REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Awantura w Dino

Opublikowano 05 listopada 2021, autor: bj, mk

Biegał z opuszczonymi spodniami za kasjerkami i był bardzo agresywny.

Pomógł przypadkowy klient sklepu Dino w Grabiku.

– Przyszedł do sklepu mężczyzna, w wieku około 50 lat. Zaczął wykrzykiwać, że ma dwubiegunowość i że kogoś zabije. Do sklepu praktycznie wchodziliśmy razem, stąd wiem, że przyjechał busem, bo spotkaliśmy się już na parkingu – opowiada pan Mirosław.

Wszystko działo się w środę, 3.11., ok. godz. 18 w sklepie Dino w Grabiku, przy obwodnicy Żar.

Od razu było wiadomo, że nie obejdzie się bez kłopotów.

– To był duży mężczyzna. Wulgarnie się odzywał do ekspedientek, zaczął je ganiać po sklepie. Krzyczał i przeklinał. Był bardzo roszczeniowy, krzyczał, że ekspedientki mają kończyć i przygotować mu kurczaka, że chce 10 kilogramów cukru. – wspomina pan Mirosław.

Sytuacja wyglądała i dziwnie, i groźnie.

– Opuścił spodnie do kolan i biegał za jedną panią. Przy kasie porozrywał osłony z pleksi, co teraz są przy kasach – opowiada.

Krew się lała

– Byłem akurat przy kasie, gdy zaczął wszystko rozwalać i zwróciłem mu uwagę, żeby się uspokoił. Troszkę się poszarpaliśmy. Wszyscy pouciekali między regały. Uderzył mnie i skaleczył w tył głowy, bo miał w ręce jakieś klucze. Prawdopodobnie od samochodu – zaznacza.

Rana nie była bardzo groźna, ale lala się z niej krew. Któraś z ekspedientek wezwała policję.

– Było wezwanie do agresywnego mężczyzny. Na miejsce dotarła też karetka pogotowia, która odwiozła go do szpitala.  – informuje Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji.

– Karetka zabrała tego gościa, pewnie na psychiatryk, bo to ponoć żarski psychopata, bardzo dobrze wszystkim znany. Zastanawiam się, czy on może autem jeździć – mówi pan Mirosław.

– Pobudzony 55-letni mężczyzna został przewieziony na SOR z prawdopodobnym wskazaniem do leczenia na oddziale psychiatrycznym – informuje Ryszard Smyk, szef pogotowia ratunkowego.

Pan Mirosław nie ma się za bohatera.

– Jestem człowiekiem z rocznika, gdzie guzy i skaleczenia były na porządku dziennym, więc wystarczyło, że sanitariusz przemył mi i opatrzył ranę. – kończy pan Mirosław.

komentarze »
  1. to ja 18 listopada 2021 20:25 - Odpowiedź

    W takim wypadku reakcja pozostaje jedna i jedyna ! Facetowi , idiocie, „faja w jaja” i spętanie kajdankami z paska od spodni !

  2. Marek 21 listopada 2021 16:15 - Odpowiedź

    Państwo Polskie wypuściło tego człowieka z zakładu zamkniętego. Dobrze, że sobie i nikomu krzywdy nie zrobił. Ktoś zawiódł, a konsekwencje mogły być ogromne. Teraz winnych nie będzie.

Napisz komentarz »