REKLAMA

Kronika policyjna

Wszedł jak do siebie

Opublikowano 23 lipca 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Złodziej przez 15 minut buszował po posesji rodziny Noworskich z Żar. Wcześniej obserwował podwórko przez kilka dni, zagadywał też córkę właścicieli.

O godz. 5.00 rano w piątek (16.07) rodzina Noworskich z ulicy Witosa w Żarach smacznie spała, a tymczasem złodziej w najlepsze buszował na ich posesji, wybierając dla siebie fanty.

– Był bardzo cicho, widział pootwierane okna i starał się nie narobić hałasu. Na nagraniu widać, jak się skrada – mówi Marta Noworska, właścicielka posesji przy ulicy Witosa. – Moim zdaniem był pijany, bo zachowywał się dość dziwnie. Nie był też znawcą tematu. Ukradł wiertarki za kilkaset złotych, a obok leżały klucze za ponad tysiąc. Na szczęście drzwi do garażu były zamknięte i nie udało mu się dostać do najcenniejszych rzeczy – komentuje kobieta.

Posesję z kilku stron otaczają kamery, które widać na pierwszy rzut oka.

– Z każdego rogu domu mamy ustawioną kamerę. Na nagraniu widać też, że mieliśmy niezamkniętą bramę, ale ja uważam, że nie muszę jej zamykać. Widać, że to nie jest bezpański teren i każdy normalny człowiek, jak tu wchodzi, to szuka kogoś z właścicieli, no i nikt nie przychodzi o 5.00 rano. Mówię o tym, bo gdy poszłam zgłosić sprawę na policję, to policjant stwierdził, że brama nie była zamknięta, a ja mu odpowiedziałam, że w ogóle nie musiałbym jej mieć, a tym bardziej nie mam obowiązku zamykać, a i tak nikt nie powinien nic z mojej posesji brać, ale policjant się nie przejął. Przyjął zgłoszenie i tyle. Sami musieliśmy dostarczyć monitoring, nawet nikt tu nie przyjechał – mówi M. Noworska.

Wcześniej obserwował

Zanim złodziejaszek wszedł na posesję, przez kilka dni ją obserwował.

– Gdy potem obejrzeliśmy z mężem monitoring, okazało się, że przez jakieś trzy dni wcześniej chodził tu i oglądał, co się dzieje. Zagadał też do mojej córki, ale ona powiedziała mu, że nie rozmawia z obcymi, więc sobie poszedł – mówi okradziona kobieta.

Złodziej przebywał na posesji przez 15 minut. Potem poszedł sprawdzić, czy da się ukraść coś na sąsiednich posesjach.

– Na naszym monitoringu widać, jak wychodzi z naszej posesji, a po kilkunastu minutach  wraca drugą stroną domu, wzdłuż płotu. Był na sąsiednich działkach i tam też coś musiał nakraść. Moim zdaniem to inny człowiek, niż ten, który był pokazywany w telewizji „Regionalnej”, że okradł komis z telefonami. Ten nasz nie miał tatuaży i był tutaj sam. Był szczupły i wysoki w wieku między 25 a 30 lat. Nikt inny się nie nagrał. Pisali do mnie na Facebooku różni ludzie mówiąc, że wiedzą kto to i podając nazwisko. To lokalny złodziejaszek, dobrze znany i naprzykrzający się okolicznym mieszkańcom. Te informacje również przekazałam na policję. Nasze straty nie przekroczyły tysiąca złotych, ale to bardzo nie w porządku, gdy ktoś na coś pracuje, a ktoś inny wchodzi jak do siebie i to bierze. Mam nadzieję, że policja się przyłoży i zamknie tego człowieka – komentuje M. Noworska.

Napisz komentarz »