REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Lekarz z zarzutami

Opublikowano 23 lipca 2021, autor: Piotr Piotrowski

Zarzut narażenia na utratę życia usłyszał lekarz żarskiego 105. Szpitala Wojskowego, K.Z. Grozi mu nawet 5 lat pozbawienia wolności.

Śledczy twierdzą, że lekarz odpowiada za śmierć 18-letniego Szymona z Żagania, który blisko siedem lat temu trafił do 105. Szpitala Wojskowego po zażyciu dopalaczy. K.Z. pełnił wtedy dyżur.

18-latek przeszarżował ze środkiem o nazwie Sztywny Misza i w ciężkim stanie trafił do żarskiej lecznicy, w asyście policjantów, którzy zgarnęli go z ulicy. Szymon nie dał się zbadać lekarzowi, trafił na konsultację psychiatryczną. Zdjęto mu kajdanki. 18-latek wykorzystał to i uciekł. Znaleziono go pod szpitalnym murem. Mimo reanimacji, nie udało się go uratować.

Za pierwszym razem, po 10 miesiącach postępowania, żarska prokuratura nie stwierdziła, aby lekarz popełnił przestępstwo z art. 160 kk, polegające na narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i sprawę umorzyła. Odwołanie do sądu nic nie dało. Mijały kolejne miesiące. Rodzice Szymona nie odpuścili. Sprawiedliwości szukali u ministra Zbigniewa Ziobro. Ten nakazał prokuraturze jeszcze raz zbadać sprawę. W międzyczasie rodzice Szymona wygrali sprawę w sądzie, zarzucając prokuraturze bezczynność w sprawie. Sąd zasądził dla nich 4 tys. zł odszkodowania.

Kolejne postępowanie w prokuraturze trwało około 2,5 roku. I zakończyło się aktem oskarżenia przeciwko lekarzowi. 

– Prokurator Rejonowy w Żarach skierował akt oskarżenia przeciwko lekarzowi, zarzucając mu dokonanie czynu z art. 160 par. 1 i 2 kk. Proces odbędzie się w Sądzie Rejonowym w Zielonej Górze, gdyż sąd w Żarach wyłączył się z orzekania – poinformował nas w środę, 21 lipca, Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Wymienione przez prokuratora zarzuty mówią o tym, że „kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3” oraz o ty, że „jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Sztywny Misza

– Po sześciu latach bojów w sądach, odwoływań i zmian adwokatów, którzy reprezentowali nas z urzędu, udało się wygrać bitwę, ale nie wojnę  – komentuje ojciec 18-latka, pan Gabriel.  – Liczymy na obiektywne podejście do sprawy i sprawiedliwy wyrok. Mieliśmy problemy z Szymonem, ale uważamy, że gdyby lekarz zrobił to, co do niego należy, dziś nasz syn by żył. Tym bardziej, że synowi brakowało dwa tygodnie do zakończenia odwyku. Poza tym, z zeznań policjantów i ratowników medycznych w prokuraturze jednoznacznie wynika, że po przywiezieniu Szymona do żarskiego szpitala nikt go nie zbadał. Lekarz jedynie zadał mu na korytarzu SOR-u kilka pytań, aby ustalić, co zażył. A kiedy syn powiedział mu, że był to dopalacz o nazwie „Sztywny Misza”, lekarz sobie poszedł. Policjanci rozkuli Szymona, po czym odjechali, zostawiając go w szpitalu. Szymon uciekł. Zamiast pomocy, stworzono mu warunki, żeby mógł wyjść, co w konsekwencji doprowadziło do jego śmierci – twierdzi ojciec.

Napisz komentarz »