REKLAMA

Aktualności, Sport

Kuźnia talentów wygląda jak obora

Opublikowano 04 czerwca 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Dziurawy sufit, rozpadająca się podłoga i siłownia jak z więzienia. Tak trenują mistrzowie z żarskiego Agrosu.

Sala Agrosu, gdzie trenują zapaśnicy, lata świetności ma już dawno za sobą. Choć jest kuźnią mistrzów i medalistów, warunki, w jakich muszą trenować młodzi zapaśnicy, przypominają raczej salę w podrzędnym więzieniu.

– Nieprawda, bo w więzieniu mają lepsze warunki. Złożą wniosek i mają – mówi rozzłoszczony Damian Fedorowicz, prezes żarskiego Agrosu. – To dla nas bardzo przykra sprawa. Nasz klub w swojej historii zdobył 50 medali Mistrzostw Świata i Europy. Jesteśmy najlepszym klubem w Żarach, piątym w województwie. Trenujemy w tych warunkach od 40 lat, a ta sala była wybudowana przejściowo na 2-3 lat. Zagnieździliśmy się tu my, nie tylko zawodnicy, ale i kupa karaluchów i innego robactwa i nie zapowiada się, że coś się poprawi. Władze miasta znają nasz problem, jest projekt na nową salę, jest zabezpieczona część budżetu, bo część trzeba będzie pozyskać z dotacji. Nie udało nam się uzyskać wsparcia żadnego z programów Ministerstwa Sportu – mówi prezes.

Na to, że kasa na budowę szybko się znajdzie, zapaśnicy nie liczą.

– Z tego, co wiem, to mamy 30 procent wkładu własnego w mieście, ale ani Ministerstwo Sportu, ani Urząd Marszałkowski się tym nie interesują – mówi D. Fedorowicz.

Urząd Miasta projekt na budowę nowej sali ma już od dawna, gorzej z pieniędzmi.

– Oczywiście, że myślimy o tej sali – mówi Olaf Napiórkowski, wiceburmistrz Żar. – Szacunkowy koszt to około 5 mln zł. Mówię szacunkowy, bo budowa może wynieść milion więcej lub mniej, na tym etapie ciężko to stwierdzić. Już trzy razy składaliśmy wniosek do ministerstwa, niestety bezskutecznie. Teraz robimy aktualizację projektu, bo pozmieniały się przepisy i trzeba go odświeżyć. Wiem doskonale, jak ta sala wygląda, ale prawda jest taka, że nasze województwo jest niewidzialne dla rządu i pieniędzy od nich nie dostajemy – komentuje O. Napiórkowski.

Wiatr ją zwieje

Zimą mróz, a latem upały. Brak porządnego ogrzewania i klimatyzacji. Nawet wentylacja nie spełnia żadnych standardów, które zapewniłyby zawodnikom minimum komfortu.

– Zastanawiam się, ile jeszcze tak wytrzymamy, czy nas silniejszy wiatr któregoś dnia nie zwieje. Już nie wspomnę o warunkach BHP czy przeciwpożarowych. Tu są tylko cienkie ściany i sufit z płyty pilśniowej – wylicza D. Fedorowicz.

Dobro Agrosu leży na sercu wielu osobom. Choć słowa wsparcia to za mało, zawodnicy mają nadzieje, że zostaną przekute w czyny i liczą na wsparcie dawnych trenerów i gwiazd klubu.

– W tym roku prawie się udało – komentuje Marek Cieślak, trener zapaśniczych legend z Żar. – Były pieniądze z Sejmiku, ale przepadły, bo projekt musiał być zaktualizowany, a środki poszły na walkę z koronawirusem. Staram się, jak mogę zdobyć pieniądze dla Agrosu, bo jest mi bardzo bliski i wierzę, że w przyszłym roku uda nam się zacząć budowę i zapewnić zapaśnikom odpowiednie warunki – mówi M. Cieślak.

Napisz komentarz »