REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Pomóżmy Marcinowi

Opublikowano 01 października 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Przeziębienie to nic wielkiego? Marcin Bonke (30 l.) przekonał się, że jego powikłania mogą obrócić życie do góry nogami i sprawić, że każdy dzień stanie się męczarnią.

Marcin Bonke (30 l.) z Żar dziś musi walczyć. Był żołnierzem w Świętoszowie. Zapewniał wsparcie techniczne dla jednostki saperów, w której służył. Podczas poligonu mocno się przeziębił. Niewinne zakażenie przerodziło się w zapalenie płuc. Potem było już tylko gorzej.

Guz na płucu, usunięte jelito

Marcin ma już za sobą kilka operacji. Zaczęło się od wycięcia guza, który zajął płuco.

– Guz na płucu miał 5cm. Po wycięciu okazało się, że ma cechy gruźliczaka. I to wywołało lawinę. – opowiada Marcin Bonke i wylicza – Szybko spadła mi odporność i przyplątały się kolejne dolegliwości. Wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zespół SAPHO, niedokrwistość z niedoboru żelaza, osteoporoza, refluks żołądkowo-przełykowy, kamica nerkowa, zakrzepica żył, zaćma posterydowa i na deser – owrzodzenie podudzia. – mówi.W ubiegłym roku w Łodzi przebyłem kolejna operację, usunięcie wewnętrznego zbiornika jelitowego. W marcu br. – usunięcie stomii i wyłonienie przewodu pokarmowego.

Teraz zaczęła się kolejna batalia o jego zdrowie, która kosztuje mnóstwo nerwów i pieniędzy.

– Miałem wybór – wycinać jelito, czy nie. Ale miałem na nim tyle polipów, że teraz walczyłbym z rakiem. W lipcu zaczęły wracać rany na nogach. Na początku września musiałem już nosić opatrunki. Na szczęście zdążyłem być na urodzinowym zlocie mojego klubu motocyklowego Boxer MC Poland, ale już kulałem. Po zlocie wylądowałem w łóżku. Ból jest za duży, bym mógł chodzić. Mam 30 lat, a leżę w łóżku. Nie mogę pracować. Motocykl czy gitara są poza moim zasięgiem. – mówi Marcin. – Gdyby nie rodzice, nie wiem co by ze mną było. W pewnym momencie musieliśmy podjąć decyzję czy sprzedać ich mieszkanie, czy poprosić ludzi o wsparcie. Schowałem dumę do kieszeni. I proszę. – przyznaje M. Bonke

Przykuty do łóżka

Marcin już nie wstaje z łóżka.

– Mama nauczyła się zmieniać opatrunki. To ogromna oszczędność, bo jedna taka zmiana to koszt 150 zł. Gdy rany są otwarte, opatrunki trzeba zmieniać każdego dnia. Ogromny ból. Do tego koszty leków, wyjazdów do specjalistów. – mówi Marcin

Roczne leczenie Marcina to koszt ponad 30 tys. zł. Te pieniądze pozwolą mu walczyć o zdrowie i radzić sobie ze skutkami choroby.

Wpłat na rzecz Marcina można dokonywać na stronie zrzutka.pl pod adresem: www.siepomaga.pl/marcin-bonke.

Napisz komentarz »