REKLAMA

Gospodarka

Stawiają na transport

Opublikowano 12 listopada 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Paulina i Jacek Jakowiccy z sukcesem rozwijają swoją firmę transportową. W rozmowie z „Regionalną” opowiadają o pomysłach i planach na przyszłość.

Bez transportu nie ma przyszłości. Właściciel firmy M&J TRANSPORT SPEDYCJA LOGISTYKA – Jacek Jakowicki (43 l.) z żoną Pauliną (41 l.), postanowili zacząć rozwijać swoją firmę właśnie w tym kierunku. Wszystko zaczęło się w 2014 r. Od tego czasu ich firma transportowa rozrosła się tak bardzo, że mają teraz kilkanaście wywrotek, którymi jeżdżą po całej Europie.

„Regionalna”: Zaczęliście od transportu materiałów sypkich. Zamierzacie zostać w tej branży czy poszerzyć działalność o bardziej klasyczne gałęzie transportu?

Paulina Jakowicka, firma M&J TSL: Chcieliśmy postawić na nowoczesny transport

międzynarodowy. Podjęliśmy to wyzwanie, choć mieliśmy mnóstwo wątpliwości, rynek rzeczywiście był już bardzo dobrze rozwinięty, a nawet przesycony. Obawialiśmy się, czy poradzimy sobie, w dobie olbrzymiej konkurencji rynkowej. Od 2014 roku , a więc od początku istnienia firmy, konsekwentnie zajmujemy się głównie transportem międzynarodowym. Od tego momentu minęło już 7 lat i teraz mamy 11 wywrotek i specjalizujemy się w transporcie specyficznych materiałów. Są to wszelkiego rodzaju kruszywa, zboża, owoce i warzywa, węgiel itp. W branży transportowej brakuje firm specjalizujących się właśnie w przewożeniu materiałów sypkich, obserwowaliśmy to z mężem przez lata pracy. Uznaliśmy, że to naturalna droga rozwoju dla nas i jak poszerzać to tylko w tym kierunku.

Jeździcie po całej Unii Europejskiej. Gdzie najchętniej?

Naszym konikiem jest Rumunia. To dla nas strategiczne miejsce. Mamy bardzo fajnych kierowców, którzy uwielbiają jeździć w tamtym kierunku. Wbrew pozorom, bo wydawać by się mogło, że kierowcy wolą kraje zachodniej Europy. Ale jak się jedzie niemiecką autostradą, to te widoki są jednak monotonne, a w Rumunii, oprócz pracy, mają okazję zobaczyć także coś ciekawego. Folklor, kulturę. krajobraz kraju. Dostajemy od naszych chłopaków mnóstwo zdjęć, bo niektórzy na wolnym decydują się zostać na miejscu i zwiedzają naprawdę ciekawe miejsca. Jako firma transportowa korzystamy z naszego przygranicznego położenia i wykorzystujemy je, jeżdżąc także w kierunku zachodnim i na południe Europy. Mąż Jacek też ma uprawnienia do kierowania ciężarówkami i właśnie pojechał w trasę do Włoch.

Sam prezes pojechał wywrotką w trasę?

Tak. Zależy nam na tym, żeby w naszej firmie atmosfera była naprawdę serdeczna, żeby chłopaki czuli, że mają w nas wsparcie i że wiemy, na czym polega nasza praca. Jacek nie chce być człowiekiem, który nie wie, na czym polega praca w jego firmie. Prezesem, który w garniturze robi sobie zdjęcie w ciężarówce, a nawet nie potrafi jej prowadzić. Dzięki temu, że on także jeździ, wiemy, z jakimi problemami mogą spotkać się nasi pracownicy na trasie i jak im zaradzić. Wiemy, co to znaczy być daleko od domu. Ciągle szukamy pracowników, kierowców, którzy zechcą dołączyć do naszego zespołu i tworzyć tę firmę.

W firmie stawiacie na kompleksowość i otwartość.

W naszej siedzibie Żary – Kunice, przy „Biedronce” można nam zlecić przetransportowanie swoich surowców. Pracujemy głównie z zagranicznymi firmami, ale chcielibyśmy pokazać także naszym lokalnym producentom, którzy eksportują swoje towary za granicę, że mogą korzystać z naszych usług. Na miejscu mamy też całe zaplecze techniczne, gdzie dbamy o nasze ciężarówki. Jesteśmy otwarci na współpracę, bo uwielbiamy się rozwijać i stawiać przed sobą nowe wyzwania, a transport jest bardzo ciekawą gałęzią przemysłu.

?Gdzie widzicie się za 5 lat?

Chcielibyśmy, by nasza firma transportowa rozwinęła się na tyle, by było to dla nas satysfakcjonujące. Chcielibyśmy średniej wielkości firmę, nie korporację, w której nie zna się pracowników. Teraz znam każdego pracownika, wiem, jak nazywają się żony i dzieci i co u nich słychać. Dla nas to cenne. Chcielibyśmy też rozwinąć dział spedycji naszej firmy. To nasz plan na najbliższe lata. A marzenia są po to, by je realizować.

A potem?

Jeszcze nie mówimy w biznesie ostatniego słowa. Mamy głowę pełną pomysłów na przyszłość ale teraz skupiamy się na naszym biznesie transportowym i wychowaniu naszych dzieci. Starszy syn Hubert (19.) właśnie rozpoczął studia na Politechnice Wrocławskiej na kierunku automatyka i robotyka, a córka Amelia (15 l.) jest w pierwszej klasie Liceum Katolickiego w Żarach. To wspaniałe dzieci. Oboje są bardzo inteligentni i zaradni i przede wszystkim pracowici. Mam nadzieję, że kiedyś przejma biznes po rodzicach.

Gdy tak dużo czasu poświęca się biznesowi, trzeba też znaleźć czas dla siebie. Jak odpoczywacie?

Ja uwielbiam spędzać czas aktywnie. Relaksuję się na nartach zimą, bardzo lubię jogę. Pasją Jacka są motocykle, należy do klubu motocyklowego MC Boxer Poland i uwielbia spędzać czas z chłopakami. Ja także angażuję się w życie klubu, oczywiście z kobiecej strony. Często jeżdżę z Jackiem jako tzw. plecaczek. Lubimy tak zwiedzać Polskę. Mąż, a ja razem z nim, pokochał  żaglówki. Staramy się na nie wybierać wiosną i jesienią razem z przyjaciółmi. Nasza Amelka, też uwielbia żagle, a Hubert deskę. A gdy jesteśmy w domu, to lubimy sobie przygotować coś smacznego i spędzać razem czas w kuchni.

Napisz komentarz »