REKLAMA

Samorząd

Już wygrał następne wybory?

Opublikowano 06 sierpnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Po nieudanym referendum, burmistrz Żagania triumfuje. Chwali siebie, radnych i… już zapowiada wygraną w kolejnych wyborach.

– Chciałem wam złożyć gratulacje związane z faktem nieudanego puczu, jakim było referendum w sprawie odwołania władz miasta – dostojnie zwrócił się do radnych (na komisji, 4.08) burmistrz Żagania Andrzej Katarzyniec. – W ciągu roku, od kiedy referendum zostało ogłoszone i przesunięte na ten rok, z 5,5 tysięcy mieszkańców, którzy podpisali się pod jego organizacją, potrafiliśmy doprowadzić do tego, że do urn poszło zaledwie 2 tysiące osób, czyli około 10 procent uprawnionych – wyliczał burmistrz, po czym skromnie podkreślił: – To ogromny sukces tej rady, jak i też mój, bo mieszkańcy zrozumieli, jak dobrze dzieje się w Żaganiu, jak dużo inwestycji jest realizowanych, jak dobra jest współpraca pomiędzy radą a mną. Myślę, że takie działania jak referendum to w tej kadencji już się nie powtórzą – przekonywał.

Burmistrz ma się czym chwalić, więc i plany ma ambitne. Już wie, że będzie rządził Żaganiem przez długie lata.

– W następnej kadencji poradzimy sobie, bo kończąc pracę za 7 lat doprowadzimy do tego, że to miasto będzie postrzegane jako te, które uległo znacznej poprawie, począwszy od gospodarki, po oświatę i kulturę – oznajmił niczym prorok.

Pycha przed upadkiem

Burmistrz zapomniał jednak wspomnieć, że robił wszystko, aby mieszkańcy nie poszli na referendum. Na miejskich tablicach i w internecie pojawiły się hasła „Nie idę na referendum”.

– Pycha kroczy przed upadkiem – kwituje Tomasz Szewczyk, pełnomocnik komitetu referendalnego. – W ostatnich wyborach samorządowych brało udział tylko 45 procent  uprawnionych do głosowania, a więc większości mieszkańców w ogóle nie interesuje, czy będzie ten czy inny burmistrz. Proponuję, aby burmistrz wziął się do roboty, tak jak to było tuż przed referendum. Bo w lipcu znowu zniknął. Minął półmetek jego kadencji i Żagań dalej nie ma obiecanego porządnego inwestora do strefy przemysłowej. Miejskie kąpielisko już powinno być w przebudowie, tymczasem ładuje się pieniądze w Gryżyce, które okazały się niewypałem – wytyka Szewczyk. I zastrzega: – Wszyscy wiemy, że 27 czerwca nie był dobrym czasem na referendum. Śmiem twierdzić, że w odwlekaniu jego terminu maczały palce osoby trzecie. Do tego burmistrz zagrał wszystkim na emocjach, wykorzystując spalenie jego busa do akcji antyreferendalnej. Minął ponad miesiąc czasu od tego wydarzenia i nadal nie wyjaśniono mieszkańcom, czy było to podpalenie, czy może samozapłon. Do tego pracownicy instytucji podległych burmistrzowi mogli czuć się zastraszeni, dlatego nie poszli na referendum. Słyszałem nawet o informacjach, że udział w głosowaniu mógł się wiązać z utratą pracy.

Napisz komentarz »