REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Skazał je na śmierć!

Opublikowano 17 września 2021, autor: jb

Owinięte szmatami. Zawiązane w czarnym worku. Walczyły o każdy oddech. Sześć bezbronnych szczeniaków ktoś wrzucił do kontenera na śmieci. Przeżyły tylko dwa.

Zwyrodnialec owinął je mokrymi szmatami, włożył do reklamówki, zawiązał w dużym czarnym worku, a na koniec włożył do papierowej torby i wyrzucił. Maluchy resztkami sił wołały o pomoc.

Szczeniaki w śmietniku

Tragedia rozegrała się w piątek (10 września) wieczorem, przy os. Słonecznym w Szprotawie.

Pani Agnieszka poszła wyrzucić śmieci.

– Było po godzinie 18:00. Wydawało mi się, że z kontenera słyszę takie piski. Myślałam, że ktoś nie zamknął klapy od śmietnika i jakiś kot wszedł do środka. Stanęłam, przysłuchiwałam się. Kwilenie się powtórzyło – opowiada. – Chodziłam wokół śmietników. Zaczęłam otwierać klapy i nasłuchiwać. Zadzwoniłam do siostry, też szukała zwierzaków i zadzwoniła pod 112. Przyjechali policjanci. Znaleźli pod klapą, tak bliżej muru, malutkie szczeniaczki – dodaje z przejęciem.

Do wezwania przyjechali mł. asp. Andrzej Szykuła i asp. Jacek Kowczyk. Zdecydowali, by przejrzeć wszystkie worki w śmietniku.

Szczeniaków było sześć. Dwóm z nich policjanci prowadzili masaż serca. Trzy udało im się wtedy uratować.

–  Ktoś je wyrzucił, a maluszki resztkami sił wołały o pomoc. Nie umiem sobie tego wyobrazić! Sama mam psa ze schroniska i nie wyobrażam sobie tego, żeby skazywać go na takie cierpienie. Ktoś się postarał, żeby maluchy się podusiły. Ktoś, kto tamtędy przechodził wcześniej, nawet mógł się nie zorientować, że zwierzaki tam są. Nie były w kontenerze na samej górze, tylko już przyłożone innymi workami – mówi pani Agnieszka.

Karmić, masować brzuszki

Szczeniaki zostały przekazane Polskiej Organizacji Pomocy Zwierzętom z Nowej Soli.

– Przyjechałam do Szprotawy w piątek wieczorem. Jako organizacja przejęliśmy trzy psy.  Zostały dwa. Jeden nie przeżył – mówi inspektorka organizacji Beata Konaszewska.  Pieski są u niej w domu.

-Musiałam je wziąć do siebie, jako do domu tymczasowego. Nie każdy zdecyduje się, żeby wziąć do siebie takie maluszki, bo co dwie godziny trzeba je karmić, masować brzuszki, pilnować, żeby im się odbiło. To są maleństwa, nie mają jeszcze otwartych oczu. Szczeniakom oczy otwierają się około 10 dni po porodzie, więc ktoś musiał je wyrzucić tuż po samym porodzie. Pomimo starań jeden z maluszków nie przeżył. Ten, który był reanimowany. Miał więcej obrażeń wewnętrznych, siusiał z krwią. Musiał być mocniej przyłożony workami ze śmieciami – mówi B. Konaszewska. -Dwa pozostałe są w bardzo dobrej formie. Za kilka tygodni będziemy mogli przeznaczyć je do adopcji – dodaje. To suczka i samiec.

Szukają właściciela

Poruszeni są mieszkańcy osiedla.

-Widziałam jak policjanci ratowali te pieski i nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Oni byli tutaj ponad dwie godziny, dobrze, że chociaż dwa szczeniaki przeżyły. Na pewno wszyscy będą teraz oglądać się tu i w okolicy za potencjalnym właścicielem tych psiaków.  – mówi pani Angelika. -W zasadzie wszyscy właściciele psów z osiedla się znają, do tej pory nikt nie widział, by była tu jakaś ciężarna suczka. Ale śmietniki są przy parkingu, otwarte. Wystarczyło podjechać samochodem i je wyrzucić. Ktoś musiał nie mieć sumienia – dodaje pani Irena.

Znajdziemy zwyrodnialca!

– Już rozpuszczamy wśród ludzi informację, żeby wypatrywali suczki, która była niedawno szczenna, a piesków nie ma. Taka suczka po porodzie ma przeważnie wiszące sutki. Chcielibyśmy pomóc policji znaleźć tego sprawcę.  – mówi B. Konaszewska.

-Wszystkie osoby który posiadają informacje mogące pomóc w ujęciu sprawcy, proszone są o kontakt z Policją pod numerem telefonu 47 793 75 11 lub pod numerem alarmowym 112 – apeluje st. sierż. Arkadiusz Szlachetko z KPP w Żaganiu.

Napisz komentarz »