REKLAMA

Samorząd

Krótka pamięć, czyli ścieki w sądzie

Opublikowano 22 października 2021, autor: bj

Proces pomiędzy Zakładem Wodociągów i Kanalizacji a Urzędem Gminy w Żarach ruszył w poznańskim Sądzie Okręgowym.

Przypomnijmy. Do sądu z pozwem o pieniądze poszedł ZWiK. Chodzi o 160 tys. zł. Cały spór trwa od lipca 2018 r. Wówczas to ZWiK ustalił podwyżkę z 8,37 zł do prawie 29 zł za metr sześcienny ścieków dla mieszkańców Grabika i Mirostowic Dolnych. Mieszkańcy i wójt zaprotestowali. Tym bardziej, że w Żarach stawka miała wzrosnąć do 8,43 zł, a kanalizacja była wspólną inwestycją miasta i gminy, więc opłaty miały być takie same.

Mieszkańcy obu wsi wypowiedzieli gminie umowy na odbiór ścieków i złożyli wnioski do ZWiK – o zawarcie umów z taką samą stawką, jaka obowiązuje w mieście. Ówczesny prezes odmówił wszystkim i przekazał sprawę do Wód Polskich. Mieszkańcy zrobili to samo.

Odmowa prezesa sprawiła, że mieszkańcy nie mieli komu płacić za ścieki. A ZWiK, który ścieki odbierał, twierdził, że zaległości rosną i zapowiadał, że będzie się ich domagał w sądzie od gminy.

Biegły sprawdzi

Pierwsza rozprawa odbyła się w poznańskim Sądzie Okręgowym 12.10.

– Byłem tam i złożyłem wyjaśnienia – że mieszkańcy chcieli płacić, ale ZWiK odsyłał im pieniądze. Przedstawiłem, jak powstawała aglomeracja. W sądzie nie było ani prezesa ZWiK, ani nikogo z Urzędu Miasta, czyli głównego udziałowca. Gmina została z tym po porostu sama – mówi Leszek Mrożek, wójt gminy Żary.

W ZWiK-u zdania nie zmieniają.

– Spółkę reprezentowała kancelaria. Nasze stanowisko pozostaje niezmienne co do kwoty. Zobaczymy, co zdecyduje sąd. Z tego, co wiem, będzie zasięgał opinii biegłego. Zapewne się u nas pojawi i będzie tę kwotę weryfikował, czyli sprawdzał zasadność stawki – mówi Marek Goraj, prezes ZWiK.

Przypomną, co obiecywali

Spółka żąda pieniędzy za niezapłacone faktury liczone według wyższych stawek.

– Będą przesłuchiwani następni świadkowie. Na razie będzie ich czworo: Barbara Karpowicz, skarbnik, Edyta Ciecierska, sekretarz, Piotr Dziok, kierownik referatu inwestycji i infrastruktury oraz Maciej Szafrański, mieszkaniec Mirostowic Dolnych – wylicza L. Mrożek.

Ale to nie wszystko, bo gmina chce sięgnąć do swoich archiwów.

– Zeznałem, że były spotkania wiejskie i mamy nagrania z sesji. Tam były burmistrz i były prezes zapewniali, że cena u nas ma być taka, jak w mieście. Wyraźnie powiedziałem, że mieszkańcy gminy zostali oszukani – komentuje wójt. I dodaje: – Będę uczestniczył w każdej rozprawie. Być może zaproponujemy wezwanie byłego prezesa ZWiK i byłego burmistrza Wacława Maciuszonka, żeby przypomnieli prawnikom z kancelarii, co obiecywali mieszkańcom. Bo prawnicy najwyraźniej nie pamiętają – kończy.

Napisz komentarz »