REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zginął w drodze do domu

Opublikowano 23 lipca 2021, autor: Piotr Piotrowski

Wiesław Mariański (? 61 l.) wracał do domu z zawodów wędkarskich. Nie wrócił. Miał świętować zwycięstwo, zamiast tego był pogrzeb.

Do tragicznego wypadku doszło w niedzielny poranek, 18.07., po godz. 8.00. Wiesław Mariański, zapalony wędkarz, wracał z zawodów do domu w Iłowej. Około 700 metrów za Żaganiem, na prostym odcinku drogi, nagle stracił panowanie nad swoim audi a4, po czym zjechał na pobocze, z całym impetem uderzając w drzewa.

– Mężczyzna zjechał na przeciwległy pas ruchu, dachując na poboczu drogi. Siła uderzenia była tak duża, że zmarł w wyniku obrażeń wielonarządowych – informuje st. sierż. Arkadiusz Szlachetko, p.o. oficera prasowego KPP Żagań.  – Auto było mocno odkształcone po uderzeniu w drzewo. Strażacy po wycięciu dachu i części karoserii, wydobyli ciało mężczyzny. Mężczyzna nie dawał oznak życia – dodaje mł. bryg. Paweł Grzymała, rzecznik żagańskiej straży pożarnej.

Nie dojechał…

Sekcja zwłok wykazała, że pan Wiesław miał ostrą niewydolność mięśnia sercowego.

– Nie było śladów hamowania, nic tacie nie wybiegło na drogę, więc mógł doznać zawału w czasie jazdy – mówi jego syn, Karol Mariański. – Trudno opisać ból po stracie ukochanego taty. Szczególnie w tak nagłych, tragicznych okolicznościach. Jeszcze kilka godzin wcześniej się widzieliśmy. Byliśmy na nocnych zawodach wędkarskich nad Odrą, za Krosnem Odrzańskim, w których reprezentowaliśmy koło PZW z Iłowej. Wygraliśmy rywalizację w parach. Tato bardzo się cieszył z udanego startu. Po zawodach ja odjechałem do swojego domu w Zielonej Górze, on – do swojego, w Iłowej. Nie dojechał…

Pan Karol dodaje, że ojciec nie leczył się kardiologiczne i nie skarżył na bóle w klatce piersiowej.

– Nie palił papierosów, prowadził aktywny tryb życia. Po śmierci ukochanej żony, trzy lata temu, wolny czas poświęcał na pielęgnację ogródka i uprawę warzyw, a także wycieczki rowerowe – opowiada K. Mariański. – Lepszego ojca z siostrą nie mogliśmy sobie wymarzyć. Mieliśmy świetne relacje, często dzwonił, wspierał nas na duchu, zawsze coś poradził. Chciał jeszcze żyć, miał tyle planów na starty w kolejnych zawodach wędkarskich.

Pogrzeb pana Wiesława odbył się w czwartek, 22 lipca, na cmentarzu w Iłowej. Rodzina dziękuje wszystkim za udział w jego ostatniej drodze i pożegnaniu.

Napisz komentarz »