REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Wrócili z piłami

Opublikowano 02 listopada 2021, autor: bj

Do ścięcia jedynego ocalałego dębu przy torach w stronę żarskich Kunic przymierzała się ekipa wynajęta przez PKP.

„Regionalną” zaalarmował rano (25.10) Janusz Żebrowski, właściciel domu przy ul. Sarniej, za ogrodzeniem którego rośnie okazałe drzewo. O to, by nie padło pod piłami, walczył już w 2019 r.

Przypomnijmy. Wielkie cięcie PKP PLK zaczęła w 2018 r. Zaczęło się od lip w centrum miasta, przy ul. Długosza. Okazało się, że na podstawie specjalnej ustawy PKP może w pień wyciąć drzewa rosnące 15 metrów od torów. Padło ich kilkadziesiąt tysięcy w całym powiecie. Uzasadnieniem było bezpieczeństwo ruchu kolejowego. Rozpoczęły się protesty ekologów i mieszkańców. A kolejne drzewa padały. Teraz pojawiają się kolejne wnioski, tym razem o utworzenie pasa przeciwpożarowego, czyli cięcie kolejnych drzew. W tej sprawie wpłynęło kilak odwołań mieszkańców do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które nakazało Starostwu Powiatowemu po raz kolejny zbadać sprawę.

Postronnych nie wpuszczać

J. Żebrowski nie zamierzał się poddawać. Dotarła do niego Alina Rapacz z Partii Zielonych.  Przez kilka godzin trwał pat. Ekipa stała na torach, J. Żebrowski z A. Rapacz przy drzewie. Pojawił się też patrol SOK. Mundurowi najpierw rozmawiali z ekipą w kamizelkach, potem poprosili o przejście za taśmę ekologów.

– Oni nie podejmą się dzisiaj ścięcia. A nawet jeżeli uruchomią piłę, to pan to usłyszy i wówczas będzie mógł zareagować. To teren kolejowy, więc w innym razie będę musiał nałożyć mandat. Sprawa jest medialna – tłumaczył sokista Żebrowskiemu.

Zostawili pyły i hałas

J. Żebrowski opowiadał, jak wyglądała poprzednia wycinka.

– Drzewa, ciężkie, wielkie, z grubymi konarami padały na tory. Potem je jeszcze po tych torach przeciągali. Wkrótce potem tory musieli wymieniać. Robili też drenaże, bo zaczęła się pojawiać woda, której już nie wypijały drzewa -wylicza. – Nam zostawili hałas i pyły. Bo teraz to wszystko trafia na nasze posesje.

Prosimy o komentarz PKP PLK. Słyszymy wiele razy powtarzaną formułę, że jako zarządca infrastruktury są zobowiązani do przestrzegania przepisów, które obligują do porządkowania terenów przy liniach kolejowych.

– Dotyczy to także tego drzewa, które jest objęte prawomocną decyzją – odpowiada Radosław Śledziński, rzecznik PKP PLK.

komentarz »
  1. Jurek 8 listopada 2021 08:58 - Odpowiedź

    PKP powinna zająć się rozwojem przewozów na terenie Lubuskiego. Chyba jednak zarabia wiecej na drzewach niż pasażerach.
    Zrozumiałbym taką troskę PKP jakby na tej trasie pociągi kursowały co godzinę z prędkościa 160-250 km/h, ale nie kursują i chyba w XXI wieku nie będą kursować na tej trasie.

Napisz komentarz »