REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Włamali się w nocy

Opublikowano 12 listopada 2021, autor: bj

Biżuteria i pieniądze padły łupem złodziei w jednym z domów przy ul. Leśnej w Żarach. Złodzieje wykorzystali nieobecność domowników. – To złodzieje nas pilnują, dlatego my musimy być czujni – mówią mieszkańcy okolicy.

Do domu przy ul. Leśnej złodzieje weszli przez piwniczne okienko. W nocy z czwartku na piątek, 4/5.11. Ukradli pieniądze i biżuterię.

– Musieli nas obserwować i wiedzieli, że dom będzie pusty – przekonuje właściciel. Zastrzega, że nie należy do osób, które weekendowym czy wakacyjnym wyjazdem chwalą się na Facebooku. – Absolutnie tego unikam. A o tym, że nikogo nie będzie w domu, wiedziało bardzo nieliczne grono zaufanych osób.

Opowiada, że to nie pierwsza kradzież w okolicy.

– Jest kilku poszkodowanych, do których były włamania. Dzielnica jest piękna, ale niestety coraz mniej spokojna – mówi okradziony właściciel domu. Jest zdesperowany. – Ja będę wiedział, kto to zrobił. Prowadzę swoje prywatne śledztwo. I przy okazji załatwiam pewne zaległe tematy, żeby dom był jak najlepiej zabezpieczony. Były już na przykład rozprowadzone  kable pod system alarmowy, monitoring. Ale człowiek sobie zawsze myślał, że jego to nie dotyczy. Zrobię wszystko, by odnaleźli się ci, którzy to zrobili. I to nie chodzi tylko o straty materialne. Ktoś się panoszył w miejscu, w którym każdy człowiek powinien się czuć bezpiecznie. Cierpi na tym psychika, gdy do domu mu wchodzą intruzi – zdradza.

Złodziej nas pilnuje

O tym, że okolica nie jest bezpieczna, mówi Danuta Sobieraj, mieszkanka ul. Leśnej i właścicielka domu seniora.

– Obcy człowiek kręcił się wkoło domu. Poprosił o wodę. Tłumaczył, że czeka na pracodawcę, który miał mu pieniądze przywieźć – wspomina D. Sobieraj. – Potem pracownica zwróciła uwagę na otwartą furtkę. Poszłam do biura i zauważyłam brak telewizora, laptopa i innych rzeczy. Sprawdziłam na kamerach i od razu poznałam, że ukradł ten, który się od rana kręcił w pobliżu. Powiadomiłam policję, ale nie mogli znaleźć. Sama zaczęłam jeździć samochodem po okolicy – opowiada D. Sobieraj. – Zobaczyłam go, zajechałam mu drogę, upadł na maskę. Jak ja jego zwyzywałam. Zaraz nadjechali policjanci i go zabrali.

Wszystko zajęło może z godzinę – od włamania do złapania. Dzięki temu udało jej się odzyskać skradzione sprzęty.

– Od tej pory, zwracam uwagę na obcych. Musimy być czujni, bo zazwyczaj jest tak, że to złodziej nas pilnuje, a nie my jego – kończy D. Sobieraj.

Napisz komentarz »