REKLAMA

Sport

Budowlani bezlitośni dla Moczynianki

Opublikowano 24 września 2021, autor: Piotr Piotrowski

Po dwóch latach przerwy, na murawę wrócił Marcin Jankowski, niegdyś najlepszy napastnik Czarnych Żagań. „Jankes” nie pomógł swojej obecnej drużynie. Jego Moczynianka Moczyń przegrała z Budowlanymi Lubsko 1:4.

Po dwóch latach przerwy, do gry wrócił Marcin Jankowski, który z powodu kontuzji zawiesił korki na kołku i poświęcił się kulturystyce. Niegdyś najlepszy napastnik Czarnych był pierwszym trenerem Moczynianki, gdy ta zgłosiła się do rozgrywek klasy B.  Teraz postanowił jej pomóc w utrzymaniu się w  klasie okręgowej. – Z jednej strony do powrotu na boisku namawiali mnie działacze klubu z Moczynia, z drugiej ciągnęło mnie do piłki. Przez ostatni czas zmagałem się z rwą kulszową i bólem w kolanie, więc nie mogłem trenować – mówi M. Jankowski.  – Teraz jest już lepiej. Z Budowlanymi zagrałem cały mecz i to już jest sukces. Pomogę Moczyniance na tyle, na ile pozwoli mi zdrowie. W spotkaniu z Budowlanymi bramki nie udało mi się zdobyć, byłem dobrze kryty. Zespół z Lubska to jeden z faworytów do awansu, więc dramatu nie ma. Moczynianka z kolei jest beniaminkiem ligi, większość piłkarzy nie grała jeszcze na tym poziomie rozgrywek i ciągle nabywa doświadczenia. Wierzę, że ono zaprocentuje i zachowamy ligowy byt. 

Piech zaczął i skończył

W sobotnim spotkaniu (18.09.) na żagańskiej Arenie gospodarze stracili bramkę już w 4. minucie, z rzutu karnego. Po tym, jak żagański zawodnik  sfaulował w polu karnym zawodnika Budowlanych, Marcin Piech nie zmarnował jedenastki. Budowlani dalej przeważali a swoją przewagę udokumentowali drugim golem, w 38. minucie. Po przerwie szybko do siatki trafił Artom Wojciechowski. Mimo stanu 0:3, Moczynianka ambitnie walczyła o choćby , honorowe trafienie. Udało się w 63. minucie, za sprawą rezerwowego Michała Drogosza. Wynik ustalił sześć minut później strzelec pierwszej bramki, Marcin Piech, w 69. minucie.

– Przyjechaliśmy do Żagania po zwycięstwo. Mieliśmy serię słabych spotkań, w których straciliśmy 7 punktów i nie mogliśmy sobie pozwolić na stratę kolejnych – powiedział po meczu Robert Ściłba, trener Budowlanych. – Piłkarze zrealizowali  przedmeczowe założenia, gdyby wykorzystali wszystkie okazje podbramkowe, już do przerwy powinniśmy prowadzić 5:0. Z drugiej strony Moczynianka grała ambitnie do końca i mieliśmy dużo pracy w obronie.

Moczynianka Moczyń – Budowlani Lubsko 1:4 (0:2)

bramki: Drogosz (63 min) – Piech dwie (4. min – karny, 69. min), Borysiewicz (38. min), Wojciechowski (47. min)

Moczynianka: Bartczak – Morgis (od 83. min Matusiak), E. Cecuła, Malaszewski, Szymoński (od 46. min J. Iwańczuk), Nowakowski (od 46. min Drogosz), Buganik, Pieczarka (od 76. min Iwaniak), E. Kiciński, Kicyła (od 75. min K. Cecuła) – Jankowski
Budowlani: Błaszków – Skrobania, Walczak, Krajewski – Dynowski (od 85. min Krajewski), Romanowski, Piech, Oliasz (od 72. min Borowski), Siwik – Borysiewicz (od 75. min Adamski), Wojciechowski (od 54. min Szyja).

Napisz komentarz »