REKLAMA

Kultura, Oświata

Honorowy, ale nie dla wszystkich

Opublikowano 02 lipca 2021, autor: nk

Roman Krzywotulski na piątkowej (25.06) sesji odebrał medal Honorowego Obywatela Miasta Żary. Decyzję o nadaniu tego tytułu podjęli radni, ale nie jednogłośnie.

Aż pięciu radnych: Jacek Stroynowski, Tadeusz Płóciennik, Adrian Jaworski, Joanna Werstler-Wojtaszek (wszyscy PiS) oraz Anna Słodkowska (PO) wstrzymało się od głosu. Uznali, że praca Romana Krzywotulskiego jako dyrektora w Żarskim Domu Kultury nie jest wystarczającym argumentem do tego, żeby nadać mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta. Padły głosy, że R. Krzywotulski, będąc zaangażowanym na rzecz kultury, wykonywał po prostu pracę, za którą brał wynagrodzenie, ok. 6,5 tys. zł miesięcznie.

Z opóźnieniem

Ze względu na pandemię wręczenie medalu przesunęło się o ponad pół roku. Podczas uroczystości R. Krzywotulski przypomniał, że już wiele lat wcześniej jego kandydatura była brana pod uwagę przy przyznawaniu zaszczytnego tytułu. Wtedy jednak uznano, że jest jeszcze za młody. Teraz jest już na emeryturze.

W rozmowie z „Regionalną” R. Krzyworulski zdradził, jak spędza czas po zakończeniu pracy zawodowej.

Czas na gotowanie

– Chyba to potoczne stwierdzenie, że emeryci są bardzo zajętymi ludźmi, jest prawdziwe. Ja to potwierdzam. Przed emeryturą wiele osób mnie pytało, co będę robił. A ja napisałem program na nią. Pierwszym punktem było opanowanie sztuki kulinarnej, bo do tej pory wodę na herbatę przepalałem. Teraz jestem na etapie czeladnika. Wcale nie jest to takie proste, bo mój szef, czyli moja żona, jest bezwzględny. Mówi: „Podaj, pokrój, przynieś”. Gdy ktoś mnie pyta, co już nauczyłem się gotować, mówię, że czeladnik jest od brudnej pracy i do gotowania jeszcze daleko – zdradza R. Krzywotulski.

Coraz szybciej

– Gdy miałem około 50 lat, uczestniczyłem w takich filologiczno-teatralnych spotkaniach u świętej pamięci profesora Romana Bojanowskiego, wspominam go, bo to był jeden z mentorów. Któregoś dnia powiedziałem mu: „Profesorze, tak czas strasznie ucieka”, a on mówi do mnie: „Poczekaj, zobaczysz, jak będzie po 60-tce, a po 70-tce to…” I coś w tym jest. Albo coś się stało w kosmosie, albo to jest normalne, bo tego czasu kiedyś było więcej. Pracowałem przecież jako instruktor teatralny, dyrektor ŻDK, wykładowca na naszym uniwersytecie, logopeda i jeszcze uprawiałem działkę i wychowywałem dwójkę małych dzieci. I był na wszystko czas. A dzisiaj to trzeba się dobrze organizować, żeby wszystko wyszło – przyznaje emerytowany dyrektor.

Czyta książki

– Nie nudzę się i jestem bardzo zadowolony. Z ogromną przyjemnością spędzam czas z moją małżonką. Dużo czytam. Mam 15 tysięcy woluminów i to jest mój majątek. Coraz częściej czytam też książki w formie elektronicznej. W tej chili Leszczyńskiego, polskiego historyka, książkę „Ludowa historia Polski”. Wszystkim ją polecam – mówi.

Wnuki

– Mam dwójkę dzieci, Dominikę i Miłosza i tyle samo wnucząt, to dzieci mojej córki, która mieszka w Warszawie. Matylda jest w 5 klasie, a Jonatan zdał do 3. Bardzo dużo energii mają. Teraz przyjechali do nas, bo rodzice pojechali do Berlina. Zięć ma spotkanie w związku z rolą, jaką zagrał w jednym z niemieckich filmów – opowiada.

Nie uczestniczy

– Jestem w kontakcie z młodym, nowym dyrektorem. Na razie nie bywam na organizowanych przez niego imprezach, bo dopiero zostaliśmy zaszczepieni, ale na bieżąco wiem, co się dzieje. Cieszę się, że remont Luny, który rozpocząłem jesienią, jest kontynuowany i to jest budujące. Nowy dyrektor kontynuuje moje działania, czasem pojawia się coś nowego. Myślę, że na tyle jest rozsądny, że nie wywraca wszystkiego, co było. Jest to takie – powiedziałbym nawet – niepolskie, bo u nas nie robi się tak.Kiedy zmienia się władza nie kontynuuje się poprzednich działań – zauważa.

Muchołapka

– Na emeryturze rozkwita u mnie nowa pasja, czyli rośliny domowe. Niektóre takie dziwne. Największą czułość wzbudza we mnie muchołapka, która otrzymała imię żeńskie od mojej wnuczki. Obserwuję i okazuje się, że wcale nie chce zjadać much, które jej się daje. Do tego podchodzę bardzo obowiązkowo. Zresztą do wszystkiego, co planuję robić, przygotowuję się bardzo poważnie – opowiada były dyrektor ŻDK.

R. Krzywotulski urodził się w 1953 roku. Od 1984 roku pełnił funkcję dyrektora ŻDK. W grudniu ubiegłego roku przeszedł na emeryturę. Zastąpił go Łukasz Matyjasek.

Napisz komentarz »