REKLAMA

Sport

Czarni na granicy, a na boisku juniorzy

Opublikowano 12 listopada 2021, autor: Piotr Piotrowski

Aż 8 zawodników w żagańskim zespole IV ligi piłkarskiej to zawodowi żołnierze. Gdy dostali rozkaz obrony wschodnich granic przed imigrantami, w Czarnych zabrakło piłkarzy do gry. Działacze klubu chcieli przełożyć cztery ostatnie mecze na wiosnę, ale LZPN nie wyraził zgody. – Taką decyzją pokrzywdzeni są nie tylko piłkarze, działacze, ale i kibice – mówi trener Artur Sobczyk, który w sobotnim meczu (6.11.) w Czerwieńsku ratował się juniorami młodszymi.

Trzon drużyny z Żagania stanowią żołnierze 10. oraz 34. Brygady Kawalerii Pancernej. Gdy minister obrony narodowej wysłał naszych pancerniaków na wschód, aby wzmocnić granice przed imigrantami, grający w IV lidze Czarni zostali zdekompletowani. Ze składu na sobotni mecz (6.11.) z Piastem w Czerwieńsku wypadło aż 8 zawodników z podstawowej jedenastki, którzy służą w obu brygadach: kapitan Krystian Chruścicki, zawodnicy z linii defensywy – Dariusz Piechowiak, Janusz Szkarapat, Bartosz Szczęch i Krzysztof Adamczyk, pomocnicy – Kamil Lechowicz i Maciej Skiba oraz napastnik – Tomasz Urban.

Okaleczenie zespołu

W tej sytuacji żagański klub poprosił władze Lubuskiego Związku Piłki Nożnej o przełożenie czterech ostatnich spotkań ligowych, w tym sobotniego z Piastem w Czerwieńsku.  Ale LZPN nie zgodził się na takie rozwiązanie.

– To dla nas krzywdząca i niezrozumiała decyzja – kwituje trener Czarnych, Artur Sobczyk.  – W podobnej sytuacji znalazł się klub z jeleniogórskiej ligi okręgowej, Twardy Świętoszów, który również opiera swój skład na żołnierzach służących w 10. BKPanc. I oni uzyskali zgodę Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej na przełożenie spotkań na przyszły rok. Dlaczego LZPN postąpił inaczej? Czy zabrakło dobrej woli? Przecież w ubiegłym sezonie zrobił wyjątek dla Promienia Żary. Dla mnie to okaleczanie klubu. Brak szacunku dla jego dorobku, pracy działaczy, piłkarzy i kibiców.

Jakby tego było mało, w sobotnim meczu z Piastem w Czarnych z powodów służbowych nie mógł zagrać Maciej Ciżmiński, ze względu na kontuzję – Krystian Chabiniak, z powodów osobistych – pierwszy bramkarz Łukasz Budzyński. W sumie, ze składu wypadło aż 11 zawodników. W tej sytuacji trener sięgną po wychowanków z drużyny juniorów młodszych. Doszło do kuriozalnej sytuacji, że na obronie zagrał tylko jeden nominalny obrońca, zaledwie 16-letni Alan Horodyski. W sumie, w meczu zagrało aż czterech 16-latków.  Mimo ambitnej gry, zdziesiątkowana drużyna z Żagania nie dała rady ostatniej drużynie w tabeli, ulegając w Czerwieńsku 1:3.

– Myślę, że gdybyśmy zagrali w normalnym składzie, wynik byłby odwrotny – dodaje trener.

Równi i równiejsi!

W podobnym tonie wypowiada się napastnik Czarnych, Tomasz Urban, który wraz z 7 innymi piłkarzami musiał opuścić Żagań, aby zabezpieczyć wschodnie granice.

– Dla mnie decyzja Lubuskiego Związku Piłki Nożnej jest niezrozumiała. Przecież ci panowie doskonale wiedzą, że Czarni to klub z miasta z wojskowymi tradycjami, którego większość piłkarzy pracuje zawodowo w Czarnej Dywizji!  – podkreśla.

Co na to LZPN?

– O przełożenie spotkań z powodu wyjazdu żołnierzy na wschód prosił nie tylko klub z Żagania, ale i inne, np. Pogoń Skwierzyna, KS Tomaszowo czy Orzeł Międzyrzecz – tłumaczy prezes LZPN, Robert Skowron. – Oni też mają zawodników, którzy na co dzień służą w armii i nagle wyjechali na wschód. Wszystkim odmówiliśmy, dlatego nie możemy robić wyjątku dla Czarnych. Zostały zaledwie cztery kolejki do końca ligi i wszyscy musimy je rozegrać. Jest pandemia i wiosną znowu może znowu dojść do boiskowego lockdownu. Wtedy rozgrywki zakończymy na rundzie jesiennej. Co do decyzji DZPN w sprawie Twardego, to tam sytuacja jest trochę inna, bo praktycznie cały zespół został wysłany na wschodnią granicę.

Napisz komentarz »