REKLAMA

Sport

Piątka dla piłkarzy, pała dla działaczy!

Opublikowano 13 sierpnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Choć piłkarze Promienia Żary rozgromili 5:2 drużynę Dębu Sława Przybyszów na inaugurację rozgrywek IV ligi, zostali ukarani walkowerem. Wszystko przez błąd działaczy i grę nieuprawnionego zawodnika w szeregach „Dumy Łużyc”.

Kapitalnie wypadła sobotnia inauguracja IV ligi (7.08.) w wykonaniu Promienia Żary. Podopieczni Łukasza Czyżyka rozgromili drużynę Dębu Sława Przybyszów 5:2. Jednak z okazałej wygranej piłkarze, kibice i sponsorzy klubu cieszyli się tylko do środy, 11 sierpnia. Tego dnia Lubuski Związek Piłki Nożnej odebrał Promieniowi trzy punkty, przyznając je w ramach walkowera drużynie z Przybyszowa.

 

Przeoczenie wiceprezesa

Okazało się, że w szeregach żarskiej drużyny zagrał nieuprawniony zawodnik. Mowa o Karolu Łyczko, którego klub pozyskał przed sezonem z LZS-u Kado Górzyn. Władze Promienia nie zgłosiły jego uprawnienia do wydziału gier Lubuskiego Związku Piłki Nożnej, poprzez system rejestracji zawodników, zwany extranetem.

Za rejestrację zawodników odpowiedzialny jest w klubie jego wiceprezes, Jakub Kaczmarek

– Biorę całą winę na siebie. Mogę przeprosić piłkarzy, kibiców, sponsorów i całe środowisko piłkarskie – mówi „Regionalnej” Kaczmarek. – Na swoje usprawiedliwienie nie mam nic. Po prostu doszło do przeoczenia. Okazało się, że zgłosiłem uprawnienia wszystkich nowych zawodników, z wyjątkiem Karola. To czynność trwająca raptem kilka minut. Zamiast pięknej inauguracji, trzech punktów, wywalczonych w pięknym stylu i wzrostu morale, jest smutek. Osobiście jestem załamany, oddaję się do dyspozycji zarządu klubu.

Jerzy Styś, prezes klubu, wyrozumiale stwierdza, że taki błąd może zdarzyć się każdemu.

– Bardzo szkoda ciężko wywalczonych punktów na inaugurację ligi i to w tak pięknym stylu. Wiceprezes wykonuje ogromną pracę w klubie i mogło mu się zdarzyć to jedno przeoczenie. Tym bardziej, że klub zgłaszał nowych zawodników na ostatnią chwilę – mówi. – Za ten błąd odpowiada cały zarząd. Przepraszamy za tę koszmarną wpadkę.

Kibice nie ukrywają rozgoryczenia. 

– ” Klub zasłużony, a działacze jakby z B klasy” – kwituje Andrzej na facebookowej stronie Promienia.

–  „I weź tu człowieku chodź na mecze, kibicuj. Kup bilet za 10 zł i taki ci numer odwalą”  – dodaje Mariusz.

Był hit, wyszedł kit

A w sobotnie popołudnie beniaminek z Żar wypadł fenomenalnie. Od początku grał ofensywnie, co chwilę stwarzając zagrożenie pod bramką gości. W 16. minucie, w podbramkowym zamieszaniu, piłka po strzale Olega Frankovycha odbiła się od jednego z obrońców Dębu, po czym doszedł do niej wspomniany Karol Łyczko i pięknym strzałem sprzed pola karnego umieścił futbolówkę w siatce. Sześć minut później Adrian Kręc wyrównał po ładnej indywidualnej akcji. Kapitan drużyny z Przybyszowa ograł Marka Homika, po czym wpadł w pole karne. Swój rajd z niemal połowy boiska zakończył plasowanym strzałem z kilku metrów. Piłka po rykoszecie od obrońcy żaran zmyliła Manuela Kowalskiego i wpadła do siatki, tuż przy słupku. W 33. minucie goście poszli za ciosem i objęli prowadzenie. Jakub Szmyt wykorzystał błąd Olega Frankovycha, który tak niefrasobliwie zagrał, że posłał piłkę pod nogi przeciwnika. Zawodnik gości nie zmarnował okazji. Dąb mógł podwyższyć na 3:1, ale w kolejnej akcji sędzia nie dopatrzył się faulu na zawodniku gości i nie podyktował jedenastki, mimo protestów przyjezdnych. W 30. minucie doszło do kluczowej dla losów meczu sytuacji. Fabian Czyż otrzymał czerwoną kartkę za faul na szarżującym Jakubie Księżniaku, który wychodził na czystą sytuację, mając przed sobą tylko bramkarza Dębu. Drugą bramkę osłabieni goście stracili jeszcze przed przerwą, za sprawą Księżniaka. Po przerwie na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Promień strzelił kolejne trzy gole, a mógł nawet więcej. Najpierw z dystansu trafił do siatki Jakub Nowak, a następnie po akcji Krzysztofa Wilińskiego, do własnej bramki piłkę niefortunnie skierował Adrian Kręc. Wynik ustalił Jakub Nowak. Jego kapitalny strzał był ozdobą meczu.

– To był taki fajny mecz do oglądania. Kibice nie mogli czuć się rozczarowani. Zobaczyli aż siedem bramek, co jest rzadkością na boiskach czwartoligowych – mówi Mariusz Hanclich, zawodnik Promienia. – Zagraliśmy odważnie, od początku atakując bramkę gości. Taki ofensywny mecz mógł się podobać publice. Cieszy skuteczność, choć są mankamenty do poprawy, szczególnie w obronie. Cieszy również to, że nowi zawodnicy szybko zgrali się z  resztą chłopaków i wkomponowali w zespół. Teraz przed nami dwa ciężkie mecze, z drużynami które mają aspiracje do awansu do III ligi. Te pojedynki zweryfikują nasze możliwości.

Szkoda, że skończyło się utratą trzech punktów wywalczonych w takim ładnym stylu.

Promień Żary – Dąb Sława Przybyszów 5:2 (2:2) – ostatecznie decyzją LZPN – walkower

bramki: Łyczko (16. min), Księżniak (42. min), Nowak (60. min), Kręc (71. min – karny), Dados (90+ 2. min) – Kręc (22. min), Szmyt (33. min)

Promień: Kowalski – Homik (od 86. min Kruczkiewicz), Hanclich, Jasiak, Wiliński (od 87. min Repeć), Frankovych (od 64. min Łoziński), Łyczko, Dados, Nowak, Enkot (od 64. min Floriańczyk), Księżniak

Napisz komentarz »