REKLAMA

Samorząd

Miał być mercedes, wyszła syrenka

Opublikowano 04 czerwca 2021, autor: Piotr Piotrowski

Oczyszczalnia ścieków w Wiechlicach kosztowała Szprotawę 21 mln zł. Ma 6 lat, psuje się i wymaga napraw i kolejnych milionów. – To miał być mercedes, a wyszła syrenka. Trzydrzwiowa – skwitował radny Janusz Biliński.

Okazuje się, że inwestycja finansowana z kredytu i obligacji, jest bublem. Poinformowała o tym radnych prezes spółki, Jolanta Dobrowolska. Ci na sesji Rady Miasta (28.05) mieli sporo pytań o przyszłość i rosnące koszty eksploatacji oczyszczalni.

Prezes podkreśliła, że głównym problemem jest niedostateczny proces oczyszczania mechanicznego ścieków surowych, co powoduje odkładanie się piasku ze skratkami (największymi zanieczyszczeniami). Przez to spółka SzWiK musi wynajmować firmę, która czyści zbiornik retencyjny. Dobrowolska podkreśla, że brak płuczki piasku i skratek jest bardzo kosztowny.

– W ubiegłym roku niezbędne naprawy wyniosły nas 180 tys. zł, na części wydaliśmy kolejne 890 tys. zł. Naprawy i bieżąca obsługa oczyszczalni zamknęła się w kwocie 1 mln 695 tys. zł – wyliczyła.

Drożej zamiast taniej

– To miał być mercedes wśród oczyszczalni w Polsce – ironizował przewodniczący Andrzej Stambulski, dopytując Dobrowolską, ile lat wynosiła gwarancja instalacji.

– Obowiązywała trzy lata, do 2017 roku – oznajmiła prezes.

Wiceprzewodniczący Andrzej Skawiński przypomniał, że przy oddaniu oczyszczalni pod koniec 2014 roku ówczesne władze zapewniały, że mieszkańcy będą płacić mniej za wodę i ścieki.

– Tymczasem dziś będzie jeszcze drożej. To jest straszne! – podkreślił.

– Mieliśmy schodzić z cen za wodę i ścieki. Czy ta sieć kanalizacyjna jest właściwie zrobiona? – dociekał Stambulski.

– Rury często się psują, są awaryjne. Ich zapychanie dodatkowo potęguje wrzucanie do toalet różnych rzeczy, np. chusteczek higienicznych – odparła prezes.

Będzie gówno płynęło

W słowach nie przebierał radny Janusz Biliński.

– Już wcześniej mówiliśmy, że ta oczyszczalnia nie podoła. Ten zbiornik już wtedy był awaryjny, piaski stały. I co teraz się dzieje? Będzie gówno płynęło w Szprotawie – skwitował. – Kto odebrał tę oczyszczalnię? Ręce opadają! Cały czas było mówione, że to będzie mercedes, a okazało się, że to syrenka, w dodatku trzydrzwiowa!

– Panie Stambulski, pan o tym wiedział. 90 tys. zł kosztował miesięcznie inżynier kontraktu. Za tę inwestycję odpowiedzialna nie jest pani prezes spółki, ale ci tutaj ludzie, którzy byli we wcześniejszej Radzie Miasta! – denerwował się Zdzisław Zagórski, jeden z mieszkańców. – Ta kanalizacja to gówno dla Szprotawy!

Oczyszczalnię ścieków otwierał ówczesny burmistrz, a obecnie radny, Józef Rubacha. Na sesji podkreślał, że gdy w 2008 roku przyszedł do Ratusza, na biurku miał już podpisaną umowę na wykonanie jej projektu. ]

– Umowę podpisał mój poprzednik.Cóż mogłem zrobić? Wycofać się z inwestycji i stracić dofinansowanie, a potem płacić kary za brak oczyszczalni i zrzut ścieków do rzeki? – pytał.

Radni pogadali, a za błędy przy inwestycjach zapłacą – jak zwykle – mieszkańcy, bo spółka powetuje sobie koszty obsługi oczyszczalni rachunkami za ścieki.

Napisz komentarz »