REKLAMA

Wasze sprawy

O drodze, której nie będzie

Opublikowano 30 lipca 2021, autor: bj

Chcą, by urzędnicy zwrócili im ziemię, którą kupili od nich pod drogę. Urząd Miasta w Żarach wcale się do tego nie pali. Dlatego sprawą zajmuje się sąd.

To kolejna odsłona (26.07.) sprawy sądowej w związku ze sporem o drogę pomiędzy Urszulą Makowską-Czekajło i Urzędem Miasta w Żarach.

Proces dotyczy łącznika, który miał powstać pomiędzy ulicami Kilińskiego a Wapienną. W 2012 r. Urząd Miasta kupił w tym celu działkę od właścicielki firmy Metal Makowska, która swoją siedzibę ma w tzw. małej strefie przemysłowej przy ul. Wapiennej.

Właścicielka ziemi sprzedała ją miastu na ten właśnie cel, po cenie zakupu, czyli 45 za 1 mkw. Poniosła też koszta podziału geodezyjnego, prawie 6 tys. zł. Teraz żąda zwrotu ziemi i pieniędzy, które wydała. Łączna wartość przedmiotu sporu wynosi 41 tys. zł. Ale droga nie powstała, dlatego U. Makowską-Czekajło domaga się przed sądem zwrotu ziemi.

Podczas majowego posiedzenia zeznania złożyli Marek Czekajło, mąż U. Makowskiej-Czekajło oraz Marek Zielonka, były zastępca naczelnik wydziału gospodarki w żarskim Ratuszu. Pierwszy ze świadków mówił o obietnicach miasta przy kupnie działki, drugi o tym, że była ona zbyt wąska, by mogła na niej powstać droga.

Budowaliby wcześniej

Tym razem w charakterze świadka wystąpił Ewaryst Stróżyna, były naczelnik wydziału infrastruktury technicznej w Ratuszu.

– Gdyby miasto planowało budowę łącznika pomiędzy ul. Kilińskiego a Wapienną, to przy okazji remontu ul. Budowlanych w 2014 r. zostałoby zaprojektowane, a potem wybudowane tzw. ślepe skrzyżowanie, do którego można byłoby ją przyłączyć – kategorycznie stwierdził E. Stróżyna.

– Czyli, o ile miasto planowałaby łącznik, to na pewno byłyby już jakieś elementy infrastruktury, które mogłyby pod to posłużyć? – dopytywał Tomasz Rzepka, pełnomocnik U. Makowskiej-Czekajło.

– Tak, tym bardziej, że argumentacja, iż działka jest za wąska, jest chybiona. Bo obok jest druga działka, razem mogłoby spokojnie posłużyć pod taką inwestycję – dodawał E. Stróżyna.

– Czy nie ma możliwości technicznych, by tę drogę włączyć, pomimo tego, że nie ma tego ślepego skrzyżowania? – chciał wiedzieć Piotr Oleszek, przewodniczący składu sędziowskiego.

– Taka możliwość zawsze istnieje, ale wymaga większych nakładów z publicznych pieniędzy – odpowiadał mu E. Stróżyna.

– Czy uczestniczył pan w rozmowach dotyczących tej inwestycji? – pytał świadka P. Oleszek.

– Nie, bo to był wstępny etap, więc zajmował się tym wydział gospodarki nieruchomościami. Potem zostałem zwolniony z urzędu. Z późniejszych rozmów, m.in. z Ireneuszem Brzezińskim, naczelnikiem wydziału promocji, wiem, że żadnej drogi tam nie będzie. Co najwyżej ścieżka rowerowa i kładka nad obwodnicą – wyjaśniał E. Stróżyna.

Błąd w planie?

Świadka przepytywał też mecenas reprezentujący Urząd Miasta.

– Czy pan Brzeziński wspominał, dlaczego nie było w planach budowy drogi? – pytał mecenas Robert Kornalewicz.

– Z tego, co usłyszałem, miał być błąd już na etapie planu zagospodarowania przestrzennego. W nim została uwzględniona tylko strefa przemysłowa, bez firm, które znajdują się przy ul. Wapiennej, choć tam są podmioty prowadzące działalność – odpowiadał E. Stróżyna.

W czasie poniedziałkowej rozprawy zeznawać miał też Patryk Faliński, wiceburmistrz Żar, który jednak dostarczył do sądu zwolnienie lekarskie.

Kolejne posiedzenie zaplanowane jest na 5.11.

Napisz komentarz »