REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Lubię, gdy sypie się żużel

Opublikowano 18 czerwca 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Ks. proboszcz Leszek Białuga w swoim życiu ma dwie miłości. Boga i żużel. Gdy jako dziecko poczuł zapach metanolu podczas żużlowego meczu, wiedział, że ten sport pozostanie z nim już na zawsze.

Ks. proboszcz Leszek Białuga (60 l.) jest proboszczem parafii p.w. Chrystusa Króla w Tuplicach od 2 lat,  wcześniej przez kilka lat był proboszczem w Górzynie. Wiarę i posługę kapłańską łączy z miłością do mocnych wrażeń. Proboszcz jest kibicem żużlowców, jego ulubiona drużyna to oczywiście zielonogórski Falubaz.

– Kibicem żużla jestem od 6 roku życia. To już 54 lata. Pierwszy raz w życiu na żużlu byłem nie w Zielnej Górze, ale w Gorzowie Wielkopolskim. Były to Mistrzostwa Polski. Niewiele pamiętam z tych zawodów, ale zapach metanolu i sypiący się żużel były tym, co spowodowało miłość do tego sportu. I ona trwa do dziś – opowiada L. Białuga.

Ksiądz lubi też inne dyscypliny, ale to żużel zajmuje w jego sercu najwięcej miejsca.

– Lubię też piłkę nożną, jednak w naszym województwie nie ma drużyn na najwyższym poziomie ligowym. A liga żużlowa to u nas topowe drużyny. Najwyższy poziom oraz najlepsi zawodnicy na świecie, których można na żywo podziwiać. Mecz żużlowy to adrenalina, szybkość, mijanki oraz nagłe zwroty akcji. Między biegami są rozmowy z innymi kibicami. Bardzo to lubię – opowiada proboszcz.

Modlitwa o zwycięstwo

Proboszcz, jak wielu wiernych kibiców, ma też swoje ulubione miejsce na stadionie.

– Kiedyś siadałem w miejscu, gdzie jest obecnie sektor „K”. Teraz od wielu lat siedzę na wprost startu i mety. Widzę podjeżdżających zawodników, przygotowania do startu i sam jego moment. Tego sektor „K” nie gwarantuje. Ale podziwiam kibiców ich za zaangażowanie w mecz i oprawę – przyznaje L. Białuga.

Modlitwa dla proboszcza to bardzo ważna sprawa, dlatego przed meczem poświęca czas, by pomodlić się o zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich zawodników.

– Zawsze uważam, że wygrywa lepszy. Jednak zdarza mi się pomodlić nie o wynik meczu, ale aby wszyscy zdrowo i szczęśliwie go ukończyli. W niedzielę, 13 czerwca, gdy był mecz o wszystko z Grudziądzem i przegrywaliśmy 8 punktami, modliłem się do św. Tadeusza, patrona spraw trudnych. Mecz zakończył się szczęśliwym remisem – opowiada ks. proboszcz.

Choć obowiązki duszpasterskie nie pozwalają mu na jeżdżenie z drużyną po całym kraju, to pojedynków w Zielonej Górze i najbliższej okolicy nie odpuszcza.

– Na meczach żużlowych w Zielonej Górze jestem zawsze. Jeszcze zimą kupuję karnet. Bywam czasami na meczach w Gorzowie lub Lesznie. Na dalsze wyjazdy nie pozwalają obowiązki duszpasterskie. Śledzę wtedy mecze w telewizji lub słucham transmisji w internecie. – mówi.

Ksiądz proboszcz ma też swojego ulubionego zawodnika.

– Wielu zawodników cenię, jednak jest jeden jedyny niezatapialny wiecznie żywy Andrzej Huszcza. I on jest moim ulubieńcem – przyznaje L. Białuga.

Proboszcz miał też okazję spróbować jazdy na motocyklu żużlowym.

– Raz usiadłem i trochę przejechałem. To wyczyn jechać motorem o pojemności 500 cm sześciennych. Koło z przodu jest wąskie, a z tyłu szersze. To nie lada sztuka, którą kierowcy opanowują latami, dlatego ja skupiłem się na podziwianiu ich jazdy. To mi zdecydowanie wystarcza – zapewnia proboszcz L. Białuga.

Napisz komentarz »