REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Konserwator doniosła na policjantów

Opublikowano 09 lipca 2021, autor: bj

Żarski historyk zaalarmował policję, gdy zobaczył, jak ciężki sprzęt pracuje w przyzamkowej fosie. Efekt? Na interweniujących policjantów doniesienie do prokuratury złożyła lubuska wojewódzka konserwator zabytków.

O sprawie informowaliśmy w listopadzie ub. r. Wówczas Rafała Szymczaka, zapalonego regionalistę i historyka z wykształcenia, zaniepokoił sposób prowadzenia prac porządkowych wokół żarskiego zamku.

– Pojawił się tam ciężki sprzęt, który zgarnął wszystko hurtem. Całość została przemieszana i wywieziona. Czyli w zasadzie utracona. Każdy historyk i archeolog wie, że właśnie fosa, stare szamba czy toalety to miejsca, gdzie można znaleźć najwięcej przedmiotów, często niezwykle cennych. W środowisku beztlenowym wyrzucane elementy zazwyczaj bardzo dobrze się zachowują – tłumaczy R.Szymczak.

Dla R. Szymczaka tłumaczenie miejskich urzędników, że przed laty zostały przeprowadzone badania fosy, to stanowczo za mało.

– Często ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Ja patrząc gołym okiem, znalazłem kilka przedmiotów – tłumaczy. Podkreśla, że docenia pracę archeologów, ale zgodnie z zasadami sztuki i zdrowym rozsądkiem, najpierw się robi poszukiwanie informacji w dokumentach. – Żeby sprawdzić, co wcześniej zostało ustalone, zbadane – zastrzega

Wpuściła ciężki sprzęt

R. Szymczak w ubiegłym roku znalazł w fosie fragmenty porcelany i szkła kobaltowego, a także najprawdopodobniej fragment ludzkiej czaszki. I wtedy powiadomił policję.

Nie ukrywa zaskoczenia informacją, że doniesienie w tej sprawie trafiło do prokuratury. Na policjantów interweniujących przy zamku poskarżyła się wojewódzka konserwator zabytków.

– Jak już, to mogła mnie pani konserwator podać. Rozumiem, że jest to sposób zabezpieczenia się przez panią konserwator, która pozwoliła na to, żeby wjechał tam ciężki sprzęt. Najpierw należało się do tego solidnie przygotować, ostrożnie sprawdzić kolejne warstwy gruntu – mówi R. Szymczak.

Zawiadomienie trafiło do żarskiej Prokuratury Rejonowej.

– Było dla nas dość zaskakujące. Bo wynikało z niego, że dotyczy policjantów prowadzących czynności służbowe. Nasza decyzja, po wstępnym sprawdzeniu, nie mogła być inna – odmówiliśmy wszczęcia postępowania – informuje Robert Brzeziński, szef żarskiej Prokuratury Rejonowej.

Od decyzji prokuratury do sądu odwołała się Barbara Bielinis-Kopeć, lubuska konserwator zabytków.

– Do mnie zwróciła się archeolożka prowadząca badania, że doszło do wtargnięcia i zaboru zabytków. Sprawę przekierowałam do prokuratury, bo to wchodzi w zakres spraw karnych. Odwoływałam się od postanowienia prokuratury z tego względu, że doszło do tego, że ktoś wszedł, zabrał rzeczy w czasie, gdy prowadzone są badania. Trudno tolerować coś takiego – tłumaczy konserwator zabytków.

Sąd przyznał jednak rację śledczym.

– Podczas posiedzenia 6 lipca decyzja prokuratury o odmowie wszczęcia postępowania została podtrzymana – zaznacza Dariusz Szczygieł, wiceprezes żarskiego Sądu Rejonowego w Żarach.

B. Bielinis-Kopeć nie zamierza skarżyć tego rozstrzygnięcia.

Piłujemy Telemanna

Według R. Szymczaka, strata jednak jest nieodwracalna.

– To, co być może znalezione zostałoby w fosie, mogłoby być źródło wielu eksponatów dla naszego muzeum. Fragment czaszki mógł należeć do ofiary II wojny światowej, ale mógł to być przecież rycerz z czasów wojen husyckich. My ciągle piłujemy Telemanna, którego nikt w Polsce nie zna. A jakbyśmy mieli rycerza znalezionego w fosie, to pół Europy by się tym zainteresowało. Ale teraz, po pracy koparek i spychaczy, się niczego nie dowiemy – kończy R. Szymczak.

Zamek został przejęty przez miasto na początku 2020 roku. Według wstępnych wyliczeń, doprowadzenie go do stanu, w którym mógłby służyć mieszkańcom jako centrum kulturalne, to koszt 40 mln zł.

Napisz komentarz »