REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Kontrolują kopalnię i dzikie wysypiska

Opublikowano 13 sierpnia 2021, autor: jb

W Gozdnicy twa rekultywacja wyrobiska pokopalnianego. Kontrolę prac Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska traktuje na poważnie. Przy okazji, kontrolowani są także mieszkańcy.

Rekultywację kopalni prowadzi firma LHL na terenie w większości należącym do Lasów Państwowych. Do zasypywania może użyć odpadów mineralnych i ich pochodnych, czyli popiołów z torfu, drewna, węgla i biomasy, żużlu odlewniczego, gruzu ceramicznego, gleby, piasku oraz kamieni. Do Gozdnicy ma trafić 2,5 miliona metrów sześciennych tych materiałów, a wszystko ma trwać 4 lata. Tylko z Niemiec do Gozdnicy przyjedzie 30 tys. ton piasku i kamieni i tyle samo gruzu betonowego, płytek i ceramiki. Transportem zajmować się mogą 23 polskie firmy, każdy transport musi być zgłoszony trzy dni wcześniej do WIOŚ.

W pierwszej połowie roku w mieście krążyły, niepotwierdzone później, plotki, że przez odpady z kopalni w Niemczech jest skażona woda. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nadzoruje postęp prac.

W mieście kontrolowane jest jednak nie tylko wyrobisko.

– Wiedząc, co się dzieje w szarej sferze odpadów, WIOŚ przejawia dużą czujność i przyjeżdża do nas osobiście wojewódzki inspektor. Są też na miejscu inni inspektorzy, używane są drony, pobierane są próbki – mówi burmistrz Krzysztof Jarosz.

Przy okazji inspektorzy prowadzą też inne kontrole.

– Odwiedzali na przykład podwórkowych majsterkowiczów, którzy rozbierają samochody i nie wiadomo, co robią z częściami, których nie da się sprzedać, a można zutylizować tylko odpłatnie – dodaje burmistrz.

Gmina też musi sprzątać

Nakaz usunięcia odpadów dostała też sama gmina.

– Nam też podrzucono przyczepę plastików po rozbiórkach samochodów na działce miejskiej przy ul. Zgorzeleckiej. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy to zebrać i zutylizować. Wywóz zależy od frakcji odpadów, ale plastiki samochodowe bez transportu to nawet 400 zł netto za tonę – wylicza burmistrz.

Prowadzone jest także postępowanie wobec właścicieli działek przy ul. Kościuszki (w okolicach kopalni). Na nich też leżą stare samochodowe części.

– Właściciele tych działek nie są mieszkańcami Gozdnicy. My wszczęliśmy postępowanie, wyznaczyliśmy termin wizji w terenie, miało to zmierzać do wydania nakazu usunięciu tych odpadów, ale właściciele zaczęli szukać innych rozwiązań. Przeczesali te śmieci i znaleźli dokumenty, które mogą doprowadzić do tego, kto je podrzucił – mówi burmistrz. Postępowanie trwa.

Napisz komentarz »