REKLAMA

Sport

Rowerem wzdłuż wybrzeża

Opublikowano 20 sierpnia 2021, autor: jb

Ponad 660 km w siedem dni. Trzy mieszkanki Żagania rowerem przejechały polskie wybrzeże od granicy niemieckiej do rosyjskiej.

Kinga Drewicz, Kamila Konior i Urszula Romejko – trzy przyjaciółki, które często spędzają czas aktywnie. Biegają, od roku jeżdżą rowerami. Wpadły na pomysł, by pokonać trasę polskiego wybrzeża od granicy z Niemcami w Świnoujściu do granicy z Rosją w Piaskach. Zajęło im to 7 dni, do Żagania wróciły w niedzielę, 15 sierpnia.

Wszystkie trzy należą do Gubińskiego Klubu Rowerowego „Bidon”.

– Rowerem wzdłuż polskiego wybrzeża to trasa R10 – EuroVelo10. Przygotowania zaczęłyśmy około 2 miesięcy przed wyjazdem. Trzeba był przygotować rowery i zakupić potrzebne rzeczy – opowiadają.

Według planów, to miała być krótsza wyprawa, bo początkowo tylko na Hel. Dojechały do granicy.

– Ula okazała się super logistykiem i wspólnie z Kamilą zaplanowały naszą trasę, ja się dostosowałam – mówi K. Drewicz. – Do granicy w Piaskach przejechałyśmy 660 km, później dodatkowo 60 km do Gdańska, bo stamtąd wracałyśmy pociągiem do domu – dodaje.

Trasę podzieliły na etapy, dziennie jechały około 80 km. Najkrótszy odcinek był z Krynicy Morskiej do Gdańska – 60 km, a najdłuższy – z Sopotu do Krynicy, liczący 112 km.

– Czasem był asfalt, a często ścieżki leśne. Gdy zgubiłyśmy szlak rowerowy R10 na trasie z Łeby do latarni Stilo, szłyśmy przez piachy, bo nie dało się jechać i trzeba było jeszcze pchać rower. A dalej wjechałyśmy w sławne bagna w miejscowości Kluki, ale przejechałyśmy je z uśmiechem i błotem na nogach – mówi U. Romejko.

– Bywały momenty trudne, ale obracałyśmy to w żart i za każdym razem śpiewałyśmy sobie, żeby rozluźnić atmosferę. Gdzie dojechałyśmy, szukałyśmy noclegu na polu namiotowym, brałyśmy to na żywioł i zawsze się udawało – dodaje K. Konior.

Pobyt w każdym miejscu dokumentowały zdjęciami.

Świętowały szampanem

Do granicy rosyjskiej dojechały w miejscowości Piaski.

– Miałyśmy łzy w oczach ze szczęścia. Szampan musiał być. Przeżyłyśmy jedną z najpiękniejszych przygód w życiu – mówią przyjaciółki.

To na pewno nie ostatni ich wypad rowerowy.

– Teraz szykujemy się na rajd dookoła gminy Gubin 11 września. A przed nami jeszcze kilka wyjazdów w góry na Single Tracki w Świeradowie i sporo krótszych koło Żagania, Żar, Łęknicy – dodają. – Wcześniej jeździłyśmy rowerami, ale nie tak jak teraz. Poza tym ja i Ula biegamy systematycznie, a Kamila czasem też da się namówić – mówi K. Drewicz.

Napisz komentarz »