REKLAMA

Sport

Monitoring prawdę powiedział

Opublikowano 24 września 2021, autor: Piotr Piotrowski

W meczu klasy A bramkarz Granicy Żarki Wielkie „wymienił ciosy” z kibicem Orła Konin Żagański. Sędzia przerwał spotkanie a w protokole napisał to, co chciał widzieć. Posypały się kary.

O sprawie pisaliśmy w artykule „Boks na murawie, czyli… jak kibol znokautował piłkarzy” (nr 1042 GR). Sierpniowy mecz klasy A pomiędzy Orłem Konin Żagański a Granicą Żarki Wielkie zakończył się skandalem. Sędzia przerwał go w 80. minucie (przy stanie 3:2 dla Orła – red.), twierdząc, że bramkarza gości zaatakował uderzając w twarz miejscowy kibic. W protokole napisał, że ten sam mężczyzna powalił na ziemię drugiego z piłkarzy Granicy. Sędzia podkreślił też, że gospodarz spotkania nie zadbał o odpowiednią ilość ochroniarzy.

Innego zdania był prezes Orła, Jerzy Zator. W rozmowie z „Regionalną” przyznał, że bramkarz gości  wprawdzie był prowokowany przez jednego z kibiców, ale to golkiper Granicy pierwszy zaatakował – chwycił piłkę w obie ręce i uderzył nią kibica.

Dyskwalifikacja bramkarza

W końcu 15 września sprawę zbadał wydział gier Lubuskiego Związku Piłki Nożnej.

– Kluczowe był nagranie z kamery monitoringu na stadionowym budynku Orła, jakie dostarczył nam zarząd klubu z Konina Żagańskiego. Przedstawia ono sytuację nieco inną, niż sędzia opisał w protokole – mówi Kamil Żeberski, rzecznik LZPN-u. – To bramkarz pierwszy uderzył kibica, dlatego wydział gier zawnioskował o ukaranie zawodnika Granicy dyskwalifikacją na trzy miesiące. Postępowanie dyscyplinarne wszczęto też wobec sędziego, którego opis zdarzenia nie był w całości zgodny z rzeczywistością. Sędzia podjął zbyt pochopną decyzję o przerwaniu meczu, nie ocenił właściwie wydarzeń.

Mimo przerwania spotkania, nie będzie walkowera dla Granicy.  LZPN podjął decyzję o uznaniu wyniku 3:2 i przyznaniu trzech punktów Orłowi.  Klub z Konina Żagańskiego zapłaci jednak karę 150 zł za brak dostatecznej ilości ochroniarzy podczas meczu .

– Przykro nam, że zanim związek wnikliwie zbadał sprawę, zmieszano nasz klub i kibiców z błotem. Dobrze, że mamy monitoring i naszą wersję potwierdził zapis z kamery – komentuje Jerzy Zator, prezes klubu z Konina Żagańskiego. – Jestem zdumiony postawą tak doświadczonego sędziego, który przecież już tyle lat prowadzi mecze i uległ presji jednej strony. Mało tego, aby ratować siebie, napisał nieprawdę w protokole. Oczywiście, zrobił to nie wiedząc, że przy boisku jest monitoring.  Prawda się sama obroniła ale co by było, gdybyśmy nie mieli kamery przy boisku? Wtedy zostalibyśmy ukarani walkowerem a związek uznałby racje sędziego i bramkarza

Napisz komentarz »