REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Nie zobaczy synka

Opublikowano 13 sierpnia 2021, autor: Michał Szczęch

Za dwa dni Mateusz Dudziak miał świętować 29 urodziny, a za miesiąc narodziny synka. Nie doczekał. Zginął w wypadku.

Rodzice Mateusza od soboty nie mogą sobie znaleźć miejsca.

– Chciałbym coś powiedzieć, ale nie wiem, co i jak mówić ? płacze ojciec.

– Ja też nie wiem, co mówić, taka tragedia ? płacze matka. Jeszcze w sobotę przed południem widzieli syna, jak remontuje pokoje dla siebie, swojej dziewczyny i dziecka, które wkrótce się urodzi.

Kilka godzin później nie mieli już syna.

Do wypadku doszło w sobotę, 7 sierpnia, około godziny 14. 29-letni Mateusz jechał oplem z Bukowicy (gm. Niegosławice) na Żuków. Na łuku wypadł z drogi. Opel uderzył w drzewo. Mateusz zmarł.

Czekaliśmy. Nie wracał 

– Pokoje były prawie gotowe. W sobotę około południa pojechał do dziewczyny, a później listwy wymienić od paneli ? mówi Stanisław Dudziak, starszy brat Mateusza.

– Rano cieszył się bardzo. Poprosił, żebym mu pomogła posprzątać po remoncie, bo już trzeba wstawiać meble, łóżeczko… – mówi Magdalena Dudziak, starsza siostra. – Brat pojechał po listwy. Po południu chciał jeszcze pojechać po wózek. Czekaliśmy, ale nie wracał…

Nagle ludzie zaczęli dzwonić.

– Zadzwonił szwagier, że Mateusz ponoć miał straszny wypadek ? kontynuuje Stanisław. – Zaraz tam pojechałem. I zadzwoniłem do rodziców. A szwagier do nich pojechał, z informacją, że Mateusza już nie ma.

Jaki był Mateusz?

– Był najlepszym bratem ? dodaje Magdalena. – Najmłodszy. Dla nas jak dziecko…

– Jeśli człowiek przeżył już trochę, ma te 60 czy 70 lat, to jest inaczej, można szybciej się pogodzić ze śmiercią. Ale jak się pogodzić ze śmiercią kogoś, kto ma 29 lat i dopiero zaczyna? – pyta Stanisław.

Ciężko zmienić los

– Co gdyby w sobotę wyjechał wcześniej? Co gdyby wyjechał później? Czy dziś by żył, gdyby kupione wcześniej listwy pasowały i nie musiałby ich wymienić? – takie pytania kłębią się w głowach państwa Dudziaków.

– Tyle,że ciężko jest zmienić los ? płacze Stanisław. –

Trzeba się pogodzić. Tylko jak? – płacze Magdalena. Bardzo jest jej żal rodziców. Kilka lat temu pochowali już jednego syna. – To nie ta kolejność, że rodzic chowa dziecko do grobu.

Napisz komentarz »