REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

DOGONIŁA MARZENIA

Opublikowano 06 sierpnia 2021, autor: Karolina Czereda-Urbanowicz

Kornelia Czereda z Żar, która jest dyrektorem castingowym w jednej z największych agencji aktorskich – o spełnianiu marzeń i pracy w Warszawie w rozmowie z siostrą, Karoliną Czeredą-Urbanowicz.

Kornelia Czereda urodziła się i wychowała w Żarach. Tu skończyła Szkołę Podstawową nr 10 i Społeczne Liceum Ogólnokształcące. Po maturze spakowała walizkę i na dalszą edukację wybrała Warszawę.

Gdy pociągiem dojechała do stolicy, nie widziała nawet, w którą stronę ma iść. Dziś to miasto zna jak własną kieszeń. Początki nie były łatwe.

Karolina Czereda-Urbanowicz: Siostro, pamiętasz, dlaczego właśnie Warszawa? Bo ja tak. Zawsze mówiłaś, że Warszawa daje duże możliwości. Jesteś młodsza, ale odważna i przebojowa. Pamiętam naszą babcię Zinkę w pięknej lisiej czapie. Babci nie ma z nami 20 lat, a ty tę czapę znalazłaś i z dumą nosiłaś. Widziałam, jak oglądają się za tobą. Ja bym się nie odważyła. Ale ty zawsze lubiłaś zwracać na siebie uwagę. Co mogło mieć wpływ na to, że zostałaś kostiumografem?

Kornelia Czereda: Pamiętam, jak mama projektowała sobie ubrania. Uwielbiała to, miała pole do popisu, bo rodzice handlowali materiałami. Sprawne ręce znajomej krawcowej pani Ewy wyczarowywały z tych materiałów cuda. Pociąg do mody i ubrań… wyssałam z mlekiem matki.

Jak wyglądały twoje początki w Warszawie?

Łatwo nie było, ale jednego byłam pewna, że chciałabym pracować przy filmie. Chodziłam na castingi, statystowałam m.in. w komedii „Lejdis” w reżyserii Tomasza Koneckiego, który wyreżyserował również „Testosteron”, „Ciało” czy „Listy do M.” Plan filmowy mnie oczarował. Po statystowaniu byłam pewna, że to jest miejsce, w którym będę się realizować. Po cichu marzyłam, żeby kiedyś pracować z Koneckim. I to się po kilkunastu latach udało! Spotkałam się z nim na planie, pracowałam jako drugi kostiumograf, w filmie „Gorzko, gorzko!”. Premiera będzie we wrześniu tego roku. To było niesamowite przeżycie.

Zanim rozpoczęłam naukę w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru, była Wyższa Szkoła Promocji – kierunek reklama. Pobierałam też naukę aktorstwa w Szkole Aktorskiej Machulskiego. Kręciłam się wokół filmu. Tylko nie do końca wiedziałam, jak to ugryźć. Zero znajomości, zero doświadczenia.

W Międzynarodowej Szkole Kostiumografii poszłam do dyrektora i poprosiłam o jak najwięcej praktyk. Moje początki to było ubieranie modelek do sesji dla tygodników i miesięczników, m.in. Naj, Super Linia. Udało mi się przez trzy edycje stylizować kandydatki w wyborach Miss Polski.

Podczas studiów w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii zrobiłam jeszcze studium Kozłowska Visage. To dało mi możliwość ubierania gwiazd na gale. Z moich stylizacji korzystały m.in. Agnieszka Więdłocha, Katarzyna Zielińska, Katarzyna Maciąg, Krzysztof Ibisz, Joanna Moro. Ubierałam gwiazdy podczas Festiwalu w Opolu. Miałam przyjemność pracować m.in. z Marylą Rodowicz czy Natalią Niemen.

Ale wiem, że to ciągle nie było to, prawda, siostro?

Tak, ja ciągle myślałam o filmie. I marzenie się spełniło. Film „Chrzest” Marcina Wrony był pierwszym, przy którym pracowałam jako kostiumograf. I przepadłam. Na całego. Ta niesamowita atmosfera na planie… To było wielkie wow! I byłam pewna, że nie chcę robić w życiu już nic innego. Tam poznałam m.in. Wojtka Zielińskiego, Natalię Rybicką, Tomasza Schuchardta, Adama Woronowicza. Jako kostiumograf pracowałam przy filmach „Raz, jeszcze raz”,”Klaps” czy „Adwokat”. Na platformie Netflix od kilku dni dostępny jest film „Bartkowiak”, przy jego realizacji pracowałam m.in. z Danutą Stenką, Józefem Pawłowskim, Zofią Domalik, Szymonem Bobrowskim, Bartłomiejem Topą, Janusz Chabiorem, Janem Fryczem, Rafałem Zawieruchą.

Matko! Jak ja ci zazdroszczę!

Jest czego. Danuta Stenka, Katarzyna Figura ? to ikony kina, więc byłam pełna obaw… Okazały się fantastycznymi kobietami. Daniel Olbrychski również ? dowcipny, ciepły. Te ikony kina takie właśnie są, nie tworzą dystansu. Za to różnie bywa z humorami, że tak określę, gwiazd wschodzących. To u nich pojawia się najwięcej much w nosie. Choć to nie reguła!

Dostajesz scenariusz i co dalej? Wiem, że praca kostiumografa w dużej mierze jest pracą fizyczną. I można znienawidzić (o zgrozo!) zakupy ubrań.

Racja! Jak robię zakupy na plan, nie mam już czasu myśleć o zakupach dla siebie. Co w sumie ma swoje plusy (śmiech).

Dostajesz scenariusz i…?

I czytam go trzy razy. Pierwszy raz skupiam się na fabule. Drugi raz czytając, wypisuję postaci, charakteryzuję je. Tworzę w głowie wizję, skupiam się na tym, jakie ubranie mogłoby daną postać charakteryzować. Trzeci raz czytam, by wszystko ułożyć chronologicznie. Sensownie. Potem jest spotkanie z reżyserem i debatujemy o swoich wizjach.

Co jest najważniejsze w pracy kostiumografa?

Kontynuacja.

Czyli?

Sceny w filmach nie są grane chronologicznie. Zdarza się, że jedna scena grana jest w pierwszych dniach zdjęciowych i kontynuacja tej sceny jest np. za miesiąc. Muszę wiedzieć, w co ubrany był aktor. Czy miał obrączkę, czy kołnierz postawiony na sztorc, jakie miał skarpetki.

Winda po brzegi wypchana rzeczami czy pół mieszkania w ciuchach ? to podczas kręcenia filmu standard, prawda?

O tak! Jak jest plan, nie ma wtedy nic innego. Każdy film to 2, 3 miesiące wyjęte z życia. Nie istnieje nic innego oprócz filmu. I tu chciałabym podziękować za cierpliwość i wyrozumiałość narzeczonemu, Rafałowi, dzielnie znosi moją nieobecność. Pozwala mi totalnie oddać się pasji. Filmowi.

 Za co jeszcze lubisz tę pracę?

Za to, że jak opada kurz po zdjęciach, zostają dobre znajomości. Poznałam fantastycznych, wartościowych ludzi. Niektórych aktorów namawiałam na krótkie filmiki dla naszej mamy. Słynny film „Pani, Sławko”… Z 20 aktorów wypowiedziało tę frazę specjalnie dla mamy z okazji świąt czy urodzin.

Film nie jest codziennie. Na co dzień pracujesz w agencji.

Tak, jestem dyrektorem castingowym w jednej z największych agencji aktorskich „Andy Max”, szukamy aktorów do reklam i filmów. I świetnie nam się to udaje.

Wiesz, moja młodsza siostrzyczko, zazdroszczę ci tego, że masz odwagę gonić marzenia. I cieszę się, że to ci się tak pięknie udaje. Bo każdy marzenia ma, ale nie zawsze wychodzi…

Najważniejsza jest wiara. Czasami trzeba wysiąść z pociągu, nie wiedzieć, w którą stronę pójść, by potem sięgnąć gwiazd. A każdy ma takie gwiazdy, jakie sobie wymarzy. Już wiem, że przede mną dwa kolejne projekty dla platformy Netflix. Marzę o kolejnym poziomie – chcę produkować filmy.

Rafał, Mamo, Tato, Karolina ? dziękuję, że zawsze ze mną jesteście.

Napisz komentarz »