REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Lot klawisza

Opublikowano 08 października 2021, autor: bj

Wypadł z okna po pijaku. Student-strażnik Zakładu Karnego. Temida jest ślepa, więc jego przełożeni przymykają oczy i uważają, że tematu nie ma.

Praca strażnika więziennego to stres. A tę pracę, poza funkcjonariuszami z długim stażem, wykonują na stażu studenci Szkoły Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości. Mieszkają w przywięziennym budynku, w którym są pokoje z miejscami noclegowymi.

I to właśnie tam, w nocy, ok. godz. 1.30, doszło do nietypowego zdarzenia. Najpierw odbywać się tam miała suto zakrapiana impreza. I pewno jedynym wspomnieniem byłby ból głowy, gdyby nie to, że z okna na pierwszym pietrze wypadł student. W godzinach pracy – funkcjonariusz, nieżyczliwie zwany klawiszem. I jak słyszymy – „jak to pijany, miał dużo szczęścia, jakiś taki elastyczny musiał być”.

Została wezwana karetka. Doszło tylko do złamania kości przedramienia lewej ręki.

Naruszył dobre imię

Zdrowie najważniejsze, wiadomo. Ale dyrektor zakładu karnego wszczął postępowanie wyjaśniające okoliczności zdarzenia, które uznał jako „naruszające dobre imię Służby Więziennej”.

– Nasze stanowisko zostało przesłane do Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Poznaniu – ucina pytania por. Piotr Hamera, rzecznik Zakładu Karnego w Krzywańcu i kieruje nas do resortu sprawiedliwości.

W Ministerstwie Sprawiedliwości słyszymy: – Student Szkoły Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości (realizujący praktyki zawodowe) w czasie wolnym od służby uległ niegroźnemu wypadkowi. Studentowi udzielono stosownej pomocy medycznej. Dyrektor jednostki wszczął w sprawie czynności wyjaśniające, w wyniku których ustalono, że zdarzenie to było następstwem nieszczęśliwego wypadku.”

Normy moralne i etyczne

Zwracamy się do Szkoły Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości. Szkoła odpowiada niechętnie.

– SWWS prowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Chodzi o studenta II roku – informuje kpt Konrad Wierzbicki, rzecznik prasowy.

I to jedyny konkret. Przebieg zdarzeń okryty jest aurą tajemnicy.

–  Nie są znane okoliczności zdarzenia – zastrzega K. Wierzbicki.

Pytamy, czy uczelnia zajęła już stanowisko wobec swojego studenta, ale z odpowiedzi wynika, że szkoła jest nadzwyczaj tolerancyjna.

– Uczelnia stara się nie ograniczać swobód obywatelskich i nie wnikać w prywatne sprawy studentów – stwierdza K. Wierzbicki.

Czy skok z okna w środku nocy z budynku, nad którym pieczę sprawuje szefostwo zakładu karnego, jest na pewno wyłącznie prywatną sprawą?

Te pytania pozostaną otwarte. Zwłaszcza dla społeczeństwa, które płaci za pobyt więźniów. W Krzywańcu są 834 miejsca dla kobiet i mężczyzn. Podobno są tam po to, by zapłacić za swoje czyny, zresocjalizować się i wrócić do społeczeństwa. Przy takim nadzorze – na pewno?

Napisz komentarz »