REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

To było moje słoneczko

Opublikowano 22 października 2021, autor: bj

Jechał do pracy. Miał firmę, chciał być niezależny, realizować marzenia. Ale na drodze Michała Świerczyńskiego (? 23 l.) stanęła śmierć.

W poniedziałkowy (18.10.) poranek, kilkanaście minut po godz. 6 rano, bus jadący w stronę Żar, pomiędzy Drożkowem a Grabikiem, wypadł z trasy, zjechał na pobocze, dachował  i uderzył w drzewo. Stało się to na łuku drogi, w rejonie skrzyżowania z ulicą w kierunku Lubanic. Nawierzchnia była mokra, bo wcześniej padał deszcz.

Strażacy zastali kierowcę, który nie dawał oznak życia.

– Lekarz z zespołu ratownictwa medycznego stwierdził jego zgon – informuje st. sekc. Dawid Lewandowski z KP PSP w Żarach.

– Opla vivaro prowadził 23-letni mieszkaniec powiatu żarskiego. Ustalamy przyczyny, w jaki sposób doszło do wypadku – dodaje Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji.

Postępowanie nadzoruje żarska prokuratura.

– Sekcja zwłok 23-latka odbyła się w środę, 20.10. Przyczyną zgonu były obrażenia wielonarządowe. Zostały pobrane materiały do dalszych badań, ale na ich wyniki trzeba będzie poczekać – informuje Robert Brzeziński, prokurator rejonowy.

 Zawsze był ostrożny

Busem jechał Michał Świerczyński (? 23 l.). Pochodził z Lubska, ale do pracy jechał z Jasienia, w którym obecnie mieszkał. Był właścicielem firmy budowlanej, która zajmowała się pracami wykończeniowymi wnętrz.

O tragicznie zmarłym Michale rozmawiamy z jego mamą, panią Teresą.

– Nie wiem, jak mogło do tego dojść. Zawsze jeździł bardzo ostrożnie, z zapiętymi pasami. Prowadził auto bardzo dobrze. Może mu coś nagle wyskoczyło? Zwierzę na drogę, a może ktoś jechał? Może próbował uniknąć zderzenia? Tylko czy my się tego kiedykolwiek dowiemy – płacze pani Teresa i  przeciera oczy.

Feralnego poranka jechał do pracy, do Żar.

– Miał firmę budowlaną, zajmował się pracami wykończeniowymi domów, mieszkań – tłumaczy pani Teresa. – Był bardzo solidny, ciężko pracował. Chciał być niezależny. Tego busa kupił za gotówkę. Nie chciał być nigdy od nikogo zależny.

Pani Teresa ma jeszcze czworo dzieci.

– Michał to było moje słoneczko, najmłodszy syn. Nie wiem, jak ja to przeżyję – mówi.

Niedawno się oświadczył

Michał, choć najmłodszy, bardzo dojrzale i poważnie myślał o życiu, o przyszłości.

– Niedawno się zaręczył. Z Gosią są parą od 4,5 roku. Od matury. Bardzo ją kochał. Chcieli brać ślub – opowiada mama.

Michał mieszkał razem z narzeczoną w Jasieniu. W rodzinnym domu bywał często. Ostatni raz widzieli się w sobotę, 16.10.

– Tak zwyczajnie. Jak wtedy, gdy zaglądał do domu. On był wyciszony, małomówny. Czasem to mnie tak ciepło strofował, że za dużo gadam. Za to uśmiechnięty, życzliwy. Za bliskimi w ogień by poszedł – wspomina mama.

Pomimo tego, że mając firmę, pracował ciężko fizycznie, znajdował czas na pasję.

– Kiedyś był czynnym sportowcem, zapaśnikiem. Tak jak starszy brat. Teraz trenował dzieci. Jeździł z nimi na zawody. Nie chciał z tego rezygnować – mówi mama.

Michał – Świerku!!!

Michała w ostanią drogę odprowadzą bliscy, przyjaciele i jego koledzy z maty.

„Świerku odszedłeś zbyt wcześnie, zostawiając ogromny ból w naszych sercach. Żegnaj Przyjacielu! Dopinguj nas z góry. My dalej będziemy walczyć… Dla Ciebie…” – czytamy na profilu UKS ZST Lubsko.

Żegna go tez żarski Agros: „Odszedł na wieczną matę. Żadne słowa nie są w stanie opisać żalu, bólu i smutku jaki przepełnia nasze serca.. Michał – Świerku !!! Na zawsze w naszej pamięci!!!!”

Ostatnie pożegnanie M. Świerczyńskiego odbędzie się dziś, w piątek, 22.10., o godz. 14:00 na cmentarzu w Lubsku.

Napisz komentarz »