REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Bezpieczeństwo czy kasa? Drażliwa kwestia

Opublikowano 17 września 2021, autor: bj

Czy uda się uratować choćby część drzew rosnących przy liniach kolejowych? Pierwszą batalię z PKP wygrało kilku mieszkańców. Ale zdaniem kolejarzy, drzewa i tak muszą paść.

Nad sprawą wycinki drzew przy co najmniej dwóch liniach kolejowych będą musieli pochylić się ponownie urzędnicy w Starostwie Powiatowym w Żarach. Decyzje Samorządowego Kolegium Odwoławczego, uchylające pozwolenia dla PKP na cięcie przy trasie Żary Zielona-Góra oraz Jankowa Żagańska-Sanice trafiły do powiatowych urzędników na początku września.

Przypomnijmy. PKP PLK otrzymały pozwolenia na wycinkę przy liniach Miłkowice – Żary na odcinku pomiędzy Żarami a Siodłem (prawie 2 tys. 100 drzew), Żary-Tuplice (9 tys. 200 ), Żary-Zielona Góra (756), Jankowa Żagańska-Sanice (327).

Decyzje w każdym przypadku otrzymują wszyscy właściciele działek wzdłuż każdej linii. Zgodnie z procedurami, stają się one prawomocne dopiero, gdy odbierze je każdy z nich i o ile nikt ich nie zaskarży. Zaskarżenia się jednak pojawiły.

Ewidentnie ukradli

Jeden z mieszkańców poskarżył się w sprawie decyzji dotyczącej linii Jankowa Żagańska – Sanice. Napisał do SKO, że jest właścicielem nieruchomości, na której posadził sam 55 drzew. A wtedy specustawa, która nakazuje wyciąć w pień wszystko, co rośnie zbyt blisko torów, nie obowiązywała.

– Argumentował więc, że w ten sposób prawo działałoby wstecz. Do tego dodał, że w naszej decyzji nie zostało wskazane, w jaki sposób jego drzewa zakłócają eksploatację linii kolejowej – wyjaśnia Józef Radzion, starosta.

SKO doszło do wniosku, że możliwe są odstępstwa od wycinki w przypadkach szczególnie uzasadnionych. Jedynym warunkiem jest to, że pozostawienie drzew nie może powodować zagrożenia dla ruchu kolejowego.

Z kolei w przypadku linii Żary -Zielona Góra zostały rozpatrzone dwa odwołania.

– Jeden z właścicieli stwierdził, że drzewo zakwalifikowane do wycinki rośnie dalej niż odległość określona ustawą, gdzie drzewo podlega wycince. Kolejny odwołujący się podkreślił, że należy chronić konstytucyjne prawo własności – wylicza J. Radzion.

To właśnie ten mieszkaniec Lubanic (gm. Żary) nie po raz pierwszy walczy z PKP. Wspomina, że drzewa już w 2016 r. zaczęli wycinać.

– Zajechałem kiedyś na swoją działkę i widzę, że drzewa zostały zaznaczone. Zrozumiałem, że PKP chce mi je wyciąć. Złożyłem wniosek do wójta o wycinkę i sam ściąłem, tyle że od razu nie wywiozłem. Któregoś dnia sąsiad zadzwonił, że wywożą to robotnicy pracujący przy nasypie. Ewidentnie mi weszli na teren, drzewo ukradli. Zawiadomiłem prokuraturę, ale ona to umorzyła. Bo niby nie wykryli sprawców – mówi. Dlatego jest przekonany, że PKP nie chodzi o żadne bezpieczeństwo, tylko o pieniądze.

Pomników nie ma

Teraz, zgodnie z zaleceniami SKO, urzędnicy będą musieli udać się w teren.

– Przeprowadzimy wizje lokalne, czy wskazane wskazane do wycinki drzewa rosną na tyle blisko, że trzeba je wyciąć. A w przypadku, gdy chodziłoby o odstępstwo od wycinki niektórych okazów, czy ich pozostawienie nie będzie zagrażać ruchowi na linii – wyjaśnia J. Radzion.

O sprawę pytamy w PKP PLK. Rzecznik prasowy Radosław Śledziński zastrzega, że ich stanowisko pozostaje niezmienne. Ale to nie wszystko.

– Decyzje SKO nie podważają zasadności złożonego wniosku. Kolegium podkreśla m.in., że ewentualne odstępstwo nie może powodować zagrożenia dla ruchu kolejowego – tłumaczy. I ściśle definiuje pojęcie „szczególnie uzasadnionych przypadków”. – Było ono podejmowane m.in. w orzeczeniu WSA w Krakowie w roku 2019. Tam sąd uznał, że szczególne uzasadnienie dotyczy np. pomników przyrody lub drzew objętych ochroną. W omawianym przypadku nie zachodzi taka sytuacja – przekonuje R. Śledziński.

Po raz kolejny decyzje będzie wydawać Starostwo Powiatowe. Od nich również będzie można się odwołać.

Napisz komentarz »