REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Ewakuowali pół wsi

Opublikowano 25 czerwca 2021, autor: Piotr Piotrowski

Na metalowe przedmioty przypominające niewybuchy z czasów II wojny światowej na dnie Kwisy natrafili uczestnicy spływu pontonowego w niedzielę, 20 czerwca, we wsi Łozy (gm. Żagań). Powiadomili policję, która następnego dnia ewakuowała mieszkańców z 17 domów.

Policyjny patrol pilnował znaleziska przez całą noc, aż do poniedziałkowego poranka (21 czerwca) i przyjazdu saperów z Bolesławca.

– Dostaliśmy informację o 9 pociskach powyżej 120 mm i  długości 40. Ze względu na potencjalne zagrożenie i możliwość detonacji w wodzie zdecydowaliśmy o ewakuacji części wsi – mówi chor. sztab. Radosław Mazur, dowódca 23. patrolu saperskiego. – Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka, te metalowe rzeczy wyglądały pod wodą, jak pociski dużego kalibru. W trakcie rozpoznania, okazało się, że na dnie rzeki znajdował się tylko jeden pocisk, w dodatku zużyty i wypełniony żwirem.  Pozostałe znaleziska to rolki od taśmociągu ze żwirowni.  Niewybuch leżał na głębokości 60 centymetrów, więc nie było konieczności wzywania nurków – minerów z 12. Dywizjonu Trałowców ze Świnoujścia.

Ewakuację przeprowadzili policjanci przy wsparciu sołtysa wsi, Daniela Szczęsnego.

– Swoje domy musieli opuścić wszyscy mieszkający w promieniu 450 metrów od znaleziska i Kwisy – mówi. – Łącznie z 17 budynków. Wszystkim ewakuowanym zapewniliśmy miejsce w świetlicy oraz napoje. Choć Łozy leżą wśród poligonów i pobliżu Świętoszowa, gdzie przez wiele lat stacjonowała armia radziecka, nigdy jeszcze nie mieliśmy takiej „bombowej” akcji i ewakuacji części wsi.

Swój dom musieli opuścić m.in. Irena i Czesław Świątkowscy, którzy na dłuższy odpoczynek na wsi przyjechali z Żagania.

– Mamy tutaj dom po teściach. Świetne miejsce na relaks od miejskiego zgiełku na łonie natury, nad rzeką, wśród lasów – mówi pani Irena. – No i pierwszy dzień zaczęliśmy od ewakuacji. Można powiedzieć „bombowe wakacje” – dodaje z uśmiechem.

– Mieszkańcy bardzo często chłodzą się w tej rzece, siedzą na brzegu i na nic do tej nie natrafili. Jestem zdziwiony, że takie rzeczy przetrwały do dzisiejszych czasów – mówi Maciej Świątkowski.

Po kilku godzinach akcji, mieszkańcy wrócili do domów.

Napisz komentarz »