkańcy Jankowej Żagańskiej już dwa lata walczą, by w centrum ich wsi nie stanęła farma fotowoltaiczna. Decyzja ma zapaść do końca listopada.

Planowana inwestycja jest przewidziana na około 22 hektarach w części wsi, zwanej Janowem. To prawie jedna trzecia wielkości samego Janowa. Panele miałyby stanąć w odległości około 100 metrów od zabudowań.

Postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji zostało wszczęte w iłowskim Urzędzie Miasta w 2019 roku na wniosek inwestora. Burmistrz Iłowej wystąpił do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, Sanepidu i spółki Wody Polskie o wydanie opinii w tej sprawie. Były pozytywne. Inwestorowi nakazano przygotowanie raportu o oddziaływaniu farmy na środowisko. Mieszkańcy Jankowej zgłosili do niego swoje zastrzeżenia. Wcześniej pod petycją o przeniesienie tej inwestycji w inne miejsc podpisało się ponad 100 osób.

– Mamy wrażenie, że wykorzystaliśmy już wszystkie możliwości. Naszym zdaniem raport zawiera nieprawdę, ale trudno, żeby był negatywny, skoro był robiony na zlecenie inwestora. Może gdyby gmina zleciła swój, byłby bardziej obiektywny – mówią nam mieszkańcy.

– 179 stron raportu  wypunktowaliśmy strona po stronie. W wielu miejscach nawet sam sobie przeczył. Nie jest spójny w kwestii wysokości paneli, raz są to 4 metry, raz 5 metrów. W jednym miejscu jest napisane, że farma nie będzie stanowić zapory dla zwierząt, w drugim, że ogrodzenie ma być jak najbliżej, żeby zapora była jak najmniejsza – wymienia pani Małgorzata. – Raport jest tak napisany, jakby we wsi był rejon przemysłowy, a przecież na działce pod panele jest po prostu łąka. Mamy tu żurawie, dzięcioły, jelenie biegają.

Mieszkańcy stracą

Z inwestycją nie chcą się pogodzić.

– Nie może być tak, że przychodzi inwestor z zewnątrz, który tutaj nie mieszka i nie będzie mieszkał, a jego działanie wpłynie na nas wszystkich – mówi pani Agnieszka. I dodaje: – Jedni zyskają, ale straci o wiele więcej osób. Dlaczego to my mamy być ofiarami?

W imieniu mieszkańców wśród radnych sprawę próbuje pilotować Edward Lesiak.

– Ciężko się dziwić, że ludzie są oburzeni taką inwestycją, skoro ma być w centrum wsi. Farmy, nawet te większe, są już na terenie naszej gminy, ale nie tak pomiędzy budynkami – mówi.

Decyzja w Urzędzie Miasta ma zapaść do końca listopada.

– Obecnie trwa analiza uwag złożonych do raportu. Burmistrz wielokrotnie spotykał się z przedstawicielką mieszkańców biorąc pod uwagą ich obawy co do planowanej inwestycji. Spotkanie takie zostało zorganizowane również z inwestorem – mówi sekretarz Aldona Slipaczek-Jurek. 

 

Napisz komentarz »