REKLAMA

Aktualności, Polityka

Senator drży o życie

Opublikowano 06 sierpnia 2021, autor: Filip Pobihuszka, Patryk Świtek

Ktoś grozi Wadimowi Tyszkiewiczowi śmiercią. Senator dostał anonimowe pogróżki. Podobne groźby otrzymali politycy z całej Polski. Ale to do Sławka Olechnowicza z Nowej Soli policja zapukała o 6.30. – Zabrali mi telefon. A na komendzie dowiedziałem się, że to Tyszkiewicz na mnie wskazał – opowiada.

Senator Tyszkiewicz pojechał (27.07) na komendę w Nowej Soli. Zgłosił, że ktoś grozi mu śmiercią. I opublikował maila, którego dostał: „Zamorduję cię Wadimie Tyszkiewiczu. Zniszczyłeś mi życie. Zrujnowałeś wszystko. Nie mam po co żyć. Nie mam nic do stracenia. Dlatego cię zamorduję. W najbardziej brutalny sposób. Planowałem to od prawie 20 lat. Ale dopiero morderstwo Adamowicza mnie rozochociło. Stefan Wilmont pokazał że się da! Więc już wkrótce skończysz skurwielu tak jak Adamowicz. Oczekuj godziny śmierci swojej… A przyjdzie już niedługo. Zegar tyka…”.

Senator pokazał też wiadomości, jakie otrzymała jego żona, córka i chłopak córki.

„Twój tata narozrabiał. Dlatego musiałem go zabić. Proszę o wybaczenie. To tylko jego wina. Niżej podpisany Stefan Wilmont 2” – takiego maila z adresu morderca.z.nowej.soli@onet.pl otrzymała Klaudia, córka senatora.

Senator nie chce ochrony

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie gróźb karalnych. Nasi śledczy w namierzaniu sprawców pogróżek nie mają jednak sukcesów. Tyszkiewicz przypomniał, że w 2019, tydzień po śmierci Pawła Adamowicza (prezydent Gdańska zamordowany na finalne WOŚP), na strefie przemysłowej w Nowej Soli, na asfalcie, pojawił się napis „Tyszkiewicz będziesz następny”. Autora tych słów do dziś nie namierzono.

– Jest się czego bać? Oglądać się za siebie? A może to głupi żart? A jeśli nie? – zastanawiał się Tyszkiewicz.

Policja była gotowa przydzielić mu ochronę. Senator nie chciał.

Mieliśmy spinę. Ale żeby od razu zabić?

O sprawie pogróżek kompletnie nie wiedział Sławek Olechnowicz. Dowiedział się we wtorek bladym świtem, gdy o 6.30 do jego drzwi zapukali tajniacy.

– Nie mam komputera, zabrali mi tylko telefon – opowiada i pokazuje prokuratorski nakaz. – Chcieli mnie zabrać na komendę, ale powiedziałem, że nigdzie nie jadę. To dostałem wezwanie – mówi. – No myślałem, że wyjdę z siebie! Ja dzieciaka wychowuję i gdzie mi do takich rzeczy!? Przecież ja wiem, co za to grozi. Wziąłem sobie urlop, siedzę sobie i nagle to… Panie Boże… – kręci głową.

Olechnowicz przyznaje, że miał kilka internetowych kłótni z Tyszkiewiczem.

– Jasne, kilka razy go pocisnąłem. Mieliśmy mocną spinę na fejsie. I on o tym wie. Ale gdzież ja bym pisał takie rzeczy, że chcę go zabić?! – mówi. – Poza tym, jak coś piszę, z kimś się kłócę, to zawsze pod nazwiskiem.

Nowosolanin podkreśla, że już dawno temu został przez Tyszkiewicza zaszufladkowany.

– On myśli, że ja i moja rodzina to patologia, że tylko 500+ pobieram… A ja od 1994 roku pracuję!  – mówi.

A o samej treści pogróżek mówi tak: – Gościu napisał, że planuje to od 20 lat. Chłopie, 20 lat temu, to ja Tyszkiewicza lubiłem. Ja go nie lubię od czasu, jak PiS doszedł do władzy i zaczęła się wojna na jego fanpejdżu.

Policjanci wiedzą, że to nie ja

Przed wizytą na komendzie Olechnowicz był przekonany, że to sam Tyszkiewicz wytypował go na podejrzanego.

– Na komendzie okazało się, że to faktycznie Wadim mnie wskazał. Powiedzieli, że wiedzą, że to nie ja, że gdybym był winny, to już by mnie nie wypuścili – opowiada. – No ale tak nie może być! Ludzi z łóżek będą wyciągali?

Czy faktycznie prokuratura zdecydowała się na taki krok po telefonie od Tyszkiewicza?

– Nie udzielam tak szczegółowych informacji na temat prowadzonych czynności procesowych w tej sprawie – komentuje Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury.

Pogróżki w całej Polsce

Pogróżki to prawdopodobnie zorganizowana akcja. Podobne maile na przestrzeni kilku ostatnich dni dostali też inni prezydenci dużych miast.

– Na razie za wcześnie na twierdzenie, że groźba dotycząca senatora wiąże się z groźbami kierowanymi wobec prezydentów Wrocławia, Poznania i innych miast. Ale nie możemy wykluczyć takiego scenariusza – mówi Fąfera.

Napisz komentarz »