REKLAMA

Sport

Jak kibol znokautował piłkarzy

Opublikowano 27 sierpnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Mecz Orła Konin Żagański z Granicą Żarki Wielkie w klasie A został przerwany w 75. minucie, bo kibi miejscowej drużyny uderzył dwóch piłkarzy gości. Gospodarzom grozi walkower i kara finansowa.

Kwadrans przed końcem sobotniego meczu (21 sierpnia) Granica przegrywała w Koninie 2:3. Jej bramkarz, Paweł Maćków, nie dość, że trzykrotnie wyciągał piłkę z siatki, to był wyzywany przez miejscowych kibiców. Teksty typu „Nie podawaj rudemu, bo to fałszywe” były najkulturalniejszymi wyzwiskami.

Aż dwóch powalił na ziemię

W obrażaniu przodował zwłaszcza jeden z kibiców. Gdy w 75. minucie piłka wypadła na aut, w kierunku trybuny z widownią, bramkarz Granicy podbiegł do niej i wdał się w dyskusję z krewkim kibolem. Doszło do ostrej wymiany zdań. Wedle działaczy i piłkarzy zespołu gości, bramkarz chwycił piłkę i machnął nią w kierunku mężczyzny. Zdaniem gospodarzy – uderzył nią kibica. Ten miał oddać jeszcze mocniej, powalając bramkarza na ziemię. Po chwili do trybuny podbiegł obrońca Granicy, Wojciech Martyniak. I również padł powalony przez kibica.

– Zapytałem tego chuligana, co wyprawia, bo przecież sędzia za takie zachowanie przerwie mecz, a jego drużynę może ukarać walkowerem. I wtedy dostałem z liścia – relacjonuje Martyniak.

Mecz sędzia rzeczywiście zakończył. Sprawą zajmie się Lubuski Związek Piłki Nożnej. Będą kary dla Orła. Jakie? To rozstrzygnie wydział dyscypliny związku. 

– Z protokołu sędziego wynika, że bramkarz drużyny gości był obrażany przez kibiców miejscowej drużyny. A gdy pobiegł po piłkę, która wypadła w rejon trybuny, został uderzony przez jednego z kibiców w twarz – mówi Kamil Żeberski, rzecznik Lubuskiego Związku Piłki Nożnej. – Bramkarz żalił się na ból głowy. Po chwili kolejny zawodnik gości miał zostać uderzony. W tej sytuacji sędzia przerwał meczu, ze względu na brak porządku i bezpieczeństwa. 

Dwa kluby, dwie wersje

To wersja sędziego. Są jeszcze dwie. Jerzy Zator, prezes Orła, przyznaje, że bramkarz gości był prowokowany przez jednego z kibiców. Podkreśla jednak, że to golkiper Granicy pierwszy zaatakował – chwycił piłkę w obie ręce i uderzył nią kibica.  – Kibic nie został mu dłużny, odpychając zawodnika. Po odepchnięciu bramkarz gości odwrócił się, zrobił dwa lub trzy kroki i upadł w teatralny sposób. Po około trzydziestu sekundach sędzia zakończył mecz. Jestem przekonany, że arbiter nie widział dokładnie całej sytuacji. Po chwili na ziemię upadł kolejny zawodnik Granicy, który dobiegł do kibiców bez żadnej potrzeby. Jego kibic również odepchnął – relacjonuje Zator. – Na boisku zrobiło się  zamieszanie. Wraz z ochroniarzami podbiegliśmy do piłkarzy Granicy, odsuwając ich od trybuny z kibicami. Wezwaliśmy policję, aby zajęła się sprawą ewentualnego pobicia, które zgłaszał bramkarz Granicy. Po rozmowie ze świadkami okazało się, że nie było żadnego pobicia, tylko odepchnięcie. Cała sprawa została sprowokowana przez bramkarza gości. Jeśli klub zostanie ukarany, to niesprawiedliwie. Czy mogliśmy coś więcej zrobić wcześniej? Postawić ochroniarza co jeden metr przy trybunach?

Z kolei Mateusz Madej, wiceprezes Granicy, twierdzi, że bramkarz nie uderzył kibica, tylko machnął przed nim piłką.

 – Wcześniej nasz bramkarz był notorycznie wyzywany przez  kilku pseudokibiców. Nawet jeśli postraszył jednego z nich, kierując w niego piłkę, to ten chuligan nie miał prawa go uderzać – mówi. – Taki bandytyzm na stadionach powinien być surowo tępiony przez władze LZPN. Przykre jest to, że za zachowanie jednej osoby klub z Konina Żagańskiego może zostać ukarany.

Jaka kara może spotkać klub z Konina Żagańskiego? 

– Oprócz walkowera dla gości, może być grzywna, a nawet rozegranie kilku spotkań bez udziału kibiców – dodaje rzecznik LZPN.

Sprawę na czwartkowym posiedzeniu (26 sierpnia, już po wysłaniu tego numeru do druku) rozpatrywał wydział dyscypliny związku. Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »