REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zginęło malutkie dziecko

Opublikowano 22 października 2021, autor: Patryk Świtek

– Nie miałem szans, żeby uciec przed tym autem – mówi Dawid, ojciec 8-miesięcznej Nikoli. W jego samochód wjechała rozpędzona skoda. Niestety, jego córeczki nie udało się uratować.

To było niedzielne (17.10.) popołudnie. Dawid jechał z rodziną na obiad do dziadków Nikoli do Borowa Wielkiego. Zabrał się z nimi jeszcze ich kolega. Jechali tzw. starą trójką w stronę Nowego Miasteczka. Było ok. 13.00, kiedy dojeżdżali do skrzyżowania z drogą wojewódzką. Dawid kątem oka zobaczył, że od strony Lasocina jedzie samochód.

– Do ostatniej chwili myślałem, że facet się zatrzyma. Tam jest przecież znak stop. Ale on chyba stówą grzał. Nie miałem szans przed nim uciec – relacjonuje Dawid.

Później pamięta tylko potężne uderzenie, huk i odgłos pękającego szkła. Skoda yeti, którą kierował 67-letni mężczyzna z dolnośląskiego, w pełnym pędzie wbiła się w prawy bok jego audi. Uderzenie było tak mocne, że ze skody wypadł silnik. Oba auta zatrzymały się na poboczu. Dawid nie stracił przytomności. Z trudem wydostał się z auta i pobiegł ratować Nicolę.

– Fotelik chyba wyrwałem z samochodu. Nie oddychała. Zaczęły mi pomagać jakieś kobiety, które najechały na wypadek. Jedna z nich robiła reanimację – mówi.

Lekarze nie dali jej szans

Ktoś zadzwonił na 112. Po chwili na miejscu był już radiowóz. Reanimację przejął policjant z drogówki, później dziewczynkę ratowali jeszcze strażacy. Z aut wydostano pozostałe osoby. Wszyscy zostali odwiezieni do szpitala. W najgorszym stanie była Sandra, mama Nikoli. Straciła dużo krwi i musiała trafić od razu na stół operacyjny. Po jej córeczkę przyleciał śmigłowiec. Przetransportowano ją do szpitala w Zielonej Górze. Do końca był przy niej Dawid.

– Lekarze nie dawali jej szans. Na chwilę tylko udało się przywrócić bicie serca – mówi załamany ojciec.

W poniedziałek (18.10.) dziewczynka zmarła. Sekcja zwłok wykazała wielonarządowe obrażenia. Sandrze zoperowano śledzionę i wątrobę. W samochodzie siedziała obok kierowcy. Na nią i na Nikolę poszedł cały impet uderzenia.

– Sandra jest przytomna i odpoczywa. Wie o śmierci Nikoli, ale chyba to jeszcze do niej nie doszło – mówi babcia dziewczynki.

Oślepiło go słońce?

Przyczyny wypadku wyjaśnia nowosolska prokuratura. Kierowcy byli trzeźwi. Sprawca dopiero ma być przesłuchany w prokuraturze. Prawdopodobnie usłyszy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi nawet 8 lat więzienia. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że tłumaczył się tym, że oślepiło go słońce. Śledczy będą weryfikować tę wersję, bo akurat jadąc od Lasocina słońce miał za plecami. Podobno mówił też, że to jemu powinno się ustąpić pierwszeństwa.

Nikola w środę (20.10.) miałaby 8 miesięcy.

Napisz komentarz »