REKLAMA

Polityka

Fotki, telefony, taksóweczki

Opublikowano 16 lipca 2021, autor: A. Wach

Lubuscy posłowie i senatorowie dostali w sumie 2,5 miliona złotych na prowadzenie swoich biur. Sprawdziliśmy, na co wydają naszą kasę.

W Lubuskiem nie ma bardziej oszczędnego parlamentarzysty niż Bogusław Wontor. Poseł Lewicy ma aż pięć biur poselskich – główne w Zielonej Górze przy al. Niepodległości i file w Gorzowie Wlkp., Skwierzynie, Słubicach i Szprotawie. Można by pomyśleć, że utrzymanie tego wszystkiego pochłania majątek, ale nic bardziej mylnego. B. Wontor napisał, że roczny wynajem kosztuje go 15.155 zł. Oszczędza też na pracownikach, bo nie opłaca żadnego etatu. Biura prowadzą mu asystenci społeczni. Na biura mógł przepuścić w sumie 205.593 zł, ale wydał tylko 137.373 zł. Zostało mu 68.220 zł. Jest też rekordzistą w innej kategorii. Żaden lubuski parlamentarzysta nie wydał tyle na przejazdy własnym autem – 40.954 zł.

Rozrzutny jak Sługocki

Na drugim biegunie jest Waldemar Sługocki (szef lubuskiej PO). Na działalność swojego jedynego biura przy ul. Bohaterów Westerplatte w Zielonej Górze wydał 205.889 zł, a więc przekroczył roczny budżet o 296 zł. Sporo pieniędzy poszło na wynagrodzenia – 57.781 zł na zatrudnienie jednego pracownika, a 32.838 zł na umowy zlecenia. Sporo też dojeżdżał własnym autem – wydał na to 39.659 zł.

– Proszę pamiętać, że jestem też szefem Platformy w regionie, więc sporo podróżuję – tłumaczy „Regionalnej”.

Bywało też, że zamawiał taksówkę – poszło na to 462 zł. Aż 25.585 zł zapłacił za stworzenie i obsługę strony internetowej. W sprawozdaniu wpisał też naprawę w biurze za 10 zł, bramki autostradowe za 1.990 zł oraz zakupy za ponad 5.000 zł. Kupił m.in. dwie pary słuchawek Apple (729 zł i 619 zł), expres do kawy Dolce Gusto za 149 zł, telefon Apple za 619 zł i drugi Redmi za 599 zł.

– To sprzęt dla pracowników biura – tłumaczy poseł.

W. Sługocki jako jedyny parlamentarzysta wykupił pakiet Microsoft Office 2019, wydał na to 1.074 zł.

Taksówką do Warszawy

Senator Robert Dowhan to rekordzista w jeżdżeniu taksówką. W ub. roku rachunek za te podróże wyniósł u niego 13.756 zł.

– Zdarzyło się w pandemii, że jechałem taksówką z Warszawy czy Poznania do Zielonej Góry – przyznaje. – Nie zbieram rachunków, ale mam założoną kartę w jednej korporacji i oni co miesiąc przysyłają rozliczenie – tłumaczy. Gdy dodamy do tego faktury za przejazd własnym autem w wysokości 35.103 tys. zł i opłaty za bramki na autostradzie – 1362 zł, to senator z Zielonej Góry wyrasta na najdroższego podróżnika w Lubuskiem. Rachunki za jego podróże przekraczają 50.000 zł. 

W ub. roku zadbał także o biuro. Zamówił serwis klimatyzacji – 61 zł i czyszczenie wykładziny 351 zł.

– Przenosiliśmy się do mniejszego lokalu przy ul. Kościelnej – tłumaczy senator. Roczne wynajęcie lokalu kosztuje go 17.797 zł. 

 Drogie lokale

Rekordowe opłaty za wynajęcie lokali płaci Jerzy Materna, poseł PiS. Ma biuro w Zielonej Górze i dwie filie w Żarach i Żaganiu – koszt 47.363 zł.

– Chwilowo straciłem biuro w Świebodzinie, bo tam wypowiedziano mi umowę. W Zielonej Górze pani drastycznie podniosła mi rachunek w tej kadencji. Prawie 3 tys. zł płacę za lokal przy ul. Cisielskiej. Taniej mam w Żarach i Żaganiu, bo płacę ok. 300 zł – tłumaczy.   

Na rozmowy telefoniczne wydał 10.719 zł.

– Trzeba przecież rozmawiać. A jeden telefon wykonany w delegacji poza Unię i już przychodzą duże rachunki – tłumaczy.

Anita Kucharska-Dziecic, posłanka Lewicy, chociaż mieszka w Zielonej Górze i tu jest jej wyborczy matecznik, to otworzyła biuro tylko w Gorzowie, gdzie płaci za wynajem 30.780 zł rocznie.

– Po co naciągać podatników? W Zielonej Górze wszyscy wiedzą, że mogą mnie znaleźć w siedzibie Baby (red. – stowarzyszenie walczące o prawa kobiet) – tłumaczy posłanka.

To nie jedyny sposób, żeby przyoszczędzić. Posłanka w sprawozdaniu napisała, że na usługi telekomunikacyjne wydała 710 zł.

– Dzwonię ze swojego telefonu. Nie mam służbowego – mówi.

Zatrudnia dwóch pracowników, którym zapłaciła 82.684 zł. Jest za to rekordzistką, jeżeli chodzi o asystentów społecznych, ma ich aż 12! Zdradza, że wszyscy naprawdę działają społecznie, a niektórzy piszą jej nawet projekty ustaw.

Najwięcej za wynajęcie lokalu płaci senator Władysław Komarnicki. Jego biuro mieści się przy ul. Sikorskiego w centrum Gorzowa. Blisko stamtąd na bulwar, ale także do Parku Wiosny Ludów. Koszt biura w takim miejscu to 48.084 zł rocznie.

Myjka, fotograf, poczęstunek

Wydatki naszych parlamentarzystów czasami dają do myślenia. Senator Wadim Tyszkiewicz wydał np. 1.200 zł na profesjonalną sesję fotograficzną. Jej efekty można podziwiać u niego na Facebooku. Były prezydent Nowej Soli zawsze dbał o wizerunek.

Ciekawych wydatków jest więcej. Marek Ast, poseł PiS, wydał 9.842 zł na poczęstunek na spotkaniach z wyborcami.

Krystian Kamiński, poseł Konfederacji, zapłacił 2.927 za Video Sejm.

– To była usługa pana, który wycinał wszystkie moje wypowiedzi wideo w Sejmie i na konferencjach prasowych, żeby można było je umieszczać w internecie. Zrezygnowałem z tego, bo moi pracownicy nauczyli się to robić – mówi. Poseł rozliczył nawet bilet parkingowy za 3 zł.

– Raz mi się zdarzyło – śmieje się. Do biura w Zielonej Górze kupił też sofę za 3 tys. zł.

Jacek Kurzępa, poseł PiS, dba o czystość w swoim biurze. Nabył myjkę do okiem Karcher za 279 zł. Zależy mu także na tym, żeby był porządek, dlatego wydał dodatkowo 127 zł na dwa wieszaki stojące Livio.

Katarzyna Osos, posłanka z KO, zadbała z kolei o powietrze. Do biura zakupiła nawilżacz Klarta Humea za 449 zł, dodatkowo też na listę zakupów wpadł smartfon Huawei P30 za 2.249 zł.

Ryczałt na prowadzenie biura poselskiego wynosił do końca czerwca 15.200 zł miesięcznie. Jeśli tych pieniędzy nie wykorzysta się w całości, poseł nie musi ich zwracać, przechodzą na kolejne miesiące. Ale jeśli nie wykorzysta ich do końca kadencji, to przepadają. Jeżeli do końca kadencji wyda zbyt dużo, musi wykładać ze swoich.   

 

 

PODWYŻKA PONAD PODZIAŁAMI
Od 1 lipca miesięczny ryczałt na działalność biur poselskich, senatorskich i poselsko-senatorskich wynosi 17,2 tys. zł. Zarządzenie o zwiększeniu ryczałtu podpisano 7 lipca, z mocą wsteczną od początku miesiąca. Decyzja zapadła „na mocy porozumienia ponad podziałami”. Jak widać, są tematy, w których politycy różnych opcji potrafią się porozumieć.

Napisz komentarz »