REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Żegnaj, Alu!

Opublikowano 18 czerwca 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Kochająca matka, żona i wspaniała nauczycielka. Alicja Bojakowska (?50 l.) przegrała z nowotworem. Zmarła w środę, 16 czerwca, po walce z chorobą.

Alicja Bojakowska miała dopiero 50 lat. Choroba odebrała ją kochającemu mężowi, Radkowi i synom, Pawłowi i Piotrowi.

Wielkie serce

Alicja Bojakowska całe zawodowe życie przepracowała w Zespole Szkolno-Przedszkolnym z oddziałami integracyjnymi w Żarach (dawna SP nr 3).

– Żona przepracowała ponad 30 lat w szkole, w której się uczyła jako dziecko. Wyjechała tylko na studia i wróciła. Szkoła była jej marzeniem, była bardzo szczęśliwa jako nauczycielka – opowiada Radosław Bojakowski, mąż.

Zawsze była zaangażowana w życie szkoły, bardzo wspierała swoich uczniów. Zachęcała ich do różnych inicjatyw organizując np. zbiórki charytatywne.

– Miała w sobie ogromne pokłady cierpliwości, miała po prostu złote serce. Była nauczycielką w klasach wczesnoszkolnych, skończyła też oligofrenopedagogikę i pracowała w klasach z oddziałami integracyjnymi. Była bardzo zżyta ze swoimi uczniami. Byli dla niej bardzo ważni – opowiada pan Radosław.

Złe wieści

Alicja trochę gorzej się poczuła. W sierpniu 2020 roku zrobiła sobie gastroskopię. Jej wynik niestety okazał się bardzo zły. W jamie brzusznej rozwijał się nowotwór.

– Żona we wrześniu przyjęła pierwszą dawkę chemioterapii, wtedy też miała swoje 50 urodziny. Nie wiedzieliśmy, że będą to jej ostatnie urodziny. Żona leczyła się w szpitalu w Zgorzelcu, w sumie przyjęła 10 dawek chemioterapii. Lekarze bardzo się starali, ale niestety przegrała tę walkę. Ostanie dwa tygodnie były najgorsze. Serca pękało nam z bólu, gdy na nią patrzyliśmy. Praktycznie biło jej już tylko serduszko. Ala chciała odejść w domu, nie w szpitalu. Tak też się stało – mówi pan Radosław. I dodaje: – Gdy ktoś zachoruje na raka, to na początku nic się praktycznie nie zmienia, ale z każdą kolejną chemią rak pokazuje, jak wygląda naprawdę. Te ostanie dwa tygodnie to była dla nas prawdziwa tragedia. Nikomu tego nie życzę.

Najgorsze, przerażające…

Mąż pani Alicji nie ukrywa: – To, jak Ala cierpiała, było dla mnie najgorszą potwornością. Ludzie często mówią, że to chemioterapia zabija, ale to nieprawda, to rak. To, jak ta choroba potrafi zniszczyć w szybkim czasie zdrowego człowieka, jest przerażające – mówi R. Bojakowski.

Spełniali marzenia

Rodzina Bojakowskich dwa lata temu spełniła swoje wielkie marzenie. Kupili wymarzony domek w Lubsku.

– Pochodzimy z Żar i spędziliśmy tu praktycznie całe życie. Bardzo chcieliśmy mieć domek i ogródek. Ala długo się nim nie nacieszyła. Gdy się przeprowadziliśmy, nawet nie myślała o zmianie pracy. Z Lubska nie jest daleko i wolała poświęcić te kilka minut na dojazd, by być ze swoimi uczniami i przyjaciółmi ze szkoły – mówi R. Bojakowski.

Była dumna z synów

Alicja była nie tylko wspaniałą nauczycielką, była też kochającą matką.

– Żona zawsze chuchała i dmuchała na naszych synów. Chłopcy świetnie się uczą. Paweł za rok podejdzie do matury, a Piotr studiuje farmację. Żona była z nich zawsze bardzo dumna. Powtarzała, że jakie będą mieć wykształcenie, jakie szkoły pokończą, takie będą mieć życie. Chłopcy wzięli to sobie do serca, nigdy nie sprawili nam zawodu. Ala będzie żyć dalej w naszych sercach i w naszych synach – mówi R. Bojakowski

Pogrzeb Alicji Bojakowskiej odbędzie się jutro (18.06) na cmentarzu komunalnym w Żarach. Uroczystość pogrzebowa rozpocznie się o godzinie 10.00 w cmentarnej kaplicy.

Napisz komentarz »