REKLAMA

Sport

Promień grał do końca

Opublikowano 05 listopada 2021, autor: Piotr Piotrowski

Trzynasta kolejka okazała się pechowa dla Czarnych Żagań, którzy w derbach pogranicza łużycko-śląskiego z Promieniem Żary stracili bramkę na wagę zwycięstwa w ostatnich sekundach spotkania (2:2).

Żagańsko-żarskie pojedynki zawsze wzbudzały spore emocje i tak też było w sobotę, 30.10., na stadionie przy ul. Karpińskiego. Spotkanie oglądała rekordowa liczba kibiców. Początek to nudne dla oka badanie przeciwnika i gra w środku pola. Promień mógł objąć prowadzenie, jednak Patryk Jasiak spudłował z 5 metrów, posyłając piłkę nad poprzeczką. To się zemściło. W 28. minucie Czarni przeprowadzili składną akcję, po której zdobyli gola. Błażej Strugaru świetnie obsłużył Tomasza Jakubasa, który umieścił piłkę w pustej bramce. Żaranie podkręcili tempo tuż przed przerwą. Ku radości szalikowców Promienia, w 43. minucie podanie Jakuba Nowaka na bramkę zamienił Jakub Księżniak. W drugiej połowie goście próbowali akcji z ataku pozycyjnego, a Czarni – kontr.  Drugą bramkę podopieczni Artura Sobczyka zdobyli jednak ze stałego fragmentu gry. W 75. minucie, po dobrej akcji z boku, Łukasz Adamczyk zagrał piłkę w pole karne. W siatce umieścił ją niezawodny B. Strugaru. Gdy już żagańscy kibice szykowali się do fetowania zwycięstwa nad lokalnym rywalem, w ostatniej, czwartej minucie doliczonego czasu gry, Promień wyrównał! W podbramkowej akcji sędzia dopatrzył się zagrania ręką Alana Kojdy i wskazał na rzut karny. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Księżniak.

– Z przebiegu gry remis nie krzywdzi żadnej ze stron, choć gdyby nie błąd obrońcy w ostatnich sekundach spotkaniach, zgarnęlibyśmy pełną pulę. Szkoda – mówi trener Czarnych, Artur Sobczyk. – Mecz był wyrównany. Promień to młody, fajny perspektywiczny zespół, ale jeszcze pod budowę. Byliśmy dziś zbyt mocno naładowani i być może to nam przeszkadzało w jeszcze lepszej grze.

– Dostaliśmy prezent od obrony, którego Patryk Jasiak nie wykorzystał, nie trafiając do pustej bramki. Gdybyśmy pierwsi strzelili bramkę, to wygralibyśmy ten mecz – ocenił trener Promienia, Łukasz Czyżyk.  – To się zemściło, bo za chwilę straciliśmy bramkę. Potrafiliśmy się odbudować przed przerwą, wyrównując. W drugiej połowie byliśmy stroną przeważającą. Gdyby Kuba Księżniak trafił na 2:1, zgarnęlibyśmy całą pulę. Musimy popracować nad skutecznością. Rywal był bardzo solidny i groźny. Czarni mieli dwie sytuacje i dwie wykorzystali, my stworzyliśmy ich dużo więcej.

MKS Czarni Żagań 1957 – KS Promień Żary 2:2 (1:1)
bramki: Jakubas (28. min), Strugaru (75. min) – Księżniak dwie (43 i 90+4. min)
MKS Czarni: Budzyński – Adamczyk, J. Szkarapat (od 72. min Kojda), Piechowiak, Szczęch – Ochmański (od 32. min Skiba), Jakubas, Glanc, Chruścicki (od 82. min Mastalerz) – Urban, Strugaru
KS Promień: Madeja – Homik, Kruczkiewicz (od 80. min Enkot), Łyczko, Wiliński – Frankovych (od 78. min Augustyniak), Czarnota (od 73. min Jurkowski), Kononowicz, Jasiak – Księżniak
Napisz komentarz »