REKLAMA

Gospodarka

Wciąż mają długi

Opublikowano 02 lipca 2021, autor: bj

Komornicy licytują, wierzyciele czekają na pieniądze. A właściciele upadłej żarskiej firmy Hydrobiel wierzą, że dowiodą swoich racji przed Międzynarodowym Sądem Arbitrażowym.

Licytacje 7 działek w miejscowości Siedlec (gmina Długołęka, powiat wrocławski), należących do Stefana i Małgorzaty Bielawskich z Żar, odbyły się (30.06.) w Sądzie Rejonowym w Oleśnicy. Ich wartość, w zależności od powierzchni, wyceniona została od 133 tys. zł do niemal 560 tys. zł. Nie sprzedały się dwie, w tym najdroższa. 

– Większość z nich znalazła nabywców. Ta najdroższa jest z zamieszkanym budynkiem – informuje Tomasz Słomka, komornik, który prowadził egzekucję.

O działki kupujący się nie bili.

– Te które się sprzedały, poszły w większości za sumy niższe od oszacowanych, czyli za sumę wywołania, 3/4 wartości. Myślę, że tak to między sobą licytanci uzgodnili, żeby nie podbijać sobie cen nawzajem. Dlatego trudno mówić o satysfakcji. Większości wierzytelności to nie zaspokoi – dodaje T. Słomka.

W Żarach wciąż niesprzedane pozostają kręgielnia, lodowisko i restauracja Amber. Ostatnio były wystawione na licytację w 2018 r. przez kancelarię komorniczą Michała Kupnego

Część gruntów jest własnością Bielawskich, część mają w użytkowaniu wieczystym. Całość łącznie z budynkami została wyceniona na 9 mln 156 tys. zł.

– Licytacje okazały się wówczas bezskuteczne. I na razie raczej nie ma widoków na kolejne – zastrzega M. Kupny.

Trzy lata w archiwum

O egzekucje komornicze pytamy samego Stefana Bielawskiego. Przyznaje, że na razie jest skupiony na procesie przed Międzynarodowym Sądem Arbitrażowym w Paryżu.

– Trzeba było 3 lata w archiwum siedzieć. Przygotować dokumenty – mówi. Dlatego w tym czasie nie zajmował się sprawami komorniczymi

– Mamy tam wciąż spór z Wrocławiem. A paryska sprawa nie wstrzymuje żadnych egzekucji – mówi S. Bielawski.

S. Bielawski wspomina inwestycję we Wrocławiu. To właśnie tam upatruje źródła swoich problemów – w sporze z wrocławskimi urzędnikami, którzy naliczyli mu ponad 120 mln zł kar za budowę kanalizacji w dzielnicy Złotniki w 2008 roku.

Teraz, mimo upływu lat, jest dobrej myśli.

– Jestem pewny, że rozstrzygnięcie będzie na naszą korzyść. Tylko że oni wciąż mogą przesuwać to w czasie – komentuje.

Będę żył

Dopytujemy, na ile udało zamknąć się sprawy byłych pracowników Hydrobielu. Firma zatrudniała ok. 300 osób.

– Wszystkich roszczeń pracowników nie jestem w stanie kontrolować. Większość została zaspokojona. Bo co kogo obchodzi, że kogoś uderzyli w głowę, gdy niósł pieniądze, a nie doniósł? A tak było ze mną – tłumaczy.

Teraz oboje z żoną są na emeryturze.

– Ja mam 1 tys. 500 zł, żona 1 tys. 400 zł. Bo komornik nam zabiera. Na szczęście zdrowie nam dopisuje. Dopóki nie zakończę spraw i nie ukarzę ludzi z Wrocławia, będę żył – zapewnia.

Napisz komentarz »