REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Gwałciciel polował już wcześniej

Opublikowano 06 sierpnia 2021, autor: bj

Gwałt ze szczególnym okrucieństwem zarzucają śledczy Krzysztofowi K. (32 l.), zwyrodnialcowi, który przez kilka godzin pastwił się nad 19-letnią dziewczyną. Jak się okazuje, mogło być więcej ofiar.

Po naszym artykule o brutalnym gwałcie na młodej dziewczynie w centrum Żar, z redakcją skontaktowała się 18-letnia Klaudia.

– Gdy zobaczyłam w gazecie „Regionalnej” zdjęcie tego człowieka, wiedziałam, że to on – mówi Klaudia.

Dziewczyna opowiada, że zwyrodnialec, który trafił do aresztu za gwałt na 19-latce, dokładnie tydzień wcześniej zaczepiał ją, śledził i proponował seks za pieniądze.

– Był wtedy inaczej ubrany, miał krótkie jasne spodenki, koszulkę i czerwoną bluzę. Ale to na pewno był on. Jego jasne włosy są bardzo charakterystyczne – wyjaśnia.

Gwałcił i bił kilka godzin

Przypomnijmy. O gwałcie gazeta „Regionalna” informowała tydzień temu. Zboczeniec dopadł 19-letnią dziewczynę w sobotę (24.07.) rano, gdy wracała ze spotkania ze znajomymi. W okolicach stacji paliw przy ul. Podwale usiadła na ławce i sprawdzała coś w telefonie. Przemocą ściągnął ją z ławki. Zawlókł ją do pustostanu w budynkach po byłej „Wełnie”. Tam przez kilka godzin bił ją i gwałcił. Według ocen śledczych – ze szczególnym okrucieństwem. Gdy do budynku, w którym trwają prace budowlane, zaczęli się schodzić pracownicy, wyciągnął stamtąd swoją ofiarę. Pobita, obdarta, brudna i przerażona uciekała przed napastnikiem przez ul. Podwale w kierunku al. Jana Pawła II. Zboczeniec ją cały czas gonił. Uratowało ją to, że na ulicy zaczęli pojawiać się ludzie. W okolicach ul. Żagańskiej poranioną dziewczynę znaleźli przechodnie, którzy wezwali policję i pogotowie.

Krzysztof K. został zatrzymany i aresztowany na trzy miesiące, o czym poinformował nas Dariusz Szczygieł, wiceprezes żarskiego Sądu Rejonowego.

Zrobisz mi laskę?

Po przeczytaniu artykułu, Klaudia poczuła przerażenie. Zdała sobie sprawę, że na jej drodze stanął groźny gwałciciel.

– Czytałam artykuł i normalnie wszystko we mnie drżało – opowiada Klaudia.

Scenariusz był bardzo podobny.

– W sobotę, 17.07., szłam do pracy. Była godz. 6.40, gdy ten człowiek zaczepił mnie na ul. Broni Pancernej, coś do mnie powiedział. Nie zrozumiałam. Nie odpowiedziałam mu, ale zauważyłam, że pocierał palcami, to był taki gest oznaczający pieniądze – wspomina.

Śpieszyła się do pracy. Ruszyła do przodu.

– Nawet nie pomyślałam, że on dalej za mną idzie. Wyrósł obok mnie jak spod ziemi, to było przy pustostanie na ul. Lotników, tam, gdzie stoi ten niedokończony sklep koło centrum handlowego – dodaje. – Powiedział: „Dam ci 500 złotych za pół godziny seksu”.

Gdy stanowczo odmówiła, zaproponował 1 tys. zł, potem 2 tys. zł.

– W końcu powiedział: „To  może chociaż laskę za 300 zrobisz”. Byłam bardzo zdenerwowana, ale powiedziałam, że jeżeli natychmiast nie przestanie do mnie tak mówić, zadzwonię na policję. On się tego nie przestraszył, tylko że ludzie zaczęli się na ulicy pojawiać, więc odszedł – zaznacza.

Wówczas nie wiedziała, że prawdopodobnie uniknęła losu, który dokładnie tydzień później spotkał dziewczynę niemal w tym samym wieku. Z wyglądu są podobne – dziewczęce rysy twarzy, długie, ciemne włosy, obie drobne.

Jeszcze tego samego dnia, nie wiedząc, do czego mężczyzna jest zdolny, umieściła post na Facebooku, ostrzegający przed nagabującym facetem.

– Każdego dnia, gdy idę do pracy, uważnie się rozglądam. Patrzę, bo mam wrażenie, że cały czas ktoś za mną idzie. Przecież to straszne, co zrobił tej dziewczynie – Klaudia jest ciągle przerażona historią zgwałconej nastolatki.

Siedział za gwałt

Zbieramy kolejne informacje o Krzysztofie K. Śledczy potwierdzają, że mężczyzna był karany, w tym za gwałt. I że odsiadywał wyroki.

– Z danych wynikających z karty karnej podejrzanego wynika, że w przeszłości był on kilkakrotnie karany za różne czyny i odbywał kary pozbawienia wolności. Podejrzany ten był również w przeszłości karany za popełnienie czynu podobnego do tego, za który obecnie przedstawiono mu zarzut – informuje Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Jak się okazuje, tak jak informowaliśmy przed tygodniem, pomimo tego Krzysztof K. nie stanie przed sądem jako recydywista i nie będzie mu w związku z tym groził surowszy wyrok.

– Podejrzany nie będzie odpowiadał w warunkach recydywy, obecnie zarzucany mu czyn popełnił po 5 latach od odbycia ostatniej kary pozbawienia wolności – dodaje Z. Fąfera.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ów 5-letni okres minął zaledwie kilka dni przed feralną sobotą, gdy zgwałcił 19-latkę.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, Krzysztof K. formalnie jest bezdomny. Urodzony w Warszawie, mieszkał w województwie mazowieckim, w małej wsi. Dopytujemy tam o niego.

– Z całym rodzeństwem zostali wywiezieni do domu dziecka. Rodzice umarli. Wychowywała ich babcia, ale sobie nie radziła – mówi pani Maria, sołtyska wsi.

Co Krzysztof K. robił w Żarach? Pytamy o niego na budowie. Pracownicy mają zakaz wypowiadania się. Gdy pokazujemy zdjęcie mężczyzny, słyszymy: – Kręcił się tutaj, pracował znaczy. Przecież robotnika nikt o kartę karną nie pyta.

Postępowanie w sprawie gwałtu prowadzi Prokuratura Rejonowa w Żarach. Mężczyzna przebywa w areszcie i pozostanie tam przynajmniej do 22.10. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Napisz komentarz »