REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Ślub jak z bajki

Opublikowano 03 września 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Dwa lata przygotowań, stresów, a na koniec ogromne szczęście. Doktor podpułkownik Marek Femlak wydał za mąż swoją ukochaną jedynaczkę Joannę. – Bajkowy ślub mojej księżniczki – przyznała wzruszona mama pani Joanny.

Ach, co to był za ślub! Marek i Monika Femlak w sobotę (28.08) wydali za mąż swoją jedyną i ukochaną córkę Joannę, o której pieszczotliwie mówią – nasza księżniczka.

– Do mnie jeszcze to wszystko nie dociera – przyznaje doktor ppłk Marek Femlak, zastępca komendanta 105. Szpitala Wojskowego w Żarach. – Powrót do czynnej służby wojskowej, odejście z Rady Powiatu żarskiego i ślub jedynej córki…

Młodzi również nie kryli wzruszenia.

– Najlepsza żona na świecie już istnieje. I jest moja – oświadczył Michał Sobociński, szczęśliwy pan młody i podziękował: –  Za to, że dzięki Wam mamy superaśne wspomnienia. Za to, że wesele było piękne. Za poprawiny, których kultura i elegancja przejdą do legendy.

Pana młoda też podzieliła się swoją radością.

– Magia. Jestem żoną! Kocham Cię mężu i kocham twoje łzy wzruszenia, gdy mnie zobaczyłeś – oświadczyła panna młoda.

W dobre ręce

Joanna i jej wybranek Michał Sobociński, nauczyciel historii i angielskiego w szkołach w Żarach i Żaganiu, są parą od 5 lat. Mąż oświadczył się Joannie podczas rodzinnego wyjazdu do Rzymu.

Ceremonia zaślubin odbyła się w kościele p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żarach.

– Razem ze 100 gości bawiliśmy się w przepięknej scenerii Starego Folwarku w Pietrzykowie – zdradza M. Femlak.

Kuchnia Starego Folwarku zadbała o podniebienia weselników. Jako pierwsze danie zaserwowano tradycyjny polski rosół. Młodzi zdecydowali też, że zamiast kwiatów, goście wręczą im karmę dla zwierząt, którą przekazali dla potrzebujących futrzaków. Taki gest był dla obojga naturalny, ponieważ para przygarnęła w zeszłym roku z żarskiego schroniska psa – Szakala.

Dobry czas

– Joanna nie zakochała się pół roku temu, są razem od 5 lat. Poznałem go na wspólnych wyjazdach czy podczas wspólnego przebywania w domu. Przyszedł czas, by ich związek przypieczętować. Dobrym momentem był czas, kiedy córka skończyła studia i otrzymała dyplom lekarza, który odebrała tydzień temu. Ten ostatni okres bardzo eksploatował nas emocjonalnie – przyznaje M. Femlak.

Za dekoracje kwiatowe odpowiadała żarska kwiaciarnia „Pachnie mi”. W wystroju sali i namiotu dominowały kwiaty późnego lata. Dalie, róże ogrodowe inspirowane stylem angielskim, goździki i eustomy. Kolorami, które tworzyły nastrój, były ciemne i gaszone czerwienie, które mieniły się w świetle świec. Kompozycji dopełniały kwiaty w odcieniach brudnego różu.

W mundurze do ołtarza

M. Femlak swoją ukochaną jedynaczkę do ołtarza poprowadził w mundurze.

– Taki plan był od samego początku. Byłem oficerem rezerwy i mundur galowy przysługiwał mi na specjalne okazje, a tak się złożyło, że wróciłem do służby czynnej, więc tym bardziej chciałem do ołtarza poprowadzić córkę w mundurze – mówi M. Femlak.

Za zdjęcia z najważniejszych chwil w życiu odpowiadała fotografka Ewelina Grzybowska. Za słodkości – cukiernia Karpicko. Za dobrą zabawę – „DJ Głośny – Nomen Omen”.

2 lata przygotowań

Nowożeńcy od początku planowali, że ślub odbędzie się w sierpniu 2021.

– Teraz, żeby zarezerwować salę, trzeba czekać przynajmniej 2 lata. Braliśmy kilka miejsc pod uwagę, ale charakter naszej rodzinny i nasze gusta odpowiadają Staremu Folwarkowi. To ja razem z żoną byliśmy głównymi organizatorami. Do końca martwiliśmy się, czy wszystko będzie ok, czy gościom niczego nie zabraknie. Wszystko braliśmy pod uwagę, nawet to, kto z kim siądzie przy stoliku, chcieliśmy, żeby goście dobrze się bawili – mówi M. Femlak.

Gorset i tiul

Joanna swoją weselną kreację wybierała razem z mamą Moniką. Ich wybór padł na suknię w kolorze kości słoniowej, z delikatnym koronkowym gorsetem i tiulową spódnicą. Suknia została kupiona w salonie „Blue Crystal – Agata Radwańska Kisielewska” w Zielonej Górze.

Wyjątkowo wrażliwy zięć

– Ja pomagałem ze smokingiem Michałowi. Michał wychowywał się bez ojca i my się fajnie uzupełniamy, bo ja nie mam syna. Dałem mu wiele ojcowskich przekazów. Myślę, że oddałem córkę w dobre ręce. Michał jest bardzo wrażliwy. Żeby w tych czasach ktoś pisał wiersze albo książki, to naprawdę trzeba mieć wyjątkową wrażliwość. Nie jest nastawiony na dobra materialne, przykładem tego jest to,  jaki kupił sobie pierwszy samochód. Z reguły facet w okolicy 30-tki kupuje sobie jakieś bmw, golfa. A Michał kupił sobie małe clio, widział, że będzie jeździć do szkoły w Żaganiu, często z Nowej Soli i szukał czegoś ekonomicznego. Było to też widać podczas ślubu, nie krył łez wzruszenia. I podczas zaręczyn, które planował razem ze mną, jak je przeprowadzić i kiedy. Myślę, że będą bardzo szczęśliwym i zgranym małżeństwem. Tego im z całego serca życzę – mówi pan Marek, dumny tata i teść.

Napisz komentarz »