REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Odeszła tak nagle

Opublikowano 08 października 2021, autor: nk

Agnieszka Marcinek z Żar zmarła nagle w czwartek, 30.09. Miała 43 lata.

Nic nie wskazywało, że do tej tragedii może dojść. W środę, 22.09., Agnieszka źle się poczuła.

– Wezwaliśmy pogotowie, ale Agnieszka nie chciała jechać do szpitala. Dopiero następnego dnia rano pogotowie zabrało ją do 105. Szpitala Wojskowego w Żarach – mówi mąż Robert Marcinek.

Po tygodniu pobytu w szpitalu zmarła w czwartek, 30.09.

Zostały zdjęcia i wspomnienia

Uśmiechnięta, miła, przyjacielska. Ci, którzy ją znali, nie mogą uwierzyć, że jej nie ma. Zostały im zdjęcia i wspomnienia.

– Oglądając nasze wspólne fotografie, straciłam poczucie rzeczywistości, śmieję się razem z nią i nie dociera do mnie, że zostały mi tylko te zdjęcia i mnóstwo wspomnień. Przecież jej już nie ma i nie będzie więcej wspólnych zdjęć – mówi Małgorzata, przyjaciółka zmarłej.

– Czuła, opiekuńcza, dbająca o dom i o nas, potrafiąca rozwiązywać wszelkiego rodzaju problemy. Bardzo dobra kucharka. Lubiła oglądać programy z Magdą Gessler – wspomina Robert Marcinek, mąż Agnieszki.

– Uwielbiała urządzać wnętrza, jej mentorką była Dorota Szelągowska. Kochała kwiaty, ogrody, drzewa. Ogródek, który sobie wymarzyła, zachwyca swoją prostotą, a jednocześnie klasą i dopasowaniem wszystkich roślin – dodaje mąż.

Agnieszka miała dwójkę młodszego rodzeństwa.

– Jak byliśmy dziećmi, mama często chorowała, wtedy Agnieszka, która była z nas najstarsza, przejmowała jej rolę. Opiekowała się nami, gotowała, odrabiała z nami lekcje. Gdy mama zachorowała na raka, Agnieszka woziła ją do szpitala. Po śmierci mamy pocieszała nas, dodawała otuchy. Zawsze mogliśmy na nią liczyć – mówi Krzysztof, brat zmarłej.

Lubiła podróże

Poznali się w 2006 roku przez internet. Robert mieszkał w Świętoszowie, Agnieszka w Żarach.

– Od razu mi się spodobała. Była bardzo ładna, miła i miała to coś, co mnie w niej urzekło  – mówi mąż zmarłej.

W 2011 roku wzięli ślub. Agnieszka początkowo pracowała w hurtowni alkoholu, prowadziła solarium, później była sprzedawcą w firmie Bryldom. Pracowała również w firmie TAS instalatorstwo elektryczne. W wolnym czasie podróżowała z mężem.

– Gdy miałem motocykl, to często jeździliśmy do Szklarskiej Poręby na kawę albo do jej koleżanki do Wrocławia. Dużo zwiedzaliśmy. Nie bała się podróżować motocyklem, przyczepiała się tak mocno jak kleszcz – wspomina R. Marcinek.

– Agnieszka dobrze dobrała się z Robertem. Wspierali się nawzajem. Jedno za drugim poszłoby w ogień – dodaje brat Krzysztof.

Iskierka

– Super dziewczyna, wesoła, towarzyska. Gdy mieszkali z Robertem w Olbrachtowie, bardzo często się spotykaliśmy. Spędzaliśmy nawet razem święta. To była taka iskierka, która potrafiła wszystkich zarazić uśmiechem – wspominają przyjaciele Arek i Małgorzata.

– Potrafiła każdego rozweselić. Miała wielu przyjaciół, dla których zawsze znalazła czas. Była bardzo towarzyska – mówi Krzysztof.

Pustka

Mieli plany. Zbierali pieniądze na podróż na Ukrainę, gdzie Agnieszka chciała odwiedzić swoją rodzinę. Po jej śmierci życie Roberta z dnia na dzień runęło.

– Brakuje mi jej. Do tej pory prawie wszystko robiliśmy razem. Teraz jest pustka, której nie potrafię zapełnić – dodaje Robert.

Pogrzeb Agnieszki Marcinek odbył się poniedziałek (4.10) na cmentarzu komunalnym w Żarach.

Napisz komentarz »