REKLAMA

Sport

Jednym napastnikiem na Lubsko?

Opublikowano 20 sierpnia 2021, autor: Filip Pobihuszka

Od wygranej z piłkarzami z Nowej Soli zaczęli sezon Budowlani Lubsko. Bramkarza Dozametu dwukrotnie pokonał Marcin Piech.

Jeśli do Nowej Soli przyjeżdża Dariusz Szpakowski, by skomentować mecz inaugurujący okręgówkę, to musi być jakieś święto. I faktycznie, powód do świętowania był. Po 28 latach przerwy nowosolscy piłkarze wybiegli na murawę pod szyldem Dozametu i w biało-czerwonych barwach. A że zarząd klubu stworzył z tego wydarzenia festyn dla całych rodzin, przez stadion przy ul. 1 Maja przewinęły się tłumy, jakich nie widziano tam od kilkunastu lat.

Piech, Piech

Jedyne, co popsuło nowosolanom ten niedzielny piknik, to sam mecz. Bramki strzelali bowiem tylko goście z Lubska. Pierwszy gol padł dopiero w drugiej połowie. W 68. minucie na pole karne gospodarzy wpadł Jakub Borysiewicz. Jego rajd przerwał Dawid Cieśla, a w zasadzie jego ręka. Sędzia podyktował karnego, którego wykorzystał M. Piech.

Dozamet ruszył do odrabiania strat, jednak atakom konstruowanym m.in. przez Wojtka Uścio czy Tomka Kmiećkowiaka, podobnie jak w pierwszej połowie, często brakowało wykończenia. Nie wszystkie dośrodkowania znajdowały adresata, którym najczęściej był Darek Nazar. Nie oznacza to jednak, że stojący na bramce Budowlanych Szymon Kondycki był całkowicie bezrobotny. Kilka razy to on ratował Budowlanych z opresji.

Goście jednak, uskrzydleni bramką, po kwadransie od karnego znów znaleźli się na połowie Dozametu, a do piłki ponownie dopadł Piech. Pięknym strzałem w okienko ustalił wynik spotkania na 0:2. Przemek Krajewski nie miał szans na obronę tego uderzenia.

Tylko cztery tygodnie

Mateusz Reimann, szkoleniowiec Dozametu, uważa, że był to mecz z gatunku „kto pierwszy strzeli, ten wygra”.

– Uważam, że zagraliśmy dobrze. Zabrakło jednak prostej gry pod bramką przeciwnika, wykończenia akcji – mówi Reimann. – A tak, Lubsko wykorzystało swoją sytuację. Gdybyśmy strzelili pierwsi, to ciężko byłoby im się podnieść. Tymczasem to z nas zeszło powietrze – dodaje. Szkoleniowiec zwraca jednak uwagę, że obecny Dozamet, w przeciwieństwie do Budowlanych, to drużyna, którą zbudowano zaledwie kilka tygodni temu.

– Ja jestem w klubie od 16 lipca. To są zaledwie cztery tygodnie pracy i biorąc to pod uwagę, uważam, że chłopcy zagrali fajne spotkanie, w szczególności pierwszą połowę. Ale przed nami jeszcze daleka droga – komentuje Reimann.

Spodziewał się więcej

Trener Budowlanych, Robert Ściłba, widzi to trochę inaczej.

– Nie chcę nikogo obrażać, ale spodziewałem się czegoś więcej. To zespół, który w tamtym sezonie występował w IV lidze. Motorycznie wyglądali jeszcze nieźle, ale… jednym napastnikiem na Lubsko? W takim meczu? Spodziewałem się ataków, w końcu to było ich święto. Jestem troszkę rozczarowany, ale oczywiście nie możemy na bazie jednego meczu wysnuwać daleko idących wniosków. Może się okazać, że Dozamet do końca sezonu wszystko wygra – mówi Ściłba.

 

Dozamet Nowa Sól – Budowlani Lubsko 0:2 (0:0)

Bramki: Piech (67. i 84. min)

Dozamet: Krajewski – Walter, Nitka, Nazar (od 81. min. M. Stankiewicz), Uścio, Rozynek, Drzewiecki (od 64. min Dębiczak), Drążek (od 86. min B. Stankiewicz), Kmiećkowiak (od 81. min Kołodziej), Cieśla, Romański (od 60. min Juncewicz).

Budowlani: Kondycki – Wypchło, Romanowski (od 70. min Oliasz), Skrobania, Walczak, Siwik (od 83. min Szyja), Kozioł (od 92. min Kajetańczyk), Gawron (od 86. min Krajewski), Piech, Dynowski, Borysiewicz.

Kartki: Gawron

Napisz komentarz »