REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Śmiertelna katastrofa

Opublikowano 17 września 2021, autor: bj

Wracali do domu. Ze szkoły, z pracy. Autobus, którym jechali, zderzył się z autem dostawczym wiozącym leki do szpitala. Kierowca busa zginął na miejscu. Ponad 50 osób, przerażonych i poranionych starało wydostać się z autobusu wprost na drogę.

Kilkadziesiąt osób rannych, ofiara śmiertelna, rozbite auto dostawcze i wrak autobusu – to bilans wypadku, do którego doszło w poniedziałkowe (13.09.) popołudnie na drodze pomiędzy Zieloną Górą a Leśniowem Wielkim.

To było czołowe zderzenie autobusu na linii Zielona Góra-Gubin z busem transportu medycznego.

– Autobusem podróżowały 52 osoby, w drugim pojeździe nie było pasażerów. Strażacy, którzy dotarli na miejsce, najpierw udzielali pomocy osobom najbardziej poszkodowanym, czyli kierowcom obu pojazdów – mówi st. kpt. Arkadiusz Kaniak, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Zielonej Górze.

Kabina dostawczego fiata ducato była całkowicie zmiażdżona. Strażacy musieli użyć sprzętu hydraulicznego, by dotrzeć do kierowcy.

– Niestety, po kilkudziesięciu minutach reanimacji, 21-letni kierowca busa zmarł. Kierowca autobusu PKS w ciężkim stanie trafił do szpitala – dodaje A. Kaniak.

– Poszkodowani trafili do szpitali w Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Żarach, Krośnie Odrzańskim, Nowej Soli i Poznaniu – uzupełnia podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka policji w Zielonej Górze.

W pełnej gotowości

– Na terenie naszego szpitala lądował śmigłowiec. Przetransportował do nas ok. 60-letnią pacjentkę z tego wypadku, z urazem głowy, klatki piersiowej i brzucha. To wielonarządowy uraz, ale bez złamań. Została skierowana na oddział chirurgii – informuje Marek Femlak, zastępca komendanta do spraw leczniczych 105 Szpitala Wojskowego.

Na miejscu wypadku pracowało 13 zastępów straży pożarnej, 7 zespołów ratownictwa medycznego, 4 śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, 11 radiowozów i 30 policjantów.

Do działań zaangażowani byli czterej policyjni psychologowie. Odblokowanie drogi krajowej udało się dopiero po północy.

Autobus się podniósł

Bezpośrednim świadkiem zdarzenia była kobieta, która jechała tuż za autobusem.

– Nie widziałam busa, ale nagle zauważyłam, że autobus dosłownie podniósł się w górę. Hamowałam natychmiast. Na szczęście udało mi się uniknąć uderzenia w jego tył, przejechałam obok obu pojazdów, ocierając się o nie bokiem – opowiada kobieta.

– Kilka kilometrów wcześniej ten bus mnie wyprzedził. Jechał bardzo szybko. Na tej trasie jest dużo wysepek. Widziałem, że co najmniej kilka razy jechał z ich lewej strony – dodaje Michał Bartosz, kierowca TIR-a, który nadjechał w kilka chwil po wypadku. Pan Michał jest strażakiem-ochotnikiem. – Od razu chwyciłem apteczkę i pobiegłem do busa, bo widziałem, że on najbardziej ucierpiał. Kierowca był całkowicie zakleszczony, miał zmiażdżoną dolną część ciała. Wszystko wskazywało na to, że nie żył – mówi.

Trwa dochodzenie

– Wstępnie nie mówimy jeszcze o przyczynach zdarzenia. Potwierdzam jednak, że jedna z wersji wskazuje, iż kierowca busa zjechał na przeciwległy pas ruchu, którym jechał autobus PKS i w ten sposób doprowadził do zderzenia – komentuje Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Wszyscy świadkowie mówią, że nie zapomną do końca życia widoku rozbitego autobusu, z którego, jak tylko było to możliwe, głównie przez okna, zaczęli wychodzić poranieni ludzie. Często młodzi ludzie, bo z tej linii zazwyczaj korzysta młodzież i dzieci dojeżdżający do szkół. Ktoś wspominał, że znał kierowcę busa. Dostarczał leki na SOR w szpitalu w Zielonej Górze.

Postępowanie w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym wszczęła Prokuratura Rejonowa w Zielonej Górze.

Napisz komentarz »