REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Serce babci pękło

Opublikowano 20 sierpnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Zmarła w dniu pogrzebu swojego ukochanego wnuka. Pani Bronisława (?90 l.) z podszprotawskich Dzikowic nie potrafiła pogodzić się ze śmiercią Przemka.

O śmierci Przemka pisaliśmy tydzień temu, w artykule pt. „To był chłopak na medal”. Przemysław Sokołowski miał 35 lat. Zmarł nagle, w wyniku niewydolności płuc i zakażenia organizmu. Był zasłużonym strażakiem OSP Dzikowice, działał w radzie sołeckiej, zakładał klub piłkarski, w którym był prezesem i trenerem. W czwartek, 12 sierpnia, żegnała go cała wieś. W ostatniej drodze miała mu towarzyszyć również babcia, z którą mieszkał od urodzenia. Niestety, pani Bronisława nie dożyła pogrzebu.

Dziennikarz „Regionalnej” rozmawiał z nią w przeddzień pogrzebu Przemka. Nie mogła się pogodzić z utratą wnuka, którego wychowała jak syna. 

– Gdy babcia kładła się spać wieczorem, dzień przed pogrzebem, nic nie wskazywała na to, że coś się z nią dzieje. Podkreślała, że jest dumna z wnuka. Nie mogła się pogodzić z tym, że odszedł tak młodo, a miał tyle planów. Zmarła nad ranem – mówi jej wnuczka, Angelika. – Źle się poczuła około godz. 4.00. Skoczyło jej ciśnienie, wezwaliśmy pogotowie. Zmarła w  karetce, w drodze do szpitala. Lekarz stwierdził niewydolność krążenia.

Pani Bronisława została pochowana w grobie, gdzie leży jej mąż i ukochany wnuk.

Napisz komentarz »