REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zamordował z zimną krwią

Opublikowano 27 sierpnia 2021, autor: jb

Przez kraty schroniska z wytęsknieniem wypatrywał kogoś, kto go pokocha. W nowym domu spotkał śmierć. 64-letni zwyrodnialec siekierą zabił psa.

Bubel, pies w typie owczarka niemieckiego, dramat przeżywał dwa razy. Najpierw miał ukochaną rodzinę, ale kiedy urósł, okazało się, że jest za duży. Trafił do schroniska w Głogowie. Stamtąd w 2019 roku adoptował go mężczyzna z Nowego Dworu (gmina Niegosławice). Nowym domem nie nacieszył się długo, choć swojego pana pokochał, zaufał mu.

Przerażające sceny rozegrały się w niedzielę, 22 sierpnia.

Wycie, pisk i rozpacz psa przy pierwszym uderzeniu siekierą było słychać na całą wieś.  Jego pan prawie rozrąbał mu głowę na pół.

Mieszkańcy wsi powiadomili  Polską Organizację Pomocy Zwierzętom z Nowej Soli. Na interwencję pojechała inspektor Beata Konaszewska.

– Zgłoszenie było straszne. Mężczyzna miał zabić siekierą swojego psa. Chyba wszyscy we wsi to słyszeli. Bez namysłu pojechałam na interwencję, wezwałam policję – mówi B. Konaszewska. – Mężczyzna od początku wszystkiego się wypierał. Mówił, że pies pewnie biega gdzieś po wsi, bo zdarza mu się uciekać.

Czaszka na pół

Wypierał się długo, choć miał na sobie ubrania i buty ubrudzone krwią, pochlapane krwią włosy. Co chwilę chował się w domu. Tam w końcu się przebrał.

– Cały czas powtarzałam mu, że wiem, że zabił tego psa, żeby przyznał się, co z nim zrobił. Jego partnerka razem ze mną przeszukiwała wszystkie pomieszczenia gospodarcze. Psa nigdzie nie było. Okazało się, że za domem jest jeszcze jedna szopa. To w jej pobliżu na łańcuchu na co dzień przypięty był pies – mówi pani Beata.

W szopie znalazła siekierę i ślady krwi.

– Leżały tam też powyrywane pokrzywy, tak jakby sobie nimi wycierał ręce z krwi. W tym czasie ten mężczyzna nadal się nie przyznawał, mówił, że nie wie, skąd wzięła się ta krew. Próbował nawet wrabiać sąsiadów, przekonywał, że pewnie ktoś wszedł na jego posesję i zabił psa – opowiada B. Konaszewska.

Poszukiwania psa trwały ponad 4 godziny.

– Razem z policją przeszukiwaliśmy wszystkie kąty. Przekopywaliśmy nawet świeże usypisko na ogródku, wylewaliśmy wodę ze studzienek. Wtedy przybiegł jeden z sąsiadów, krzyczał, że pies leży martwy na jego polu. Tam też go znaleźliśmy. Czaszkę miał rozwaloną prawie na pół – z trudem wspomina pani Beata. – Partnerka tego mężczyzny płakała.

Wyrzucony jak śmieć, na gruzowisku. Tak pozbył się go pan. Tam zakończyło się życie Bubla.

Dozór i tysiąc złotych

Mężczyzna jeszcze tego samego dnia został zatrzymany i wyprowadzony z domu w kajdankach. Jest znany policji z różnych interwencji. Miał już kiedyś zabrane prawo jazdy za jazdę po alkoholu. Część sąsiadów się go boi.

– Usłyszał zarzut uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Te przestępstwo z artykułu 35 Ustawy o ochronie zwierząt zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu – mówi st. sierż. Arkadiusz Szlachetko, zastępca oficera prasowego KPP w Żaganiu.

Mieszkaniec Nowego Dworu był przesłuchiwany we wtorek, 24 sierpnia.

– Przyznał się do zarzucanych mu czynów. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji polegający na obowiązku stawiennictwa na komendzie i podpisywaniu listy oraz poręczenie majątkowe w kwocie tysiąca złotych. Prokurator nie będzie występował o areszt. Mężczyzna będzie odpowiadał z wolnej stopy. Za kilka dni akt oskarżenia trafi do sądu – mówi prokurator Łukasz Wojtasik z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Polska Organizacja Ochrony Zwierząt będzie oskarżycielem posiłkowym w sprawie.

– Tak drastyczne interwencje zdarzają się niezwykle rzadko, choć czasami do różnych wezwań jeździmy nawet kilka razy dziennie. Mam nadzieję, że ten człowiek poniesie największy wymiar możliwy kary – mówi B. Konaszewska.

Napisz komentarz »