REKLAMA

Kultura, Oświata

Pół wieku razem

Opublikowano 02 listopada 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Pięćdziesiąt lat w małżeństwie to staż, który zasługuje na medal. Swoje wyróżnienia odebrały pary z gminy Żary.

Pięknych 50 lat spędziły ze sobą małżeństwa z gminy Żary, które w środę (27.10) odebrały z rąk wójta Leszka Mrożka medale. Wręczał je w imieniu prezydenta kraju. Były też dyplomy i prezenty.

Państwo Dżyga poznali się podczas zabawy.

– To było w Mirostowicach. Przed ślubem spotykaliśmy się dwa lata. Mamy 3 synów, 3 wnuczki, jednego wnuka i jednego prawnuczka – mówi Stanisław Dżyga z Mirostowic Górnych.

Także na zabawie poznali się państwo Kilian.

– To było w Olbrachtowie, potem razem pracowaliśmy, więc widywaliśmy się jeszcze częściej. Mamy córkę i syna oraz 4 wnuczki. Na prawnuki na razie czekamy – śmieje się Zofia Kilian z Mirostowic Górnych.

Podobne początki mają państwo Bojakowscy z Grabika.

– Mąż podszedł do mnie i zapytał, czy możemy zatańczyć. Zgodziłam się. Potem zapytał, czy jeszcze może mnie poprosić, zaśmiałam się, żeby próbował. No i próbował – śmieje się Janina Bojakowska. – Potem odprowadził mnie do domu i tak już zostało. Mamy 2 dzieci i 3 wnuków.

 Przyszłą żonę wypatrzył w sklepie Dominik Kotwicki z Grabika.

– Często jeździłem do Starej Wody pod Lubskiem do rodziny, a żona stamtąd pochodzi i tam pracowała w sklepie. Jak ją poznałem, to miałem jeszcze więcej powodów, by jeździć w odwiedziny. Mamy 2 synów, 3 wnuczki i jednego wnuka – opowiada Dominik Kotwicki.

Na weselu poznali się Jadwiga i Antoni Ostrowscy ze Złotnika.

– Byłem na tym weselu drużbą, każde z nas miało pójść z kim innym, ale tak jakoś wyszło, że byliśmy tam razem. Wesele odbywało się w Złotniku. Mamy 3 synów i córkę, 6 wnucząt i 4 prawnucząt – opowiada Antoni Ostrowski.

Gdy Witold Baranowski pierwszy raz zobaczył swoją przyszłą żonę, dech mu zaparło.

– Wszystko mnie zauroczyło, gdy ją pierwszy raz zobaczyłem. Pamiętam, że to była zabawa w Bieniowie. Oboje jesteśmy ze Złotnika, ale jakoś tak wcześniej nie było okazji. Odprowadziłem ją potem do domu. Mamy córkę i 2 synów, 7 wnucząt i 4 prawnuków – opowiada W. Baranowski ze Złotnika.

Szkolna ława połączyła małżeństwo Kafarowskich z Lubanic.

– Chodziliśmy do tej samej szkoły. Było trochę jak w tej piosence o szkolnej miłości. Żona ma urodziny tylko 5 dni po mnie, więc nasza miłość trwa dużo dłużej niż te 50 lat. Mamy 3 dzieci i 4 wnuków, a na prawnuki wciąż czekamy – opowiada Zbigniew Kafarowski.

Również od dziecka znają się państwo Piaseccy z Lubomyśla.

– Znamy się od zawsze, nawet nie wiem, kiedy się poznaliśmy. Mąż pochodzi z Surowej, pamiętam, jak się z niego śmiałam, że jest niedogotowany, bo surowy. I tak z tego droczenia się mamy 3 dzieci i 5 wnucząt – opowiada Helena Piasecka.

Eugeniusz Trzoski swoją żonę poznał, pracując dla jej taty.

– Jeździłem ciągnikiem, a ona się kręciła wkoło domu. Potem był spacer, zabawa, a wtedy zabaw było wiele, nie jak teraz, odbywały się w niedziele, a i tak wszyscy w poniedziałek wstawali do pracy. Mamy 4 dzieci, 1 wnuczkę i 3 wnuczków – opowiada pan Eugeniusz.

Służba ściągnęła do Żar przyszłego męża Celiny Taczkowskiej z Łazu.

– Mąż przyjechał tu do wojska, poznaliśmy się na spacerze w lesie i tak już się potem wszystko potoczyło, że 50 lat razem spacerujemy. Mamy 2 dzieci i 5 wnuczków – opowiada pani Cecylia.

Napisz komentarz »